Reklama

Wystarczy na łatanie dziur?

13/02/2013 12:11
Trwająca zima daje się drogowcom mocno we znaki. Szybko topnieją środki przeznaczone na zimowe utrzymanie płockich ulic. Jednak to niejedyny problem, drogowcy muszą bowiem łatać setki dziur w jezdniach. To efekt zimy. Woda z topniejącego śniegu dostaje się w najmniejsze szczeliny, a gdy zamarza – asfalt pęka. Niektóre ulice przypominają tor przeszkód. Dziury pojawiają się nawet na niedawno wyremontowanych ulicach, np. na przebudowanym odcinku Wyszogrodzkiej pomiędzy ulicą Spółdzielczą a zakładem energetycznym. W ubiegłym roku dzięki pieniądzom zaoszczędzonym przy zimowym utrzymaniu dróg udało się wyremontować tysiące metrów kwadratowych jezdni i chodników. W tym roku z pewnością tak nie będzie, gdyż środki na zimowe utrzymanie są na wyczerpaniu. Dlatego też zrezygnowano z odśnieżania parkingów znajdujących się w pasach drogowych oraz z wywożenia śniegu zalegającego na ulicach.
Styczniowy atak zimy dał się płockim drogowcom mocno we znaki. Na zimowe utrzymanie dróg w sezonie 2012/2013 Miejski Zarząd Dróg miał 2,8 mln złotych. Już trzy tygodnie temu 2/3 tej kwoty zostały wydane. Ulice były przejezdne, a te najważniejsze – czarne. Niestety śnieg zalegał na poboczach dróg i wielu miejscach parkingowych. Nikt nie próbował go wywozić. O taką możliwość dopytywała w interpelacji radna Wioletta Kulpa. W odpowiedzi z 7 lutego możemy przeczytać między innymi: „Z uwagi na wysokie koszty poniesione w związku z dotychczasowym prowadzeniem »Akcji Zima 2012/2013« nie są podejmowane działania związane z wywożeniem śniegu oraz odśnieżaniem parkingów znajdujących się w pasach drogowych ulic zarządzanych przez Miejski Zarząd Dróg”. Na szczęście przyszła odwilż i śnieg się stopił. W czwartek, 7 lutego, znów przyszły opady i drogowcy ponownie przystąpili do odśnieżania.

„Akcja Dziura” zamiast „Akcji Zima”

Odwilż co prawda rozwiązuje problemy ze śniegiem, jednak wywołuje inne komplikacje. Stałym elementem sezonu zimowego są pękające nawierzchnie dróg. W Płocku najgorsza sytuacja jest na ulicach Zglenickiego, 1 Maja, 3 Maja, Czwartaków, Kazimierza Wielkiego. To na nich najczęściej można spotkać ekipy remontowe Muniserwisu. Jednak dziury w jezdniach są właściwie na każdej ulicy. Nieliczne wyjątki stanowią drogi wyremontowane w ostatnich miesiącach. W ubiegłym roku od stycznia do maja drogowcy na łatanie dziur wydali około 200 tysięcy złotych. W tym roku ta kwota może być wyższa.
– Odwilż przyszła już w styczniu. Jeśli wróci zima, a później przyjdzie kolejna odwilż, możemy mieć problem z kolejnymi dziurami. W ostatnich dwóch–trzech latach nie było takich sytuacji. Zimy były lżejsze. Dlatego przed rokiem udało się zaoszczędzić środki, które później można było przeznaczyć na remonty – mówi Konrad Kozłowski z zespołu spraw medialnych Urzędu Miasta.
Sam mechanizm powstawania wyrw w jezdni jest prosty: zamarzająca woda rozsadza asfalt. Jednak nie bez znaczenia jest duży ruch, często przeładowanych samochodów ciężarowych oraz awarie infrastruktury podziemnej. Przez lata ekipy remontowe przy usuwaniu uszkodzeń sieci ciepłowniczych, wodociągowych czy innych niezbyt starannie odtwarzały stan nawierzchni. Dlatego jezdnie pękają najczęściej w sąsiedztwie różnego rodzaju studzienek i włazów. Do pękania dróg przyczynia się także tzw. szew technologiczny, który jest efektem układania asfaltu najpierw na jednej połowie jezdni, potem na drugiej.
Codziennie przy łataniu dziur pracują dwie – trzy ekipy Muniserwisu. Dwie pracują z wykorzystaniem recyklera, czyli układają brakujący asfalt metodą „na ciepło”. To tańsza metoda, ale wymaga dobrych warunków atmosferycznych, przede wszystkim temperatur przynajmniej w okolicy zera, a najlepiej na plusie. Jest też druga metoda, „na zimno”. Z niej z reguły korzysta trzecia z ekip. To droższe i jedynie doraźne rozwiązanie. Polega ono na wysypaniu do osuszonej dziury materiału do latania i ubiciu go. Można to zrobić przy użyciu niewielkiej mechanicznej ubijarki. Jednak producent asfaltu zaleca jeszcze jedną metodę. Ostatnio wyśmiewała ją jedna z dużych stacji telewizyjnych, pokazując ekipę remontową Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad walcującą asfalt kołami służbowego lublina.

Zima trzyma,  kasa topnieje

Jak duże będą w tym roku wydatki na łatanie dziur w jezdniach, trudno powiedzieć. Ostateczne koszty poznamy wiosną. Pewne jest jedynie to, że nie ma co liczyć na duże oszczędności z zimowego utrzymania dróg.
W ubiegłym roku dzięki oszczędnościom z „Akcji Zima” i porozumieniu ze spółdzielniami mieszkaniowymi udało się wyremontować ulice na Podolszycach, Międzytorzu i w centrum miasta. To w sumie ponad 40 000 metrów kwadratowych jezdni i ponad 8000 metrów kwadratowych chodników.
Na razie nie można jednoznacznie powiedzieć, czy odśnieżanie ulic i łatanie dziur wpłynie na plany inwestycyjne Miejskiego Zarządu Dróg. Budżet tej jednostki organizacyjnej gminy miał być systematycznie zwiększany z naciskiem właśnie na środki inwestycyjne. W tym roku przebudowane mają zostać skrzyżowania w ciągu Al. Kobylińskiego i Jachowicza. Dzięki pozyskaniu środków zewnętrznych zostaną przebudowane al. Jana Pawła II i ul. Czwartaków oraz wyremontowany fragment ulicy Wyszogrodzkiej pomiędzy galeriami handlowymi. To inwestycja w sumie za 7,5 mln złotych, z czego 3 mln pochodzą z budżetu państwa. – Miejski Zarząd Dróg stara się pozyskiwać środki zewnętrzne na prowadzenie prac remontowych. Stąd między innymi decyzja władz miasta o zmianie kategorii niektórych dróg, co w przyszłości pozwoli zabiegać o takie środki – dodaje Konrad Kozłowski.
W trzecim kwartale tego roku ma się rozpocząć remont ulicy Zglenickiego. W tym roku ma być gotowa dokumentacja projektowa dla ul. Kazimierza Wielkiego. Pierwszy etap prac zaplanowano na rok przyszły, a drugi na rok 2015. Etapowanie jest związane z planami inwestycyjnymi Wodociągów Płockich. W przyszłym roku ma zostać wyremontowana cała al. Armii Krajowej.
Jacek Danieluk
j.danieluk@tp.com.pl
fot. Dariusz Ossowski

 
Jak się jeździ po płockich ulicach?
Trudno znaleźć pozytywną opinię o stanie naszych ulic. Tyle tylko że widać dziury i służby, które je naprawiają.

Tomasz Maliszewski
Stan dróg nie jest najlepszy. Wielu mieszkańców zgłasza się z prośbą o interwencję, między innymi na ulicach Zglenickiego, Łukasiewicza, Żyznej, Armii Krajowej. Na szczęście z dnia na dzień jest coraz lepiej. Służby podległe prezydentowi Izmajłowiczowi reagują i dziury są systematycznie łatane i sytuacja się poprawia.

Wioletta Kulpa
Po zimie płockie ulice wyglądają jak ser szwajcarski. Obawiam się, że prace prowadzone obecnie przez MZD nie poprawią sytuacji na długo. Nie wystarczy zalać dziury asfaltem. Trzeba się do tego przyłożyć, sfrezować większy fragment nawierzchni i ułożyć ją na nowo. Przy niskich temperaturach czy mokrej nawierzchni nowy asfalt trzyma się gorzej niż gdyby został ułoży w normalnych warunkach. W wielu miejscach bez tak gruntownych prac już nic nie da się zrobić. Musimy starać się wykonywać takie prace solidnie.

Bożena Musiał
Ten rok okazał się wyjątkowo fatalny. Praktycznie nie ma ulicy, w której nie byłoby ubytków. Wyjątek stanowią jedynie nowe drogi wybudowane w ciągu ostatnich dwóch–trzech lat. Powstawanie ubytków wiąże się prawdopodobnie ze złym wykonywaniem napraw. Codziennie mam okazję obserwować, jak są one prowadzone. Jeśli do świeżo położonej masy dostanie się woda i przyjdzie mróz, to za tydzień czy półtora wszystko trzeba będzie robić od nowa.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości