Reklama

Wyjątkowa wystawa Józefa Wilkonia w Muzeum Mazowieckim. Będąc ilustratorem, jestem malarzem

Na przestronne muzealne patio wtargnęły olbrzymie Wilkołaki w komitywie z Łosiem i Krokodylem. W głównej sali wystaw czasowych fruwają drewniane ptaki i blaszane ryby. Na ścianach – grafiki, ilustracje, prace malarskie. Wielka wystawa prac Józefa Wilkonia zostanie w Płocku do 2 sierpnia. Na wernisażu 96-letni dziś artysta komentował dzieła wybrane z siedmiu dekad swojej twórczości.

Znany w Europie i popularny w Japonii przede wszystkim jako znakomity ilustrator, z wykształcenia jest malarzem. Ukończył krakowską Akademię Sztuk Pięknych i historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Podczas otwarcia wystawy w Płocku podkreślał, że dzięki mistrzom – Pronaszce i Rzepińskiemu wraca do malarstwa i grafiki. Na ekspozycji możemy oglądać m.in. grafiki z cyklu „Ach te baby”. Aranżując swój pokaz, artysta umieścił je na głównej ścianie. Sąsiadują z dwoma gobelinami.

- Zrobiłem je na początku naszej demokracji, na wystawę plakatu w Wilanowie i przeznaczyłem na wsparcie pierwszego rządu demokratycznego premiera Mazowieckiego – opowiadał.

Reklama

 

Grafika „Miles Davis” z cyklu „Elektroniczne impresje” to ukłon w stronę jednego z ulubionych muzyków jazzowych. Praca „Tabun mutowałem” przedstawia rozpędzone, dynamiczne konie. Tytuł żartobliwie nawiązuje do pandemii koronawirusa.

Ilustrowanie książek rozpoczął już na przełomie lat 50. i 60. XX wieku. Ma w dorobku ponad dwieście, głównie dla dzieci, w tym książki autorskie. Pierwsza ilustracja powstała do opowieści Heleny Bechlerowej „O kotku, który szukał czarnego mleka”. Kolejne – wierszy Tadeusza Kubiaka, Leopolda Staffa, Rainera Marii Rilkego. Rysunki Wilkonia są rozpoznawalne dzięki charakterystycznej kresce i plamie barwnej.

Reklama

Artysta stworzył ilustracje do „Księgi dżungli” Kiplinga i „Don Kichota” Cervantesa. Pracując z Mickiewiczowskim „Panem Tadeuszem”, nie polemizował z urodą tekstu. Zawsze stara się wydobyć to, co jest poza słowami, mniej zaznaczone przez autora, metaforyczne. Jednym z jego ulubionych motywów jest paw. Wykonane giętką kreską ptaki nawiązują do secesji. Podkreśla, że do książek starał się przenosić umiejętności malarskie, a gdy zajął się rzeźbą – także ilustracje stały się trójwymiarowe.

Wilkoń najczęściej rzeźbi zwierzęta. Zainteresował się tą dziedziną twórczości w latach 90. Jego bestiarium powstaje głównie z drewna, często polichromowanego, oraz blachy. Obiekty charakteryzują się ogromnymi rozmiarami, niektóre przekraczają nawet 3 metry. Takie właśnie olbrzymy zmieściły się w muzealnym łączniku. Są wśród nich Wilkołaki cierpliwie znoszące deszcz i wiatr, trochę zmurszałe i poszarzałe.

Reklama

- Ale właśnie takie, pachnące powietrzem, prosto z ogrodu Wilkonia ogromnie mnie wzruszają – mówił artysta. - Cieszę się z ich obecności w tym cudownym pomieszczeniu, w tym hallu pod zadaszeniem – dodawał.

 

Jak piękne są owady

Wielkogabarytowe Wilkołaki kontrastują z niewielkich rozmiarów żukami i pająkami. Wykonane z blachy – wyciętej, kształtowanej, wyklepywanej na drewnianej podstawie, łączonej z cyną. Na płockiej wystawie są pięknie wyeksponowane – jakby skakały na wysokość oglądającego. Jak podkreślał – chciał je zbliżyć do odbiorcy, pokazać, jak są wspaniale sprawne.

Reklama

Warto nie przeoczyć specjalnie wykonanej przez muzealnych stolarzy półki, na której przycupnęły ptaki. Rzeźba ze szpakami nosi tytuł „Szarża Samosierry przy zerowych stratach własnych”.

- Szpaki nauczyły się wojować bez kosztów – żartował autor.

„Gęsi kapitolińskie” zmieściły się w szafce, z której wyglądają czujne na każdy dźwięk. Na szczycie znalazła się Wilczyca z Romulusem. Ulubiony wilk jest bohaterem wielu książek Wilkonia.

Chociaż artysta rzadziej uwiecznia ludzi, na ekspozycji oglądamy kilka takich przedstawień: „Pasterkę z workiem zboża”, „Madonnę”, „Pastuszka z uniesionym jagniątkiem”. Z polichromowanego drewna i metalu powstał „Sarmata”. Zdaniem artysty – „to, co pozostało z Sarmatów – honor, poczucie solidarności, wolność – jest częścią polskości”. Zilustrowane ostatnio „Pamiątki Soplicy” niebawem ukażą się w druku.

Reklama

- Jedno uderzenie siekierą w drewno, jedno pociągnięcie dłutem i od razu poznajemy, co artysta chce wyrzeźbić. I że to Wilkonia – zachwycał się mieszkający w Norwegii płocczanin i rzeźbiarz Marek Sobociński.

 

Wyprawy Wilkonia do Płocka

Ciesząca się ogromnym powodzeniem wystawa „Retrospekcja. 70 lat twórczości Józefa Wilkonia” to trzecie spotkanie z dziełem artysty w Płocku. W 2011 Don Kichot, rycerz z La Manchy i jego giermek Sancho Pansa wyruszyli na wyprawę do Płockiej Galerii Sztuki. Kilka lat później na dziedzińcu PGS stanęła plenerowa ekspozycja „Pawie Pióro”. W kwietniu 2015 roku w Książnicy odbyły się warsztaty ilustratorskie z uczniami I Prywatnego Liceum Plastycznego i I Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego im. Marceliny Rościszewskiej. Pod okiem Józefa Wilkonia powstały narysowane przy pomocy tuszu motyle, pawie, jednorożce i inne zwierzęta.

Reklama

„Tygodnik Płocki” gościł w pracowni twórcy w Zalesiu Dolnym (w 2020 roku). Wilkoń wspominał wtedy płockie pokazy i miasto.

- Płock z wysokim brzegiem, widokiem na Wisłę to jest jeden z trzech, czterech niezwykłych widoków w Polsce. Mam taki ulubiony z Janowca na Kazimierz. W Sandomierzu też bywają sytuacje przepiękne, ale Płock jest niesamowity. Bardzo ładna jest droga na Płock. Romański kościół w Czerwińsku to też wydarzenie. Na pewno jeszcze przyjadę – powiedział w wywiadzie i słowa dotrzymał.

 

Reklama

Urodzinowe tournée

Podczas wernisażu dyrektor Muzeum Mazowieckiego Leonard Sobieraj zwrócił uwagę, że możliwość zaprezentowania tej ekspozycji to duże wyróżnienie dla muzeum, a dla zwiedzających – okazja do spotkania z dziełami jednego z najważniejszych, współczesnych twórców. Koordynator projektu Maciej Wróbel zaznacza, że gdy artysta przyjechał do Płocka, zachwycił się przestrzenią, sam wybrał obiekty, które chciał pokazać i osobiście uczestniczył w ich aranżacji.

- Obok Zachęty to jedna z najpiękniejszych wystaw. Ta różnorodność, którą stworzyła secesja, inne poczucie przestrzeni, inna narracja – pasuje do mnie. Jestem szczęśliwy, że wystawiając w tym muzeum wróciłem do okresu, w którym tak pięknie wypowiadali się Wyspiański i Mehoffer.

Reklama

 

Płocka wystawa „Retrospekcja. 70 lat twórczości Józefa Wilkonia” jest kolejną na urodzinowej trasie artysty. Wcześniej prezentował swoją twórczość w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej i Zachęcie. Zwierzęta Wilkonia znajdują się w parku w Radziejowicach i na bielańskiej karuzeli. Wkrótce będzie miał swoje muzeum w Piasecznie. Współorganizatorem ekspozycji w Muzeum Mazowieckim jest Fundacja Arka im. Wilkonia, którą reprezentował wnuk artysty Mateusz – tekściarz i raper.

 

Fot. mat. MMP, Marta Kunavar

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości