Po raz pierwszy od wprowadzenia stanu wojennego obiekty Płockiego Towarzystwa Wioślarskiego opustoszały… Nie ma ludzi, nikt nie wychodzi na wodę, łodzie bezpiecznie stoją w hangarach.
– W piątek, 13 marca po długich przemyśleniach, ale i po zaleceniach Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego podjęliśmy decyzję o zamknięciu obiektów klubowych dla wszystkich członków – tłumaczy tygodnikowi prezes PTW Jacek Karolak.
I zapewnia, że zawodnicy spodziewali się takiej decyzji. – Zwłaszcza wtedy, gdy zamknięte zostały szkoły i uczelnie. Jeszcze w piątek spotkali się w klubie na treningach niemalże w 100 procentach. Ale sytuacja jest bardzo dynamiczna, codziennie pojawiały się nowe komunikaty i decyzje związane z odwoływaniem kolejnych imprez sportowych nie tylko wioślarskich, ale w całym światowym sporcie – tłumaczy.
Zdaniem prezesa Karolaka sport został pozbawiony swojej istoty, czyli rywalizacji sportowej. – Ale to nie koniec. Obecnie zawodnicy i trenerzy nie wiedzą tak naprawdę, do czego się przygotowują… Dramaturgia sytuacji rośnie wraz ze wzrostem poziomu szkolenia – wyjaśnia.
Reprezentacja polskich wioślarzy wróciła właśnie z obozu w Portugalii i odbywa kwarantannę. Odwołano Puchary Świata, bo pechowo niestety, miały się odbywać we Włoszech. To samo dotyczy kwalifikacji olimpijskich.
Tymczasem nie wiadomo, kiedy miałyby się odbyć, a na dodatek nie wiadomo, czy same igrzyska się odbędą. Co prawda na razie mówi się, że najważniejsze dla sportowców zawody na pewno się odbędą, w niezmienionym terminie, ale nie wiadomo, czy rzeczywiście tak się stanie.
– Proszę sobie wyobrazić, że co najmniej pięć z naszych reprezentacyjnych osad ma aspiracje zdobyć medale w Tokio, do czego uprawnia ich świetny występ i medale podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata. W osadach siedzą zawodnicy, niektórzy już dość leciwi, dla których medal olimpijski byłby końcem kariery sportowej i zarazem jakimś zabezpieczeniem na przyszłość. Zawodnicy ci postawili wszystko na jedną kartę, angażują całe swoje życie i siły w realizację tego celu. I tu nagle dowiadują się, że - być może - jeszcze rok albo i dłużej trzeba trenować, bo igrzyska nie mogą się odbyć w tym roku z wiadomych względów – mówi zaniepokojony prezes Karolak.
Dostali ergometry do domu
I zapewnia, że mniej skomplikowana sytuacja jest na poziomie klubów sportowych, choć podobna w sensie istoty sportu. – O ile w dyscyplinach zespołowych trudno realizować treningi główne z uwagi na bezpośredni kontakt z innymi zawodnikami, o tyle w dyscyplinach indywidualnych już łatwiej, a taką dyscypliną jest wioślarstwo – twierdzi.
Prezes jest przekonany, że do tej sytuacji można było się jakoś przygotować i tak się też stało. – Rozdaliśmy zawodnikom ergometry do domów, zawodnicy sami, indywidualnie realizują plan treningowy: wiosłują w domu na ergometrze, biegają indywidualnie i realizują treningi ogólnorozwojowe. Po tym wszystkim zdają sprawozdania trenerom elektronicznie, bo dzisiejsza technika pozwala na to. Zawodnicy są jednocześnie dobrze wyedukowani odnoście profilaktyki antywirusowej, która jest wszechobecna w mediach i tylko od nich samych już, w największej mierze, zależy ich zdrowie – uspokaja obawy prezes.
Mało tego, jest nawet szansa dopuszczenia treningu na wodzie, w sytuacji na przykład skifistów.
– Zawodnik sam wiosłuje na wodzie, na swojej łódce, mając wiosła tylko dla siebie, nie ma kontaktu z innymi zawodnikami, sam przyjeżdża na trening własnym samochodem, a trener na motorówce nie jest dla niego zagrożeniem. Na wodzie raczej nie złapie wirusa. Osady od dwójek w górę nie mają już takiego komfortu. Bo czy w dwójce obaj zawodnicy zaufają sobie na tyle, żeby razem powiosłować? – zastanawia się.
W trzecim tygodniu marca wszyscy zawodnicy PTW są na miejscu, odwołane zostały zgrupowania centralne, COS-y zostały zamknięte. Nie odbędą się konsultacje trenerskie w Wałczu, nie wiadomo co ze zgrupowaniami wiosennymi w Kruszwicy i czy odbędą się pierwsze regaty: Długodystansowe w Warszawie, zaplanowane na 18 kwietnia i najważniejsze Centralne Kontrolne Regaty Juniorów i Seniorów w Poznaniu (1-3 maja).
Nie wiadomo, kiedy w ogóle odbędą się pierwsze zawody w kraju.
– Jeśli chodzi o Igrzyska Olimpijskie, to moim zdaniem odbędą się dopiero wtedy, gdy świat upora się z wirusem, by wszystkie państwa członkowskie MKOl miały jednakowy dostęp i szanse do przygotowania się – zdradza swoje zdanie na ten temat.
Nie da się jednak ukryć, że tymczasem obecna sytuacja jest bardzo niekomfortowa. – Sport zawsze cechowały takie elementy jak celowość, planowość, założenia wynikowe, odpowiednia periodyzacja treningu mająca doprowadzić sportowca do najwyższej formy w konkretnym dniu roku, odpowiedni dobór środków i treści treningowych dopasowanych do okresu treningowego i wreszcie kalendarz imprez kontrolnych i tych najważniejszych imprez mistrzowskich. Wszystko to legło w gruzach w momencie klęski żywiołowej. Wobec tej sytuacji, która jest ciągle jeszcze dynamiczna, my sportowcy nie poddajemy się – zapewnia Karolak.
Podkreśla, że przecież cały czas są aktualne najważniejsze wartości sportu, takie jak: sport wzmacnia zdrowie i kształtuje wiele pozytywnych cech charakteru potrzebnych w życiu, uprawianie sportu wzmacnia odporność przez co sportowcy rzadziej chorują, uprawianie sportu powoduje, że dłużej żyjemy i cieszymy się lepszym zdrowiem, a również ta, że uprawianie sportu pomaga rozładować stres związany z trudami życia codziennego.
– Panika jest w tej sytuacji najbardziej niepożądana, za to spokój, wytrwałość i nadzieja na sukces pomaga nam znosić trudności związane z nieoczekiwaną sytuacją, jaka panuje na świecie i do której nikt nie był przygotowany wcześniej. Wierzymy, że już niedługo wiosenne słońce przyniesie kres wirusom i zapoczątkuje radosny spokój, a my wyjdziemy z tego silniejsi, mądrzejsi i zaczniemy czerpać więcej radości z życia. Trzymamy kciuki za wszystkich sportowców, głodnych rywalizacji, żeby nadzieja w nich nie zgasła – kończy rozmowę prezes PTW Jacek Karolak.
Jol.
fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze