
Żeby zapisać dziecko do przedszkola, rodzice wymyślają różne historie
Rozpoczęła się rekrutacja dzieci do miejskich przedszkoli. Miejsc niestety, jest mniej niż chętnych. W ubiegłym roku ponad 500 maluchów nie dostało się do żadnej płockiej placówki. Rodzice uważają, że wszystkie chwyty są dozwolone, by dla ich potomka znalazło się miejsce w wybranym przedszkolu. – Nie możemy tego udowodnić, ale wiemy, że matki potrafią przemeldować się z dzieckiem z okolicznych miejscowości do mieszkających w Płocku choćby dziadków, by tylko dostać się na listę przyjętych - tłumaczy anonimowo jedna z przedszkolanek. Potwierdza to dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Ewa Adasiewicz. – Owszem, są takie przypadki, że matki fikcyjnie przemeldowywały się do dziadków. Dotyczy to głównie Gulczewa. Kiedy było referendum, by przyłączyć tę miejscowość do Płocka, to mieszkańcy byli przeciw, a jeśli chodzi o przedszkole, to liczą na Płock. Przedszkola stają się modne, wielu rodziców docenia profesjonalną opiekę i pracę z dziećmi. Dlatego z roku na rok składanych jest coraz więcej podań i coraz więcej zostaje odrzucanych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze