Reklama

Walka o europejskie puchary

10/03/2004 15:42
13 marca o godz. 18.00 na stadion przy ul. Łukasiewicza 34 wybiegną piłkarze Wisły Płock i Górnika Łęczna, by zainaugurować rozgrywki rundy wiosennej sezonu 2003/2004.
Kiedy pół roku temu na stadion w Łęcznej wybiegali piłkarze, mało kto spodziewał się, że zespół Górnika stanie się rewelacją rozgrywek, że przez dwa tygodnie będzie zajmował I miejsce w tabeli, a ostatecznie zakończy rundę jesienną na V pozycji. To chyba najbłyskotliwszy debiut, jaki miał miejsce w ekstraklasie w ostatnich latach.
Wisła jadąc do Łęcznej miała bez problemu wygrać z beniaminkiem, który na dodatek miał w swoich szeregach piłkarzy: Piotra Soczewkę, Mirosława Budkę, Macieja Pastuszkę - niechcianych w Płocku. Za to płocka drużyna wzmocniona nowymi piłkarzami Jakubem Wierzchowskim, Dariuszem Gęsiorem, Maciejem Terleckim i Andrzejem Kobylańskim, miała zmieść w pył debiutantów. W końcu to podopieczni trenera Mirosława Jabłońskiego przygotowywali się do podboju Europy w pucharze UEFA, więc Łęczna miała być tylko przygrywką do wyjazdu na Łotwę.
Kibice doskonale pamiętają, że wszystko było inaczej. Po przegranej 1:3 w pierwszym meczu i udanym występie na Łotwie, kolejne mecze Wisła przegrywała lub remisowała prezentując się słabo i zajmując miejsca w dolnej części tabeli. Po trzeciej kolejce Wisła Płock była nawet na ostatnim miejscu w tabeli. Na szczęście był to tylko jednotygodniowy pobyt, ale przypieczętowaniem fatalnego okresu było wyeliminowanie zespołu z rundy kwalifikacyjnej do pucharu UEFA.
Ten rozdział historii drużyny został już zamknięty, Wisła “frycowe” zapłaciła, choć awans był na wyciągnięcie ręki. Mało kto jednak chciałby dziś wspominać mecz, w którym Wisła wygrywała w I połowie 2:0, już wybierała się grać dalej, ale ciesząc się piłkarze zapomnieli, że przed nimi jest II połowa. Ostatecznie nie tylko nie awansowali, ale na dodatek musieli przerwać koszmarną passę.
W fatalnym stanie psychicznym Wisła zaczęła odrabiać straty z pierwszego miesiąca rozgrywek. Najpierw było zwycięstwo 3:0 nad Górnikiem Polkowice i awans na VIII miejsce w tabeli, potem, planowa przegrana z Wisłą Kraków i świetne zwycięstwo nad Górnikiem Zabrze. To był pierwszy mecz, który Wisła zagrała prezentując poziom, jaki kibice lubią.
Nieźle było we Wronkach. Co prawda Wisła przegrała 2:3, ale remisowała z Amiką aż do 86 min. spotkania. warto przypomnieć, że płocczanie przegrywali w 20min. 0:2 i wydawało się, że czeka ich pogrom. Udało się jednak podnieść, doprowadzić do remisu, a potem nawet mieć szanse na zwycięstwo. No cóż, rewanż może być bardzo interesujący.
Nie było raczej niespodzianki z Lukullusem Świt Nowy Dwór na stadionie warszawskiej Legii. Co prawda mecz był mało widowiskowy, Wisła wygrała jedynie 2:1, ale liczyło się pierwsze zwycięstwo na wyjeździe.
Ponieważ Wisła wygrała mecz na stadionie przy ul. Łazienkowskiej, a w historii klubu jeszcze takiego wydarzenia nie było, to należało także zwyciężyć Legię. Co prawda zespół Dariusza Kubickiego zajmował znacznie wyższe miejsce w tabeli, ale piłkarze nie byli na straconej pozycji. Znów przegrywali, tym razem tylko 0:1, ale w II połowie Wisła zagrała jak z nut, a po golach Andrzeja Kobylańskiego i Dariusza Gęsiora, płocczan żegnały wiwaty na trybunach. Wisła wygrała z Legią.
Wyprawa do Groclinu nie miała prawa dać Wiśle dobrego rezultatu. Groclin występował w pucharze UEFA, gromiąc znacznie trudniejszych rywali, miał w swoim składzie gwiazdy, a tymczasem to Wisła opanowała boisko i prowadziła. Najpierw gola zdobył Wahan Gevorgyan, wyrównał Grzegorz Rasiak, potem na 2:1 strzelił Dariusz Gęsior i musiał wyrównać Tomasz Wieszczycki. Gospodarze z trudem uratowali remis, a Wisła radośnie wracała do Płocka.
Ta radość była większa po zwycięstwie nad Widzewem 3:1 i awansie aż na V miejsce w tabeli z niewielką bo 7-punktową stratą do lidera - Amiki Wronki. A następny był Dospel Katowice, zespół, który był w wielkim konflikcie z prezesem klubu. Wydawało się, że zwycięstwo w Katowicach jest pewne, niestety zbyt szybko płocczanie w to uwierzyli, a przegrywając 0:2 w I połowie nie zdołali odrobić strat.
Ostatni mecz rundy jesiennej z Odrą Wodzisław zakończył się zwycięstwem 2:0 po dwóch golach Ireneusza Jelenia i VI miejscem w tabeli. To bardzo dobre miejsce na koniec rundy jesiennej. Spaść z ligi raczej nie można, bo jest kilku pretendentów do gry w II lidze w następnym sezonie, a to oznacza, że Wisła ma trzeci, kolejny sezon w ekstraklasie przed sobą. Spaść z ekstraklasy trudniej będzie także za rok, po następnym sezonie, bowiem wszystko wskazuje na to, że I liga zostanie powiększona o dwa zespoły.
Ale Wisła ma szansę walczyć o puchary UEFA. Wydaje się, że awans wywalczony w lidze, jest w zasięgu drużyny. Przed zespołem są cztery kluby, z tego z trzema gramy na własnym boisku. Prawdopodobnie Wisła Kraków jest poza zasięgiem, bo wzmocniona raczej nie da sobie odebrać I miejsca w tabeli, ale reszta jest w zasięgu Wisły Płock.
Z wyjątkiem Groclinu, który przeżywać będzie rozczarowanie wyeliminowaniem z europejskich rozgrywek, nikt się nie wzmocnił. Swojego strzelca wyborowego straciła Legia, odeszło kilku zawodników z Górnika Łęczna. Co prawda Wisła Płock raczej też się nie wzmocniła, ale też nikt z podstawowego składu nie odszedł. Jak więc będzie w rundzie wiosennej?
O tym przekonamy się po kilku pierwszych spotkaniach. Wiśle niezbyt wychodziły, pod względem wyników oczywiście, mecze towarzyskie rozgrywane przed rundą wiosenną. Przegrywali, ale to oczywiście nie ma żadnego znaczenia.
13 marca o godz. 18.00 rozpocznie się pierwszy mecz rundy rewanżowej. Mamy nadzieję, że podobnie jak z radością kibice zasiądą na trybunach, tak i z radością będą je opuszczać, a Wiśle zostaną dopisane trzy punkty.
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości