Reklama

W kościelnej krypcie zaczęto prace związane z budową sarkofagu na odnalezione szczątki. Nie spodziewali się następnych odkryć

Kościół na Górkach znów zaskakuje, odkrywając przed nami kolejne swoje tajemnice. Początkowa obserwacja prac związanych z budową sarkofagu, który miałby pomieścić odnalezione kilka lat temu szczątki, przerodziła się w dalsze prace wykopaliskowe. – Nie spodziewaliśmy się odkrycia takiej ilości szkieletów. Bardziej jednego, dwóch, trzech – mówi nam Mikołaj Dobek, doktorant z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Kościół św. Dominika wielu Płocczan nazywa kościołem na Górkach i stanowi część większego kompleksu klasztornego. Te romańskie mury pamiętają czasy Konrada Mazowieckiego. Parafią wraz z zabytkowym kościołem katolickim od 2019 r. opiekuje się Zgromadzenie Misjonarzy Klaretynów.

O świątyni z 800-letnią historią słyszymy co pewien czas ze względu na sukcesywne prace konserwatorskie i remontowe obejmujące elementy wyposażenia i konstrukcję, toczące się przy wsparciu konserwatora zabytków.

Ten podominikański zespół wciąż skrywa tajemnice, które dopiero czekają na odkrycie. Świetnym przykładem jest ubiegłoroczna konserwacja ambony, kiedy na ścianie południowej kościoła odsłonięto ślady malatur (wstępnie wydatowanych jako romańskie) oraz zamurowane wejście prowadzące z nieistniejących już dziś krużganków do wnętrza świątyni.

Reklama


W ubiegły piątek i sobotę dziesięcioosobowa ekipa archeologów z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu pod przewodnictwem prof. dr hab. Małgorzaty Grupy z Wydziału Nauk Historycznych UMK prowadziła badania w parafialnej krypcie. Była to kontynuacja prac rozpoczętych w 2022 r. Poprzednim razem młodzi archeolodzy z UMK zainwentaryzowali szczątki 120 osób. Odnalezione kości zostały poddane analizie antropologicznej.

Jak doszło do ich powrotu do tej samej krypty?

Obecność archeologów wiązała się z budową sarkofagu na odnalezione szczątki. Szybko okazało się, że wskazane są dalsze prace wykopaliskowe. Finalnie decyzją Miejskiego Konserwatora Zabytków obszar, na którym będzie posadowiony grobowiec, objęto pracami archeologicznymi.

– W związku z tym, że przypada 800-lecie kościoła na Górkach, proboszcz parafii, o. Marcin Kowalewski postanowił wykonać duży, wspólny grobowiec na szczątki. Aby ten sarkofag nie był wielki, należało wkopać się w ziemię. I tu zaczęła się nasza rola. Jako archeolodzy mieliśmy wykonać badania poprzedzające i poszerzyć zakres odwiertów z poprzednio wykonanych badań – tłumaczy Mikołaj Dobek,  doktorant UMK w Toruniu, uczestnik badań z 2022 r., który jest odpowiedzialny za organizację prac.

Mówiąc wprost, mieli sprawdzić, czy ziemia nie skrywa kolejnych niespodzianek. Okazało się, że była to bardzo dobra decyzja. – Na głębokości mniej więcej 30-40 cm, w jednym miejscu odnaleźliśmy następne kości. Prace realizowane cztery lata temu o stosunkowo niedużym zakresie temu miały charakter grantu studenckiego finansowanego przez uczelnię. Wówczas bardziej skupialiśmy się na uporządkowaniu zawartości krypty i oczyszczeniu otworu wejściowego niż czasochłonnym rozpoznawaniu znajdujących się w niej nawarstwień  – tłumaczy Mikołaj Dobek.

Na środkowej osi krypty wykonali sondaże (czyli odwierty z użyciem wiertła geologicznego). Ze względu na wyjątkową twardość glinianego klepiska była to praca ciężka i żmudna. A że czasu mieli niewiele, została wykonana w ograniczonym zakresie. Niestety nie trafili wtedy w miejsce, które teraz przyniosło kolejne archeologiczne odkrycia.

Tym  razem było inaczej… – W jednym miejscu natrafiliśmy na coś, co również może być kolejnym ossuarium, miejscem grupowego zdeponowania ludzkich kości – opowiada archeolog. Ekipa archeologów na bieżąco liczyła kości. Dobek dodaje, że to raczej ossuarium wtórne, prawdopodobnie pochodzące z XX w. – Mniejsze niż to pierwsze, odkryte podczas badań w 2022 r. Kości jest mniej niż za pierwszym razem, ale wciąż jest ich dużo. Powierzchnia ossuarium wynosi mniej więcej półtora na półtora metra. Cztery lata temu mieliśmy do czynienia z kośćmi nagromadzonymi na znacznie większym obszarze – opisuje.


To był dopiero początek...

Pod tym ossuarium znajdowały się nienaruszone nawarstwienia.

Mikołaj Dobek: – W nich były umieszczone kolejne pochowki ułożone anatomicznie, najprawdopodobniej jeszcze z poprzedniej krypty, powstałej przed tą, w której prowadzimy badania. Aktualny kształt podziemi to efekt prac zrealizowanych po potopie szwedzkim.

Reklama


Wcześniej ta konstrukcja podziemi musiała wyglądać inaczej. Znalezione pochówki były powiązane z tą wcześniejszą kryptą. – Zostały ułożone w inny sposób niż zwykłe ustawienie trumien, ponieważ są bardzo ściśnięte – uzupełnia Dobek.


W pierwszej warstwie ziemi natrafili na dwa pochowki, w warstwie niższej – na następne dwa. – W sobotę wieczorem okazało się, że mówimy już o trzech warstwach. I nie o czterech, tylko o ośmiu anatomicznie ułożonych pochówkach zachowanych względnie w całości. Do tego dochodzą fragmenty przynajmniej dwóch, trzech ludzkich szkieletów, które zostały zniszczone – wylicza nasz rozmówca. Do zniszczenia kości doszło już prawdopodobnie już w XX w.

Nie było trumien. Znalezione szkielety leżały ułożone jeden na drugim, co utrudniało eksplorację. – Kości zapadały się w sobie. Ich ułożenie rysowaliśmy na bieżąco. Zwykle przy pochówkach trzymano się tego, aby szkielety kłaść w tę samą stronę. A tu jeden ze szkieletów został ułożony na brzuchu, zupełnie jakby ktoś nie przykładał do tego większej wagi. Albo był to po prostu przypadek. Inny szkielet leżał ułożony w drugą stronę od pozostałych, czyli nogi miał z tej strony, gdzie reszta miała głowy – dopowiada doktorant UMK.

Reklama


Kogo mogli chować w krypcie?

Czy spoczywali tu wyłącznie zakonnicy, czy może również zamożniejsi mieszkańcy miasta? Na razie archeolodzy są dalecy od kategorycznych twierdzeń. Mikołaj Dobek wstępnie skłania się ku pochówkom zakonników. Czy Dominikanie mogli mieć jakieś swoje własne zwyczaje pogrzebowe? A także czy takie kryty, w których składano same ciała bez trumien, były u nich powszechne? Te pytania wciąż czekają na swoje odpowiedzi.



O tym, że chowani byli tu zakonnicy, mogą świadczyć wydobyte dewocjonalia (chociaż o niczym też nie przesądzają). Przy jednym z pochowków znaleziono medalik, przy drugim – owinięty tkaniną krzyżyk. A to nie jedyne odkrycia przy szczątkach. Archeolodzy wydobyli także kaplerz, czyli wizerunek maryjny naniesiony na metalową płytkę przykrytą szkiełkiem. Zachowało się również kilka guzików, w tym ze trzy były obleczone materiałem. Może właśnie ta tkanina okaże się tu pewną podpowiedzią.

Reklama

Jeszcze jedna niespodzianka znajdowała się w ossuarium przy wejściu do krypty. Przy poszerzeniu wykopu sprzed czterech lat archeolodzy natrafili na złoty pierścionek z emaliowanym oczkiem. Dobek sądzi, że ten pierścionek prawdopodobnie został wrzucony przy okazji tworzenia wykopu, w którym cztery lata temu odnaleziono skrzynię ossuaryjną.

Co dalej?

Czy mają pewność, że to koniec i nie będzie czwartej warstwy z pochówkami? To wykaże kontynuacja prac. Chwilowo wstrzymano prace przy budowie sarkofagu (który miałby zostać poświęcony jesienią br.). Archeolodzy zamierzają wrócić do krypty w czerwcu, już po sesji na uczelni. – Na pewno mamy jeszcze do wykopania, doczyszczenia i zadokumentowania jeden, jeśli nie dwa szkielety. Na wszelki wypadek chcemy poszerzyć wykop, aby sprawdzić, czy nie ma już nic obok – uzupełnia. Oprócz tego zrobili następne odwierty. Te z kolei wskazują, że warto sprawdzić, co skrywa ziemia na głębokości około pół metra, może trochę większej.

Reklama


– Kiedyś krypty nie musiały znajdować się pod całym kościołem tak, jak teraz. Prawdopodobnie na Górkach znajdowała się wysoka na dwa, trzy metra komora, w której trzymano szczątki ludzkie czy same trumny ułożone jedna na drugiej. I nie ma w tym niczego niezwykłego. Bardziej niezwykła jest ta forma krypty, którą teraz widzimy, znajdująca się pod całym kościołem – słyszymy. Archeolog tłumaczy: – Widzimy, że szczątki są ułożone blisko siebie, raczej nic się nie ciągnie w stronę ścian krypty na osi północ-południe. A to świadczy o tym, że mogła być to krypta na kilka trumien bądź do deponowania samych ciał. Dlatego raczej nie powinno już nic nas zaskoczyć. Ale niczego nie da się wykluczyć – zastrzega.

Odnalezione kości pozostały w kościelnej krypcie. Następnym razem archeologom będą towarzyszyły osoby szkolące się w antropologii i biologii sądowej, aby dokończyć analizę. Z ossuarium zabrano jedynie te kości świadczące o jakiś zmianach chorobowych za życia, które zostaną przeanalizowane w warunkach laboratoryjnych.

Zdjęcia: Przedstawiające odnalezione szczątki - udostępnione przez Mikołaja Dobka, kościoła na Gorkach - KB, pozostałe - screeny z materiału filmowego Urzędu Miasta Płocka
 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/05/2026 13:20
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości