– Z dyrektorem Wieczorkiewiczem mieszkaliśmy razem w internacie. Rozrabialiśmy, a on zwracał nam uwagę. Mój kolega, Jerzy Czerniakowski, świetnie go naśladował. Parodiował jego głos, powiedzonka i wyrażenia: „pławda”, „ty głazie”, „maziaku”. Nieraz nas straszył, udając dyrektora. Pewnego dnia było głośniej niż zwykle. Ktoś puka do drzwi i nalega, żeby otworzyć. Byliśmy przekonani, że to znowu Jurek. Krzyknęliśmy do niego: „Jurek, przestań się wygłupiać. Nie damy się nabrać”. Ale pukanie nie ustało. Wreszcie otworzyliśmy drzwi i zobaczyliśmy dyrektora we własnej osobie. Dostaliśmy burę, ale rozeszło się po kościach, bo mimo psot nas lubił. Po latach na zjeździe śmialiśmy się wszyscy, razem z dyrektorem – wspomina Zbyszek Kretkiewicz, absolwent LO im. H. Sienkiewicza w Płońsku, jeden z uczestników zjazdu absolwentów.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze