Reklama

Wilgoć, karaluchy i szczury!

21/11/2018 08:32
Najważniejszy w życiu jest dach nad głową. Można nie dojadać, nosić te same ubrania przez wiele lat, nie mieć w domu nowoczesnego sprzętu elektronicznego. Ale jeśli są cztery ściany, wtedy życie jest zdecydowanie łatwiejsze i można sobie poradzić z wieloma problemami. Wiadomo, nie wszystkim się w życiu układa. Tym najbardziej nieprzystosowanym do obecnych warunków trzeba po prostu pomagać.
W swojej pracy dziennikarskiej odwiedziłam mnóstwo budynków mieszkalnych, nie tylko w centrum Płocka. Byłam na ul. Otolińskiej w „Pałacu Cudów”, na ul. Sienkiewicza, Misjonarskiej, Słonecznej, słowem długo można byłoby wymieniać. Kilka dni temu odwiedziłam płocczankę, panią Aleksandrę mieszkającą w jednym z budynków przy ul. Bielskiej.
To posesja narożna, na terenie której jest kilka połączonych budynków. Znajduje się tam podwórko, ale raczej nie jest to teren do zabawy dla dzieci. Są „stajenki”, mnóstwo nikomu niepotrzebnych gratów. „Brud, smród i ubóstwo”, jak niegdyś określano takie miejsca. Właśnie tam w jednym z budynków mieszka pani Aleksandra z czwórką dzieci. Jest jedynym lokatorem posesji, z której wyprowadzono już niemal wszystkich mieszkańców.[ads2]
Wcześniej przez cztery lata pani Aleksandra mieszkała w bloku na ul. Otolińskiej 23. Z powodu fatalnych warunków mieszkaniowych, kiedy służby zabrały jej trójkę dzieci i oddały do adopcji, przeprowadziła się na Bielską. Nie jest wykluczone, że podobny los może spotkać najmłodszego, 4-letniego syna. Starszych, z których najmłodszy ma 17 lat, raczej już jej nie zabiorą.
Na ul. Bielskiej pani Aleksandra mieszka z czwórką dzieci. O najmłodszym wspominaliśmy, najstarsza córka właśnie wyszła z Ośrodka Szkolno – Wychowawczego, dwaj średni byli uczniami szkoły specjalnej. Jeden już zakończył edukację, drugi właśnie ma urlop.
Wszyscy mieszkają na ul. Bielskiej w dwóch pokojach z kuchnią i łazienką, na powierzchni ok. 50 m kw. Nazywanie tego lokalu mieszkaniem jest całkowicie nieuzasadnione. Dwa ciemne pokoje, w których jest tylko miejsce na łóżka, „kuchnio-przedpokój” z gazową kuchenką i łazienka, z jedynym w domu kranem.
Całość jest ogrzewana jednym piecem, ale na pewno tej zimy to nie wystarczy. Obok są same pustostany, więc ciepło będzie z mieszkania uciekać. Zresztą i tak nie jest możliwe ogrzanie piecem stojącym w „kuchnio-przedpokoju” całego mieszkania.
W tym pomieszczeniu, do którego wchodzi się z przedsionka, stoi lodówka, szafa i kuchenka gazowa. Sprzęty są oddzielone od ściany grubą deską, która ma ochronić je przed szczurami. Podobnie jest odgrodzone wejście do łazienki i „pokojów”.
Ale szczury tymi przeszkodami się nie przejmują. Wchodzą do szafek, nawet do pokoju. Ostatnio – uwaga, będzie drastyczna scena – jeden z synów zabił zwierzę kijem bejsbolowym, kiedy szczur próbował dostać się do łóżeczka najmłodszego brata.


tekst i fot. Jola Marciniak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości