Reklama

W poszukiwaniu czeskiego alkoholu

26/09/2012 08:50
Do piątku inspektorzy z Powiatowych Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych z Płocka, Sierpca i Gostynina zabezpieczyli 948 butelek z czeskim alkoholem. A to jeszcze nie koniec. Skontrolowane zostaną wszystkie punkty, w których prowadzona jest sprzedaż alkoholu – od sklepów spożywczych i monopolowych, przez punkty gastronomiczne, restauracje – po hurtownie.
Całkowity zakaz sprzedaży czeskiego mocnego alkoholu obowiązuje w kraju do 16 października. Został wprowadzony przez Głównego Inspektora Sanitarnego na skutek rosnącej liczby zatruć alkoholem metylowym w Czechach. U naszych południowych sąsiadów odnotowano ponad 20 przypadków śmiertelnych. Kilkadziesiąt osób spożyciem zatrutego alkoholu przypłaciło zdrowiem. Niestety, pierwsze ofiary są już po stronie polskiej. Po spożyciu czeskiej wódki zmarło małżeństwo z Wieruszowa w Łódzkiem. Specjaliści zbadali trefne butelki. Wyglądały identycznie jak oryginały. Brakowało jednak akcyzy i tłoczonego znaku firmowego. To jedyny widoczny znak, że trunek ktoś podrabiał. Z kolei, dopiero badania laboratoryjne mogą wykazać zawartość zabójczego metanolu w butelkach.
Takie działania są podejmowane przez Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne. Badają próbki podejrzanego alkoholu przejętego przez polskie służby celne przy próbie wwozu do Polski przez osoby prywatne. Kolejnych śladów metanolu na razie nie znaleziono, ale i tak, strach padł na tych, którzy zaopatrywali się w alkohol zza czeskiej granicy u swoich zaufanych sprzedawców. Właśnie dzięki takiemu okazyjnemu handlowi z bagażników samochodowych trunki mogły dotrzeć wszędzie.
Zagrożone jest również Mazowsze. Specjalny komunikat wydał wojewoda mazowiecki. – Podrabiane produkty marek Ab Style i Drak są zanieczyszczone metanolem – niezwykle trującą substancją, której spożycie zaledwie 8–10 g powoduje ślepotę. Większa dawka powoduje śmierć – informuje Ivetta Biały, rzecznik prasowy wojewody. Podaje również, że do zatruć dochodziło po spożyciu wódek Lunar i Lassky Tuzemak oraz likieru Tuzemak w butelkach o pojemności 0,5l, jak i w opakowaniach 6-litrowych. Nie posiadały one czeskich znaków akcyzy.
Wkrótce jednak Służba Celna poinformowała na stronie internetowej, że śmiertelnie niebezpieczny metanol może znajdować się nawet w wyrobach opatrzonych czeskimi banderolami.

Kontrole do skutku
Główny Inspektor Sanitarny 16 września wydał decyzję w sprawie wycofania z obrotu handlowego alkoholi akcyzowanych i nieakcyzowanych z Czech.
Przedstawiciele sanepidu i policji natychmiast zaczęli sprawdzać stosowanie się do zarządzeń w punktach, w których dostępny jest alkohol. Płocki sanepid do 21 września skontrolował 133 punkty. – Zabezpieczyliśmy na razie 858 butelek z alkoholem z Czech. Będziemy jednak kontrolować do skutku, aż sprawdzimy wszystkie podlegające pod sanepid punkty – tłumaczy Robert Sikora z sekcji higieny żywności, żywienia i przedmiotów użytku Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Płocku.
Są wytyczne, aby pobierać do badań próbki potencjalnie zakażonego alkoholu. W Płocku inspektorzy nie znaleźli ani w sklepach, hurtowniach czy restauracjach podejrzanych butelek.
Już w pierwszych godzinach po otrzymaniu wytycznych Głównego Inspektora Sanitarnego również w Sierpcu przeprowadzono kontrole w większych obiektach gastronomicznych i handlowych. – Udało nam się na razie zabezpieczyć 25 sztuk butelek. Jest to alkohol produkcji czeskiej lub dystrybuowany przez Czechy. Sprzedawcy nie mają prawa podmieniać, ani sprzedawać tego alkoholu. Obecnie czekamy na wytyczne z wojewódzkiej stacji, czy mamy przesłać próbki do badań – tłumaczy Bożena Umińska, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Sierpcu.
Jak na razie nie wykryto marek alkoholi podejrzanych o zawartość metanolu, ale znalazły się za to butelki, na których etykiety informują, że dystrybutorem trunków jest Czeska Republika, nie wiadomo jednak, kto jest ich producentem. Ten fakt może już wywoływać podejrzenia o zawartości wysokoprocentowych napojów.
Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gostyninie do piątku zdążyła skontrolować wszystkie swoje podległe punkty, w których sprzedawany jest alkohol. Wynik akcji to 65 zabezpieczonych butelek alkoholu czeskiego pochodzenia. Tych uznanych za trefne, nie wykryto.

Magazyny pełne alkoholu
Jednymi z pierwszych skontrolowanych obiektów w Płocku były sklepy PSS Społem. – Nie czekaliśmy na zarządzenia sanepidu. Po pierwszych doniesieniach o problemie w Czechach sami zareagowaliśmy i zdjęliśmy czeski alkohol z półek w naszych sklepach – mówi Małgorzata Bartnik, dyrektor handlowy PSS Zgoda.
Nie było to trudne zadanie. W kodach sklepowych produktów, także w przypadku alkoholi, zapisane są państwa, w których towary były wyprodukowane. Butelki z trunkami przez najbliższy miesiąc będą czekać na sklepowych zapleczach. Ale najprawdopodobniej wrócą jeszcze na półki. – Mamy pewność, że alkohol, który sprzedajemy pochodzi ze sprawdzonych źródeł. Jest on całkowicie legalny i akcyzowany. Mamy na to dokumenty. Ale rozumiemy też wytyczne Głównego Inspektora Sanitarnego, który musiał w sytuacji zagrożenia, wydać stosowne zarządzenia. Nie oferujemy więc czeskiego alkoholu naszym klientom aż do chwili, gdy dostaniemy wyraźny sygnał z Sanepidu – zapewnia dyrektor. Dodaje, że w związku z aferą alkoholową nie odnotowała spadku sprzedaży na stoiskach monopolowych w sklepach PSS Zgoda.
Na razie paniki nie ma również wśród klienteli płockich lokali.
– Choć jakaś psychoza może się pojawić – zaznacza Artur Gałach, płocki restaurator, który miał już kontrolę sanepidu w swojej restauracji. – Nie oferuję klientom czeskiego alkoholu jednak zostałem pouczony, że w razie gdybym miał zamiar taki alkohol wprowadzić, to na pewno nie w najbliższym czasie – podkreśla restaurator.

Nasi też podrabiają alkohol
Inspektorzy sanepidu wspomagani są w czasie kontroli przez policję. – W czasie kontroli w punktach sprzedaży nie dochodziło do żadnych incydentów. Jak do tej pory, nie wykryto również nielegalnego alkoholu z Czech – informuje st. asp. Krzysztof Piasek, rzecznik prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Płocku.
Przestrzega jednak, aby nie kupować z nieznanych źródeł żadnych trunków bez banderoli. Lepiej nie przyjmować takich butelek nawet w formie prezentów od znajomych. Przy zakupie alkoholu warto zwrócić uwagę na jego pochodzenie. Na etykiecie musi być wyraźnie zaznaczony producent i miejsce produkcji. – Podejrzenia powinny wzbudzać etykiety z lakoniczną informacją, że produkt wyprodukowany został w krajach Unii Europejskiej – podpowiada Robert Sikora z płockiego sanepidu.
Dodajmy, że policja systematycznie natrafia na naszym terenie na alkohol bez akcyzy. I nie chodzi wcale o trunki czeskie, a raczej nasze płockie „wynalazki”. – Tylko od początku roku do 19 września funkcjonariusze policji zabezpieczyli 156,5 litra cieczy z zawartością alkoholu niewiadomego pochodzenia. Rozlewana była do różnych opakowań szklanych i plastikowych, zarówno 5-litrowych, jak i piersiówek – wymienia rzecznik policji.
Nikt nie przypomina sobie jednak przypadków zatruć tym alkoholem, co nie oznacza, że ich nie było.
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
blanka@tp.com.pl
fot. Służba Celna
Kto się boi procentów?
Czy po aferze z czeskim alkoholem boimy się kupować trunki z procentem? Pytanie zadaliśmy naszym czytelnikom w cotygodniowej sondzie „Tygodnika Płockiego“.

Karolina Mierzyńska
– W ogóle nie piję alkoholu, więc nie mam tego problemu. Gdybym jednak piła, obecnie bałabym się pić nie tylko czeski, ale też polski i rosyjski alkohol. Tym bardziej, że ciągle pojawiają się w mediach nowe niepokojące doniesienia. Tak naprawdę nie wiadomo, co można bezpiecznie pić.

Karolina Rucińska
– Nie boję się robić zakupów. Poza tym piję niewiele, jednak gdy nadarza się ku temu okazja, idę do sprawdzonego sklepu. Kupuję tylko produkty polskich marek, więc nie czuję zagrożenia.

Krzysztof Magierski
– Moje obawy związane ze spożywaniem alkoholu nie mają nic wspólnego z czeską aferą. Myślę, że przy odrobinie ostrożności tzn. wyłączeniu trunków z nieznanych źródeł i tych zza naszej południowej granicy, nie powinniśmy obawiać się niczego poza tradycyjnym „syndromem dnia wczorajszego”. Przez jakiś czas, wszystkie napoje procentowe z napisem „Made in Czech Republic” i te bez określonego źródła, powinny wzbudzać nasze podejrzenia. Według mnie, to wystarczający środek zapobiegawczy.

Piotr Zgorzelski
– Nie da się ukryć, że jakaś niepewność towarzyszy – i chyba nie tylko mnie – podczas zakupu trunku. Przyjdzie chyba smakować sprawdzone produkty regionalne, co do pochodzenia których, nie ma się żadnych wątpliwości. A tak na poważnie, to nie wiem dokładnie, co w tej kwestii stanowi prawo, ale chyba nic wielkiego by się nie stało i budżet państwa by jakoś nie ucierpiał, gdyby dopuszczono możliwość produkowania na własne potrzeby mocniejszych wyrobów alkoholowych, oczywiście w ograniczonych określoną normą ilościach.

Dorota Szala
– Ja osobiście nie pijam wysokoprocentowych trunków, ale uważam, że w sklepach z alkoholem powinny być wywieszone plakaty z etykietami podrabianego alkoholu, żeby ludzie wiedzieli, czego nie kupować.
Mariusz Pogonowski – Nie boję się kupować alkoholu. Uważam, że piwo jest zupełnie bezpieczne. Wydaje mi się, że wódka kupowana w sklepach Społem też jest bezpieczna. Poza tym nigdy nie bałem się alkoholu i mam wrażenie, że Czesi tego nie zmienią.     BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości