Reklama

Współczesny husarz

12/06/2013 08:03
Mamy w Płocku husarza. Posiada zbroję z legendarnym pióropuszem, dzielnego rumaka i wybiera się pod Wiedeń. W tym roku przypada bowiem 330. rocznica słynnej bitwy, w której pokonał Turków i uratował Europę król Jan III Sobieski.
– W jednej z książek historycznych o bitwie pod Wiedniem, autorstwa Radosława Sikory, znalazłem informacje o dwóch chorągwiach husarskich wojewody płockiego Samuela Prażmowskiego, a także chorągwi biskupa płockiego Stanisława Dębskiego – mówi Radosław Jendrzejczak, płocczanin i miłośnik historii. Husaria fascynuje go od lat. To w końcu wizytówka chwały oręża polskiego, a do tego jedna z najświetniejszych formacji w historii Europy. Czemuż więc się dziwić, że płocczanin nagle sam zapragnął zostać husarzem. I choć mamy XXI wiek, świetnie mu to wychodzi. – Trenowałem szermierkę pojedynkową według tradycji polskiej walki na szable. Tak trafiłem do kolegów, którzy chcieli się zająć rekonstrukcją husarii – tłumaczy płocczanin. Dziś aktywnie działa w Podlaskiej Chorągwi Husarii z Białegostoku. To grupa rekonstrukcji historycznych, nawiązująca do tradycji sławnych polskich wodzów: marszałka Krzysztofa Wiesiołowskiego, hetmana wielkiego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza oraz hetmana wielkiego koronnego Stefana Czarnieckiego.
Husaria to kosztowne hobby. Wyszkolony koń, który np. z pełnego galopu na komendę potrafi stanąć w miejscu i zawrócić, a do tego nie boi się huku wystrzałów, to koszt rzędu 10 tys. zł. Średnia cena zbroi waha się w granicach 6–7 tys. zł. – Udało mi się znaleźć wyjątkowego płatnerza. To pan Zbigniew Melibruda, który od lat 80. kuje zbroje niedaleko Płocka w Pęszynie – opowiada pan Radosław. Sam zakłada półzbroję. Waży ona jakieś 15 kg. Do tego należy dołączyć żupan bojowy (5 kg), szablę z pochwą (2 kg), buty oraz oprzyrządowanie. Nie brakuje mu nawet legendarnych skrzydeł. To nie tylko ozdoba. – Niektórzy udowadniają, że jeden na dziesięć koni boi się łopotu skrzydeł na wietrze. Teraz proszę sobie wyobrazić konie w bojowym szyku i przejeżdżającego husarza w pełnym rynsztunku z piórami. Spłoszone w ten sposób zwierzęta przeciwnika mogą przechylić szalę zwycięstwa na konto husarzy – wyjaśnia.
Niestety, nie ma zbyt wielu zapisków o tym, jak wyglądała husarska szkoła walki. – Królował przekaz ustny. Wiadomo, że ojciec uczył syna i wpajał mu zasadę „ucz się siodła, szabli, dzbana, a poznają w tobie pana” – mówi płocczanin.
W husarskiej garderobie Radosława Jendrzejczaka oprócz zbroi znajdziemy też piękne żupany. Uszycie takiej kreacji wymaga nie tylko zdolności, ale też i odpowiednich materiałów. Dopiero wtedy husarz wygląda godnie. Jeszcze bardziej wymagające są stroje kobiece z XVII wieku. Zwłaszcza wszelkie suknie i peleryny. Pan Radosław wie coś na ten temat, bo swoją pasją zaraził narzeczoną. Razem biorą udział w spotkaniach, inscenizacjach oraz rekonstrukcjach zdarzeń historycznych.
A gdzie bywa dzisiejsza husaria? – Na dorocznej rekonstrukcji bitwy pod Gniewem. Na sejmiku sarmackim, wzorowanym na tych z XVII wieku, w wieleńskim Domu Polonii. Takie spotkanie zorganizowane zostało z okazji Dnia Kultury Polskiej w 400. rocznicę urodzin Piotra Skargi. Husarze odwiedzają również pałac w Tykocinie, gdzie zginął hetman wielki litewski Janusz Radziwiłł – wymienia pan Radosław.
Podlaska Chorągiew Husarska brała udział także w obchodach Dnia Polonii i Polaków za Granicą. Przypada ono 2 maja wraz ze Świętem Flagi. Grupa rekonstrukcyjna na czele z rotmistrzem Chorągwi Dariuszem Wasilewskim asystowała w przemarszu ulicami Warszawy. Wystawiła też przed Pałacem Prezydenckim wartę. Potem w Domu Polonii podlaska husaria otrzymała z rąk Longina Komołowskiego, prezesa Wspólnoty Polskiej, chorągiew z pięknym wzorem orła króla Jana III Sobieskiego. Nie brakuje też bardziej kameralnych spotkań husarzy. Ostatnio w Złotej Komnacie pod Płockiem spotkali się oni na 40. urodzinach Radosława Jendrzejczaka, utrzymanych oczywiście w stylu husarskim. Przebrani goście wybrali się nawet na spacer ulicami Płocka.
Pan Radosław trochę żałuje, że husarzy tak mało dziś na świecie. Od wieku XVII zdecydowanie bardziej popularne są wieki średnie. W całej Polsce 100 tys. ludzi bawi się w rekonstrukcje średniowiecza. Miłośników wieku XVII jest z kolei około tysiąca. Ale i tak będzie o nich głośno, trwają bowiem przygotowania do przypadających w tym roku obchodów 330. Wiktorii Wiedeńskiej zaliczanej do 20 przełomowych bitew w historii świata. Impreza na pewno odbije się szerokim echem w kraju i poza jego granicami. Kilku husarzy od 25 sierpnia do 6 września wybiera się konno z Krakowa do Wiednia. Chcą przypomnieć w ten sposób wielki wkład Polski w uratowanie Europy przed najazdem tureckim. W Wiedniu na turnieju kawaleryjsko-łuczniczym spotkają się Turcy i Polacy, wmurowany zostanie też kamień węgielny pod pomnik króla Jana III Sobieskiego.
Ponadto planowane są też pikniki historyczne w Białymstoku, Pułtusku i Krakowie. Płocki rycerz współorganizuje 14 i 15 września wielką imprezę w Wilanowie. – Będziemy tam świętować powrót wojsk z Wiednia. Nie jest to data zgodna z historycznymi faktami, ale szykuje się za to ciekawa impreza z wielką paradą. Do Pałacu Królewskiego poprowadzi wszystkich sam król – zdradza Radosław Jendrzejczak. Imprezę organizuje Fundacja Obowiązek Polski, a w pomoc – poprzez oprawę militarna i nadzór rekonstrukcyjny – włącza się Podlaska Chorągiew Husarska. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął prezydent RP Bronisław Komorowski.     BeeS
fot. Archiwum
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości