Reklama

Wina i kara czyli moralność spłycona

03/12/2022 08:00

I znów staję przed trudnością wynikającą z ograniczeń płynących z reguł gatunku. Czyli poważna sprawa w lekkiej formie. Tematu dostarczyła niezawodna w sytuacjach kryzysowych „etyczka” (to ta lekkość formy), czyli profesor etyki i stała „gościni” na łamach „najbardziej opiniotwórczego dziennika w kraju”. Tym razem idzie o spowiedź! A dokładnie o akcję zbierania podpisów pod propozycją zakazu spowiedzi dla osób do szesnastego roku życia, która jest dla niej źródłem oświeceniowego (?)  zadowolenia, gdyż „katolicka formuła odpuszczania grzechów przez spowiedź bardzo spłyca moralność. Ludzie popełniają przestępstwa lub (jak dzieci) wymyślają grzechy według dostarczonego im schematu, a instytucja je odpuszcza, wymagając w zamian jedynie wykonania pewnych rytuałów. To mało wymagająca i nader powierzchowna forma radzenia sobie z winą”. Koniec cytatu!
Od czego by tu zacząć… Nie będę się wdawał w argumentację teologiczną, bo po pierwsze żaden ze mnie teolog, a po drugie to felieton, obowiązuje lekkość formy! Wykorzystam więc okazję, jaką stwarzają rozpoczęte właśnie mistrzostwa świata w najważniejszej z nieważnych dziedzin życia. Otóż grzech to nie przestępstwo, ale  (czasem drobne, czasem bardzo poważne) naruszenie reguł obowiązujących w danym środowisku. Coś jak w futbolu dotknięcie piłki ręką. Konsekwencje takiego zagrania mogą być poważne, kiedy rzecz wydarzyła się w polu karnym (duży prostokąt przed bramką), albo błahe, jeśli na środku boiska na przykład (nie zawsze, ale pomińmy szczegóły). Tak czy inaczej konsekwencją jest wykonanie „pewnych rytuałów”. Drużyna sprawcy traci piłkę na rzecz przeciwnika, który nie niepokojony ma prawo wprowadzić ją do gry. W przypadku pierwszym jest to rytuał o tyle dotkliwy, że to „wprowadzenie” przybiera formę strzału na bramkę z odległości jedenastu metrów i zazwyczaj kończy się utratą bramki przez drużynę sprawcy (odpowiedzialność zbiorowa). Chyba, że...
W każdym razie nikt do więzienia za to „przestępstwo” nie trafia. Niemniej jednak gracze na boisku starają się reguł przestrzegać. Choć trzeba przyznać, że tak zwane „faule taktyczne” zdarzają się dziś o wiele częściej niż dawniej. Pamiętam oburzenie powszechne kiedy na Wembley angielski obrońca zatrzymał Latę wychodzącego na „czystą” pozycję chwytem za koszulkę… Dziś to normalka! Ale wróćmy do meritum.  Mimo „spłyconej moralności” i „mało wymagającej i nader powierzchownej formy radzenia sobie z winą” ludzie wykonujący te rytuały raczej masowo nie zabijają, nie cudzołożą, nie kradną… Niekoniecznie ze strachu  przed wymiarem sprawiedliwości. Na ogół wystarcza wpojona od wczesnego dzieciństwa przez rodziców, ale i instytucje, w tym tę „szkodliwą dla tych, którzy rzeczywiście w Boga wierzą”, „spłycona moralność”.

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości