„Jest super. Wspaniale odpoczywamy i chcemy wrócić tu za rok” – tak dzieci z polskich rodzin mieszkających w rejonie Solecznik podsumowały tygodniowy pobyt w Płocku. Na wakacyjny wypoczynek przyjechały do naszego miasta dzięki płockiej Fundacji „Cokolwiek uczyniliście”, która od pięciu lat organizuje kolonie dla najmłodszych gości z terenów Wileńszczyzny.
Każde wakacyjne spotkanie jest wyjątkowe. Jak podkreśla Witold Wybult, prezes Fundacji „Cokolwiek uczyniliście”, jest to przede wszystkim okazja do tego, by dzieciaki odpoczęły, ale przy tym poznawały też historię kraju swoich przodków. – „Kolonie Miłosierdzia” to czas podtrzymywania, rozbudzania i podkreślania znaczenia związku z polską tradycją, historią, kulturą, językiem. Cieszymy się, że kolejny raz możemy się spotykać w Płocku, nieść pomoc i sprawiać radość dzieciom, które po raz pierwszy odwiedziły Polskę – powiedział Witold Wybult. Prezes fundacji podziękował wszystkim ludziom wielkich serc, którzy – jak co roku – dołożyli swoją cegiełkę do zorganizowania wypoczynku dla małych kresowian. Wśród nich są Fundacja ENERGA, Fundacja Grupy PERN, członkowie Stowarzyszenia Rodzin Katolickich oraz Zespół Szkół Katolickich w Płocku.
W tym roku podczas „Kolonii Miłosierdzia” odpoczywała grupa 45 dzieci wraz z opiekunami. Jak co roku działo się dużo i ciekawie. W kolonijnym programie znalazło się mnóstwo atrakcji, wycieczek, spotkanie z mieszkańcami Płocka i koncert patriotyczny Pawła Piekarczyka, który odbył się w Zespole Szkół Centrum Edukacji w Płocku. A dzieci przygotowały wzruszający, patriotyczny mini recital. – Wasza pamięć, dobroczynność, serdeczność jest dla nas niezwykle ważna. Kolejny raz widzimy, jak wspaniali są tu ludzie, i jakie wielkie mają serca. Dziękujemy za to. Dodam, że uczymy się od was pomagania, otwierając się na nowe miejsca. Tak jak w tym roku na Białoruś, skąd także przyjechały z nami dzieci. Staramy się, aby nasze dzieło miłosierdzia docierało do najbardziej potrzebujących i mogło być jak najdłużej kontynuowane – mówił Tadeusz Romanowski, przewodniczący Wspólnoty Miłosierdzia Bożego w Solecznikach.
Tegoroczne spotkanie małych kresowian wpisuje się w przypadający jubileusz pięciolecia działalności fundacji. Przypomnijmy, że powstała ona w 2018 roku z inicjatywy ks. prof. Wojciecha Góralskiego – profesora nauk prawnych, znanego polskiego kanonisty, specjalisty prawa kanonicznego, prawa wyznaniowego i konkordatowego. Jak mówi prezes fundacji Witold Wybult, wszyscy długo zastanawiali się nad tym, jaką przyjąć nazwę. Ostatecznie wybrana została ta zaproponowana przez inicjatora – prof. Góralskiego. Słowa „Cokolwiek uczyniliście” pochodzą z Ewangelii według św. Mateusza. Jak zaznaczają członkowie fundacji, są fundamentem nauki o niesieniu pomocy innym. – Chcemy zatem nieść pomoc godnym, spragnionym, chorym, czyli wszystkim tym, którzy jej najbardziej potrzebują – przypominał początki powołania fundacji i jej misję prezes Witold Wybult.
Przez pięć lat działalności osoby działające w fundacji zrealizowały mnóstwo pomocowych projektów, które niepostrzeżenie, pod wpływem chwili, skierowane zostały w dużej mierze do Polaków zamieszkujących region Wileńszczyzny, głównie rejonu solecznikowskiego. W pomocowy kalendarz działań fundacji już na stałe wpisały się akcje takie jak: Świąteczna Paczka Rodakom na Wileńszczyźnie i „Kolonie Miłosierdzia”, w czasie których dzieci z polskich rodzin odpoczywają w Płocku. Współpraca ze Wspólnotą Miłosierdzia Bożego w Solecznikach została zapoczątkowana podczas jednej z pielgrzymek wiceprezesa Fundacji Adama Modliborskiego do Matki Boskiej Ostrobramskiej. Wtedy zobaczył, jak wielu naszych rodaków potrzebuje pomocy. – Na trasie poznał Tadeusza Romanowskiego i tak rozpoczęła się współpraca pozwalająca wspierać naszych rodaków i odpowiadać na ewangeliczne przykazanie miłości – mówi Witold Wybult o początkach współpracy ze Wspólnotą Miłosierdzia Bożego w Solecznikach.
Adam Modliborski, wspominając początki pomocowej działalności dla rodaków z Wileńszczyzny, zaznacza, że poruszyło go to, jak sami mając niewiele, przyjmowali pielgrzymów. Dzielili się tym, co mieli. – Zapraszając do nas dzieci, mówimy naszym rodakom, że cały czas o nich pamiętamy. Mamy wspólne korzenie, tradycję, którą trzeba pielęgnować. Tę patriotyczną, chrześcijańską, kulturową.
rad
Fot. T. Radwańska-Justyńska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze