Aleja główna prowadzić będzie do 6 wyjątkowych budynków. Niektóre z nich zbudowane będą w kształcie ośmiokątów. I będą też miały szklane dachy. Inne stworzą wolierę nad istniejącym na skarpie stawem. Wokół rozpościerać się będzie cudowny widok na dolinę Wisły. Taką atrakcję w niedługim czasie zyska Płock, a dokładniej płockie ZOO. A rewolucja planowana jest na zakupionym przez ogród zoologiczny terenie. Na zagospodarowanie czekają tu ponad 4 hektary ziemi, sąsiadujące z nowym parkingiem dla gości ZOO.
Koncepcję zagospodarowania nowych terenów i rozbudowy Ogrodu Zoologicznego w Płocku przygotowali studenci Politechniki Warszawskiej. Mieli przy tym sporo wyzwań. Teren rozciąga się na skarpie. Jej naturalne i dość strome nachylenia utrudniały osadzenie na niej obiektów. Z drugiej strony pozwoliły one na nieszablonowe i kreatywne rozwiązania, które tylko uatrakcyjniły koncepcję.
Studenci wymyślili aleję, z której będzie można podziwiać ekspozycje, i która będzie zaprowadzać gości ZOO wprost do wielu atrakcji. Będą się one kryć w budynkach piętrowych z salami edukacyjnymi lub – według potrzeb – wystawowymi. Znajdzie się tu również miejsce do ekspozycji zwierząt. Nowoczesny wygląd zapewnią świetliki i tarasy.
Studencka koncepcja powstała po konsultacjach z Krzysztofem Kelmanem, prezesem ZOO, który najpierw zainteresował swoim pomysłem Piotra Gryszpanowicza, wykładowcę Politechniki Warszawskiej w Płocku.
- Wiem, że nie było to proste zadanie. Nikt nie uczy projektowania ZOO - podkreślał na spotkaniu z dziennikarzami Krzysztof Kelman, szef płockiego ZOO, zachwycony wizją młodych ludzi.
A w gronie autorów koncepcji znaleźli się: Łukasz Skorupa, Klaudia Janczewska, Łukasz Chabowski, Ernest Dolatowski, Kinga Górecka, Maciej Malecki, Krystian Sobków i Dominik Iwański.
- Jestem dumny ze swoich studentów! Sprostali bowiem zadaniu, jakie postawił przed nimi Krzysztof Kelman, i stworzyli świetną koncepcję rozbudowy płockiego ZOO - podkreśla Piotr Gryszpanowicz.
Na potwierdzenie jego słów zarówno szef ZOO, jak i prezydent Płocka Andrzej Nowakowski zapewniają, że będą szukać źródeł finansowania tej koncepcji. A w pierwszej kolejności powstanie projekt budowlany.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to być może już w 2025 roku rozpoczną się prace. - Zobaczymy, czy będziemy realizować po jednym budynku, czy po dwa – zaznacza Andrzej Nowakowski, będący pod wrażeniem wizji młodych inżynierów z Politechniki.
Krzysztof Kelman ma już wizje co do tego, co znajdzie się w nowych obiektach. - Obecnie są dwa kierunki, w których rozwijają się ogrody zoologiczne. To kierunki kontynentalne, gdzie prezentowane są gatunki charakterystyczne dla danego kontynentu lub środowiskowe, które bardziej nas w Płocku interesują – tłumaczy prezes ZOO.
Każdy z budynków poświęcony będzie określonemu środowisku, np. zwierzętom występującym w lasach tropikalnych lub na pustyni czy na wybrzeżu.
Prezes ZOO już rozgląda się za zwierzętami. - Zwierząt do ZOO nie kupuje się w sklepach zoologicznych. W naszym ogrodzie prezentujemy cenne i chronione gatunki. Mamy do nich dostęp dzięki temu, że nasze ZOO należy do uznanych organizacji, które dają dostęp do takich zwierząt. Jest to Europejskie Stowarzyszenie Ogrodów Zoologicznych, do którego należy 600 ogrodów zoologicznych oraz prestiżowa Światowa Organizacja Ogrodów Zoologicznych, skupiająca 200 ogrodów z całego świata. To otwiera nam drogę do koordynatorów dbających o ginące gatunki, decydujących, gdzie najlepiej przekazać zwierzęta, by miały zapewnione najlepsze warunki – tłumaczy Krzysztof Kelman.
Płocki Ogród Zoologiczny wielokrotnie przechodził wymagające certyfikacje, co oznacza, że Płock spełnia najwyższe standardy. O przekazanie nam zwierząt nie musimy się martwić. Niestety, pozostaje kwestia dostępności zwierząt, gdyż na przydział czasem trzeba czekać i po kilka lat.
- Tej jesieni trafiły do nas największe papugi świata. Mamy je jako drugi ogród zoologiczny w Polsce. To 6 lat czekania. Kilka tygodni czekaliśmy na tapira malajskiego. Mamy go jako jedyni w Polsce. Czekamy teraz na samicę, co może potrwać kilka lat. Nie wiemy, co się rozmnoży i co się odchowa. Z naszego ogrodu zwierzęta też wyjeżdżają – zaznacza Krzysztof Kelman.
Rozmowy w tym kierunku wciąż się toczą. Pozostaje więc cierpliwie czekać i po kolei realizować założony plan.
Jak dowiadujemy się w płockim ogrodzie zoologicznym, prowadzone działania na nowych terenach ni wpłyną na jego działalność. Będzie ono bez przeszkód otwarte dla zwiedzających.
Warto też dodać, że będą realizowane wcześniejsze pomysły na uatrakcyjnienie płockiego ZOO. Powstały również koncepcje dotyczące rozbudowy kasy biletowej, pobudowania w tym miejscu również restauracji, sali edukacyjnej, a na poziomie -1 – ekspozycji zwierząt nocnych.
Jak zwykle tempo prac zależne jest od funduszy. - Jesteśmy obecnie spółką. Możemy zaciągać kredyty inwestycyjne, ale nie jest to najlepszy moment na takie działania, dlatego będziemy szukać innych form dofinansowania. Na pewno nie będziemy czekać. Będziemy działać – tłumaczy prezes ZOO.
Warto również dodać, że w ostatnich latach nasz ogród zoologiczny przeszedł ogromną metamorfozę. Udało się wiele zrobić, by nie tylko uatrakcyjnić płockie ZOO, ale by również stało się ono miejscem bardziej przyjaznym. Poza akwarium m.in. z rekinami, które z miejsca stało się magnesem przyciągającym kolejnych zwiedzających, powstał też kompleks dla panter i tygrysów, gdzie zwierzęta mają komfortowe warunki do rozmnażania się, ale też do świetnej prezentacji. Dużym udogodnieniem okazało się natomiast otwarcie dużego parkingu na 130 samochodów. Powstał również nowy wiadukt, biegnący nad linią kolejową wprost do ZOO. Cieszy też nowy parking dla autobusów.
A jeśli jesteście ciekawi, jak będzie wyglądać zagospodarowanie nowego terenu w ZOO, warto zobaczyć wystawę planszową, prezentowaną w budynku herpetarium, gdzie ujęto wszystkie szczegóły naszych pomysłowych studentów. Dodajmy, że to nie jedyne ich koncepcje. Do tej pory zajmowali się również projektami takimi jak: pływalnia nad Wisłą, dawne Kino „Przedwiośnie”, rekonstrukcja domu Rembielińskiego, Park Przyjaźni nad Wisłą, kiosk turystyczny czy tor wyścigowy. Jak podkreślają twórcy, mają ochotę iść dalej, co oznacza, że chcieliby też zająć się innymi projektami. Chęci, zapału i pomysłów im nie brakuje. Pewnie jeszcze nie raz o nich usłyszymy.
Blanka Stanuszkiewicz
Fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze