Zanim do pełnej nagości wystawy fotograficznej Jana Drzewieckiego doszło, już były wątpliwości, czy nie obrazi ona niczyich uczuć. Zresztą to nie pierwszy przypadek tego kontrowersyjnego fotografika z Płockiego Towarzystwa Fotograficznego. Przypomnijmy chociażby wystawę “Ich rozmowy”, która zdejmowana została z kolejnych lokali, w których była wystawiana. Drzewiecki się jednak nie poddaje i wciąż... terroryzuje golizną. Być może unosząca się w powietrzu atmosfera skandalu sprawiła, że wernisaż w Domu Darmstadt pękał w szwach.
Na wstępie prace zakryte były odważnymi i erotycznie się kojarzącymi grafikami. Odkryty był za to fotograficzny autoportret nagiego autora i zapowiedź wystawy “ubrana” w mało seksowne damskie majtki. Kilka słów na temat panującej w mieście cenzury wygłosił prezes PTF Zbigniew Kryda, któremu nigdy nie brakuje zaskakujących pomysłów. Tym razem wręczył Drzewieckiemu “buławę” lub wedle potrzeb “kulę do ucierania poglądów”, bo przecież prace tego fotografika są dobre (gdyby tak nie było, nie dostałby m.in. tytułu Championa wystawy 2003 roku), choć często mocno skażone kobieco. - Jest to bardzo twórczy, fantastyczny skandalista, poszukujący wciąż nowych dróg – tłumaczył prezes PTF.
Sam autor stwierdził, że oczywiście fotografowanie nagości stwarza ryzyko przekroczenia granicy dobrego smaku, jednak w jego zdjęciach nie chodzi o pokazywanie ciała, a o odkrywanie psychologicznej strony i reakcji płci pięknej.
I cóż mogliśmy zobaczyć na 24 czarno-białych fotogramach? Jak się okazuje uczucia kobiety nie zawsze wyraża twarz, a raczej splot ciał, uchwycony przez wszędobylski obiektyw. Uczucia to też codzienność miłości w skotłowanej kołdrze szarych ludzi (mieszkających może za naszą ścianą), pokazanej bez żadnego piękna, a raczej z przytłaczającą prozą, której również Drzewiecki się nie boi. Psychologiczną stronę kobiety można też znaleźć w nagich pięknościach: jednej podążającej środkiem ulicy wieczorową porą, drugiej biegnącej z parasolem po śniegu. To także bulwersująca naga, dojrzała kobieta na klęczniku, ale i młoda dziewczyna, która uwodzi, jedząc lody. Całość wystawy to balansowanie na granicy przyzwoitości, często jej przekraczanie.
Wystawa pod patronatem Urzędu Miasta Płocka, Płockiego Towarzystwa Fotograficznego im. A. Macieszy i POKiS-u, prezentowana będzie w Domu Darmstadt do marca. Jest to fragment 80 zdjęciowej całości, którą zainteresowana jest galeria w Kownie. - W Płocku gospodarz obiektu miał prawo zapytać, się, co będzie wisiało na jego ścianach, z kolei galerie prezentują wszystko to, co im się podoba – tłumaczył Drzewiecki.
BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze