Reklama

Wspaniały sezon Dariusza Bednarskiego

28/09/2016 11:26
W cieniu sukcesów piłkarzy nożnych i ręcznych, wioślarzy, tenisistów i motoparalotniarzy dobiega końca sezon lekkoatletyczny. Najbardziej utytułowanym płockim zawodnikiem w tej dyscyplinie jest Dariusz Bednarski, skoczek wzwyż, startujący w kategorii masters.
Tegoroczny sezon płocczanin rozpoczął mistrzostwami Europy, które w marcu odbyły się w Ankonie. Z zawodów przywiózł złoty medal i zapowiedź znakomitej formy. Dariusz Bednarski zaatakował rekord świata i niewiele brakowało, by próba się powiodła.
Nie udało się w Ankonie, ale powiodło się podczas lipcowych mistrzostw Polski w Opolu. Co prawda nie padł rekord świata, ale najlepszy tegoroczny wynik na świecie i rekord Polski. Bednarski skoczył 170 cm, co po przeliczeniu, a startuje w kategorii M 60, daje 238 cm pokonanych przez zawodnika. Jest się czym pochwalić.
Nie tylko my chwalimy Dariusza Bednarskiego. Jego wyniki docenił także minister sportu i turystyki, Witold Bańka, który ufundował dla płocczanina puchar za osiągnięcie najlepszego wyniku podczas mistrzostw Polski.
Między ważnymi zawodami najlepszy polski skoczek weteran wygrywał mitingi. Wszystko po to, by przygotować się do American Master Game, które we wrześniu rozgrywane były w kanadyjskim Vancouver. – Byłem jedynym europejczykiem startującym w konkurencjach lekkoatletycznych i mam satysfakcję, bo ograłem wszystkich rywali. Zaliczyłem skok na wysokości 163 cm, na II miejscu był zawodnik, który pokonał 157 cm. Wcześniej, gdy byliśmy młodsi, Amerykanie wygrywali ze mną. Teraz ja jestem lepszy – wspomina.
Po powrocie znów były starty w mitingach. W Toruniu zaliczył 165 cm, w Warszawie najpierw 161, potem znowu 165 cm. Cały czas utrzymywał wysoką, równą formę. A ponieważ nie dokuczały mu żadne kontuzje, mógł zacząć planować wyjazd na mistrzostwa świata w australijskim Perth, które odbędą się od 25 września do 7 listopada.
– Nie wiem, czy polecę. To wielki wydatek, który muszę pokryć w większości z własnych pieniędzy. Ale to ogromna szansa dla mnie. W Perth wystartują zawodnicy ze 101 krajów, planowanych jest ponad 9,5 tys. osobo startów. To coś fantastycznego uczestniczyć w takim sportowym święcie. Gdyby udało się pojechać, byłbym całkowicie spełniony. Mistrzostwo Europy, Polski, wygrana w amerykańskich igrzyskach i na koniec sezonu… Mam nadzieję mistrzostwo świata – marzy Dariusz Bednarski.
Największym problemem nie jest utrzymanie formy, ale pieniądze. Dariusz Bednarski już zapożyczył się w banku przed wylotem do Vancouver. – Nie miałem innego wyjścia. Bilety samolotowe kosztowały 4 tys. zł, samo wpisowe – 235 $, czyli ponad 700 zł, a do tego należałoby dodać koszty podróżowania po mieście w drodze na zawody, noclegi i wyżywienie. Na szczęście mieszkają tam moi przyjaciele, Jarek i Jagoda Topajew oraz Marcel i Renata Kosierb, którzy otoczyli mnie wszechstronną opieką. Jestem im bardzo wdzięczny za pomoc.
Zanim Bednarski wyleci do Australii, czeka go jeszcze jeden sprawdzian: halowy miting w skoku wzwyż w Barwicach, z udziałem olimpijczyków i paraolimpijczyków. Będą Kamila Lićwinko i rewelacyjny Maciej Lepiato, zdobywca złotego medalu w Rio de Janeiro. Zapowiada się ciekawe spotkanie.
Dariusz Bednarski właściwie już podjął decyzje: leci do Perth i bardzo chce zakończyć sezon sukcesem. Ale nie ukrywa, że będzie wdzięczny sponsorom, którzy zechcieliby się dołożyć do tej wyprawy. Nie są to wielkie pieniądze, ale dla skoczka, który za wszystko musi płacić z własnej kieszeni każda złotówka to ogromna pomoc.
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości