Na takie mecze kibice czekają długo. Walka od pierwszych minut na całym boisku, piękne parady bramkarzy i gol Rafała Wolskiego, to najkrótsza recenzja poniedziałkowego spotkania kończącego 24. kolejkę rozgrywek Ekstraklasy. Niestety mecz nie zakończył się w 90. min, ale dopiero w 99. A w 96. min do wyrównania doprowadził Jordi Sanchez.
Od początku pojedynek Wisły i Widzewa był meczem walki o każdą piłkę. Kibice oglądali piękne akcje, strzały, ale brakowało gola. A ten wymarzony, padł dopiero w 40. min spotkania.
A było to tak. W 39. min Wolski strzelił obok słupka, ale już w 40. min, umieścił piłkę w siatce. Akcję rozpoczął Dominik Furman przerzucając piłkę na prawą stronę do Mateusza Szwocha. Pomocnik głową przedłużył ją do Wolskiego, a ten sprytnie umieścił ją w siatce, otwierając wynik pojedynku. To siódmy gol Wolskiego w tym sezonie.
Po przerwie Wisła wcale nie przeszła do obrony, nadal szukała swojej okazji, niestety w drugiej połowie nie oddała ani jednego strzału. Na dodatek po godzinie gry kibice odpalili race, dym był nad całym boiskiem, a sędzia Damian Sylwestrzak przerwał spotkanie.
W efekcie w 90. min, kiedy Wisła prowadziła 1:0, sędzia doliczył 9 minut. I w 96. min do bramki, świetnie dziś broniącego Krzysztofa Kamińskiego, trafił Jordi Sanchez.
Spotkanie zakończyło się remisem 1:1.
Jol.
D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze