Kalafiory sprowadzono do Francji pod koniec renesansu. Jednak popularność zyskały dopiero za panowania Ludwika XIV (Król Słońce, 1643-1715). Król lubił kalafiory ugotowane w rosole, skropione masłem i doprawione gałką muszkatołową. Na monarszy stół trafiały zawsze bardzo świeże, gdyż hodowane były w wersalskim ogrodzie. Król Słońce kochał ogrody i z przyjemnością nadzorował ich pielęgnację. Chętnie też spędzał czas w otoczeniu natury. To za jego sprawą modne stały się ogrodowe przyjęcia, czemu sprzyjał łagodny, francuski klimat. Niemniej nie tylko klimat zachęcał do wyjść na zewnątrz, ale duszna, ciemna i nieprzyjemnie pachnąca atmosfera wnętrza Wersalu. Zwyczajem dworzan było trzymanie w komnatach psów (król też miał kilka), które nie były poddawane szczególnie wymagającemu treningowi czystości. Pewnie dlatego, iż niezmiernie trudno było wymagać od psów czegoś, z czym samemu miało się problem.
Kalafior faszerowany mielonym mięsem
Skład:
Wykonanie:
Kalafiory oczyszczamy z liści i gotujemy przez 15 minut w posolonej, wrzącej wodzie. Osączamy kalafiory i pozostawiamy do przestygnięcia. W tym czasie przygotowujemy masę mięsną. Do miski przekładamy mięso drobiowe oraz wieprzowe, dodajemy jajka, bułkę tartą i włoską przyprawę. Całość starannie wyrabiamy na jednolitą masę. Doprawiamy mięso solą i pieprzem. W osobnej miseczce mieszamy ketchup z majonezem. Tę mieszaninę doprawiamy solą. Na tarce o drobnych oczkach ścieramy ser. Wydrążamy środek kalafiorów. Faszerujemy kalafiory masą mięsną. Układamy je w wysmarowanym tłuszczem naczyniu żaroodpornym. Smarujemy kalafiory sosem majonezowym i posypujemy tartym serem. Wstawiamy danie do piekarnika rozgrzanego do 180 st. C na 40 minut.
Wersalskie podejście do higieny oraz zachowania w towarzystwie odbiegało daleko od współczesnych przyzwyczajeń. Kiedy dama dworu chciała napić się mleka prosto od krowy, wówczas do jej komnaty przyprowadzano wspomniane zwierzę. Mleko wydojone na miejscu z całą pewnością było świeże i do tego jeszcze ciepłe, niemniej pomieszczenie po tej wizycie nie mogło pozostać bezwonne. Nie stanowiło dla króla też problemu życie na „widoku”, nawet w tych chwilach, które uważamy za oczywiście krępujące. Otóż, król oddawał mocz w towarzystwie 100 zasłużonych urzędników. Możliwość uczestniczenia w tej intymnej chwili monarchy była dużym wyróżnieniem. Zawartość nocnika króla, jak też dworzan zamieszkujących wraz z nim pałac, wędrowała następnie do specjalnie wyznaczonych dołów kloacznych. Choć, o zgrozo - najczęściej wylewana była bezpośrednio za okno, pod którym na przykład mogła być rozstawiona letnia kuchnia. Europejska cywilizacja przez bardzo długi okres czasu spowita była mgiełką odoru gnijących odpadków jedzenia oraz zwierzęcych i ludzkich odchodów. Dzisiejsza Europa stara się być czysta, niemniej dawne przyzwyczajenia muszą być nadal silnie zakorzenione w naszym społeczeństwie, skoro potrafimy wyrzucać śmieci przez samochodowe okna.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze