Reklama

Warto było czekać 110 lat

28/09/2016 11:52
– Byliśmy rocznikiem, który „przyłapał” stan wojenny. Nie odbyła się studniówka i zorganizowaliśmy jedynie krótkie spotkanie z ukochaną wychowawczynią, prof. Anną Wojciechowską. Wszyscy jednak ubraliśmy się galowo – białe bluzki, granatowe lub czarne spódnice i spodnie. Rozeszliśmy się w ciszy do domów. Natomiast na balu maturalnym bawiliśmy się do rana, do godz. 6.00, bo wtedy kończyła się godzina milicyjna. Tak wspomina swoją szkołę Małgorzata Kucicka, absolwentka Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Jagiełły w Płocku, dziś nauczyciel w Szkole Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 11 w Płocku.
Takich pięknych wspomnień, wzruszeń związanych z płocką Jagiellonką są tysiące. W sposób szczególny zabrzmiały one w miniony weekend, kiedy odbywały się jubileuszowe uroczystości związane z obchodami 110-lecia istnienia szkoły, która dziś ma ponad 13 tysięcy absolwentów. – Z uznaniem pochylamy się nad duchowym dziełem stworzonym przez rzeszę wychowawców i profesorów dla Płocka, Mazowsza, Polski, Jagiellonka to wspólne dzieło znakomitych, oddanych sercem pokoleń młodzieży, społeczników, płocczan, profesorów. Wielu z nich rozsławiło imię szkoły i Płocka na całym świecie – powiedział podczas uroczystej gali odbywającej się w szkolnej auli dyrektor Zespołu Szkół nr 6 w Płocku, Mirosław Piątek.
To, że nauczyciele, pracownicy i absolwenci stanowią najważniejszą wartość, podkreślał także obecny na gali marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Na ręce dyrektora szkoły przekazał przyznany przez władze województwa mazowieckiego dla szkoły medal „Zasłużony dla Mazowsza”. Oprócz wyróżnienia marszałek wręczył przyznane najbardziej zasłużonym pracownikom medale „Pro Masovia” i dyplomy uznania.
Słowa podziękowania i nagrody dla nauczycieli oraz pracowników szkoły przekazał także prezydent Płocka Andrzej Nowakowski, absolwent tej szkoły i przez 11 lat nauczyciel języka polskiego w Jagiellonce. – W dzisiejszych uroczystościach uczestniczę jako prezydent, ale także jako Jagiellończyk, matura rok 1990, wychowawca Roman Gąsecki. Uczyło mnie wielu wspaniałych pedagogów, którzy są dziś z nami. Języka polskiego uczyła mnie pani prof. Anna Wojciechowska, dzięki której pokochałem język ojczysty i później przez jedenaście lat w tej szkole pracowałem jako nauczyciel języka polskiego. Dziękuję wszystkim, którzy tworzyli i tworzą Jagiellonkę. Bez względu na wiatry historii przygotowują swoich uczniów do bycia wartościowymi, dobrymi ludźmi – mówił prezydent Nowakowski, który uhonorował nagrodami prezydenta zasłużonych nauczycieli.
Osobistych odniesień związanych ze szkołą nie zabrakło we wspomnieniach prof. Małgorzaty Kwiatkowskiej, nauczycielki historii, dziś prezesa Stowarzyszenia Jagiellończyków. – Nasza szkoła od samego powstania kształtowała nie tylko umysły młodzieży, ale przede wszystkim serca. Absolwenci mieli szczęście spotkać nauczycieli, którzy stanowili inspirację dla dobrych działań. Łączyli troskę o przekazywanie wiedzy z chęcią kształtowania wzorów postępowania, które nie straciły na aktualności od 1906 roku – mówiła Małgorzata Kwiatkowska, przypominając, że szkoła to nie tylko mury, ale ludzie i symbole. Wśród tych ostatnich najstarszym jest sztandar pierwszego gimnazjum, pochodzący z 1916 roku.

Moja Jagiellonka...

To już 110 lat istnienia placówki, która w lokalnym środowisku znana jest jako Jagiellonka czy Jaga, jak mówią współcześni jej uczniowie. Ponad 13 tysięcy absolwentów opuściło mury liceum i ruszyło na podbój świata. – Od matury mięły 34 lata. Koleżanka z licealnej ławy jest nauczycielką geografii w Jagiellonce. Zresztą z Wiolą Kilarską znamy się od podstawówki. Obie ukończyłyśmy Szkołę Podstawową nr 11 w Płocku (i też byłyśmy w jednej klasie), w której obecnie pracuję, a której dyrektorem jest Maciej Karczewski, również absolwent Jagiellonki – wspomina swoją szkołę Małgorzata Kucicka. To również czas pierwszego zakochania, prywatek, stania na czatach przy łazienkach, bo niektórzy smakowali Caro w niebieskim opakowaniu i zdobyczne Marlboro z Pewexu. To także wędrówki do budynku B, zwanego barakiem na plastykę, technikę i biologię. Niezapomniane zajęcia na basenie zwłaszcza wtedy, gdy przychodzili chłopcy z Technikum Samochodowego. Małgorzata Kucicka w Jagiellonce miała zaszczyt spotkać „wielkich nauczycieli”, pasjonatów, specjalistów najwyższej klasy, zaangażowanych bez reszty w szkolną pracę. – Pani prof. Zofia Cierpikowska zapraszała nas na prawdziwą historyczną ucztę, ale lęk przed pytaniem dopadał nawet najlepszych. Oczywiście zakazane były bezbarwne lakiery do paznokci i bezbarwne pomadki. Za to na chemii u prof. Janiszewskiego wyższą ocenę dostawałam za noszenie mundurka harcerskiego. Muszę też wspomnieć wspaniałego prof. Edwarda Widutę, który w 1980 r. był jednym z założycieli nauczycielskiej „Solidarności”. To on i prof. Marianna Sankowska zorganizowali nam wyjście do kina na „Człowieka z żelaza”. Potem obydwoje musieli zmienić pracę. A my przed maturą chłonęliśmy nową rzeczywistość – przywołuje szkolne wspomnienia Małgorzata Kucicka. rad

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości