Jak pani trafiła do serialu „Na dobre i na złe”? - Odkąd obejrzałam pierwsze odcinki tego filmu, bezzustannie zastanawiałam się nad tym, co zrobić, żeby w nim zagrać.To była obsesja. Pewnego dnia zadzwonił telefon z produkcji, z propozycją pracy. Jest to dowód na to, że jeżeli ktoś czegoś bardzo pragnie, może sprowokować pewne sytuacje. Zaznaczę tylko, że nie jestem aktorką, a epizodystką. Z zawodu jestem dyspozytorem pogotowia ratunkowego. A do serialu wybrano mnie z agencji modeli. Czy to pani pierwsze spotkanie z filmem? - Zdecydowanie nie. Wszystko zaczęło się od wygrania kilka lat temu konkursu na puszystą modelkę. Od tamtej pory zagrałam sporo epizodów. Można mnie zobaczyć w „Kilerze”, „Tacie”, nowym „Czterdzistolatku”, w serialach „Palce lizać” i „Miasteczku”. Wystepuje również w teledyskach i reklamówkach. Dlaczego zrezygnowała pani z dotychczas wykonywanego zawodu? - Przez wypadek w pracy. Poważnie złamałam nogę i znalazałm się na rencie powypadkowej. Jednak nie oszukujmy się, z pieniędzy ze służby zdrowia ciężko w dzisiejszych czasach wyżyć, więc cieszę się, że w ten sposób mogę trochę do renty dorobić. Jako pracownik służby zdrowia uważa pani, że obraz szpitala w Leśnej Górze można odnieść do prawdziwych polskich szpitali? - Z pewnością nie jest on podobny do dużych nowoczesnych szpitali. Myślę, że przypomina bardziej szpital z jakiegoś małego miasta. Czy ogląda pani serial „Na dobre i na złe”? - Oczywiście, że oglądam. Mało tego, nawet nagrywam wszystkie odcinki. Potrafię się bardzo wzruszyć oglądając je w domu, pomimo że byłam przy powstawaniu oglądanych scen. To jest jednak silniejsze ode mnie. Bardzo zżyłam się z tym serialem. Jest mi bliski z racji wykonywanego zawodu i powiązania ze służbą zdrowia.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze