Reklama

W czym płoccy kupcy gorsi od hipermarketu? - Przynajmniej płacą podatki...

24/05/2001 12:31
Kupcy płoccy biją na alarm. Zarząd miasta ponownie chce sprzedać swoje udziały w spółce Rynex. Zdaniem handlujących na targowisku przy ul. Rembielińskiego, ten krok zabierze miejsca pracy kilku tysięcy ludziom.A do miasta przestaną wpływać podatki w wysokości 7 mln zł rocznie. Kupcy chcą na targowisku postawić wielką halę targową. Będą, w ich zamierzeniu, skutecznie konkurować z zachodnimi konkurentami. Szkoda tylko, że nie stoją na równej pozycji. Praktyką stało się bowiem, że zachodnie hipermarkety zwalnia się na kilka lat z obowiązku płacenia podatków. Bardzo często także zatrudnienie pracowników refinansowane jest z kasy Urzędu Pracy, a pośrednio z kieszeni nas wszystkich... W ubiegłym tygodniu na targowisku spotkali się kupcy z przedstawicielami Polskiego Stronnictwa Ludowego, z senatorem Adamem Struzikiem na czele. Handlujący pukają także do polityków innych opcji. Liczą, że w końcu ktoś zdecydowanie weźmie ich stronę. - Jesteśmy zdecydowanie przeciwni powstawaniu nowych supermarketów w granicach miasta Płocka – powiedział Adam Struzik. – Zwróciłem się do Senatu i Rady Miasta w Płocku z pismem o ponowne zweryfikowanie sprzedaży udziałów Rynexu inwestorowi z zewnątrz.. Te udziały, moim zdaniem, powinny być albo sprzedane kupcom, albo wystawione w ofercie publicznej dla wszystkich mieszkańców Płocka. Wizyta na targowisku nie była przypadkowa. Od kilkunastu miesięcy kupcy walczą o swoje miejsca pracy. – Swoje problemy chcemy pokazać – mówi Sławomir Goszkowski, przewodniczący Stowarzyszenia Kupców, - przedstawicielom wszystkich opcji politycznych. Chcemy, żeby wiedzieli, że wybudowanie supermarketu przy ul. Rembielińskiego, to nie tylko strata strumienia pieniędzy, które płyną z targowiska w postaci podatków, ale również zwiększenie bezrobocia w Płocku. Z tytułu podatku dochodowego wpłacamy rocznie około 6-7 mln zł, dalsze 14 mln to opłaty ZUS. Jeśli w tym miejscu powstanie supermarket, to nie tylko te pieniądze nie wpłyną do Skarbu Państwa, ale my wszyscy zgłosimy się po zasiłki. Nas jest tutaj ponad tysiąc osób. Zdaniem kupców, z powodu deficytu w budżecie miasta, płoccy radni zamierzają sprzedać teren przy ul. Rembielińskiego. U zbiegu ulic Tysiąclecia i Rembielińskiego ma powstać supermarket, zaś w miejscu obecnego targowiska ma być parking. Wynika z tego jasno, że dla kupców nie ma tam miejsca. - Sprzedaż tego atrakcyjnego terenu to jest sprawa na raz – tłumaczy Goszkowski. – Teren jest bardzo atrakcyjny, jego wartość wzrasta z roku na rok. My chcielibyśmy w tym miejscu, wspólnie z Rynexem, postawić zadaszoną halę, w której będziemy sprzedawać swoje towary. Nie jest to wielki wydatek, a dla nas doskonałe rozwiązanie. Dziś handlujemy tylko do zmroku, przez sporą część roku tylko do godzin, w których ludzie wracają z pracy. Chcielibyśmy mieć taki luksus, żeby codziennie nie składać towaru. Stale niszczą się nam namioty. My chcemy nadal płacić podatki, a przecież supermarket będzie na kilka lat zwolniony z ich płacenia. Kupcy czują się oszukani. To miejsce miało być docelowe, przynajmniej tak im obiecywano, kiedy wyrzucano ich z innych targowisk. Teraz znów muszą walczyć o swoje miejsca pracy. Przede wszystkim o swoje, bo spotykając się z parlamentarzystami, chcą zwrócić także uwagę na inne problemy. – Ja jestem na karcie podatkowej – mówi jeden z kupców, - jeśli zatrudnię jedną osobę dodatkowo, moje podatki zwiększają się o 50%, gdy dwóch, wtedy o 100%. Przecież na zdrowy rozum widać, że powinny być ulgi, bo tworzy się miejsca pracy. Kupcy chcieliby wybudować halę o powierzchni około 3-4 tys. m kw. kosztem 2-3 mln. zł. Kubatura miałaby być segmentowa, dobudowywana w miarę potrzeby. Obecne namioty i stoły mogłyby służyć ludziom sprzedającym nadwyżki z działek, dla rolników. - Naszym nadrzędnym celem jest walka z bezrobociem – dodaje Tadeusz Januszewski, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia, - ale żeby to było możliwe, musimy mieć możliwość zarabiania pieniędzy. Tymczasem tolerowani są obcokrajowcy, którzy sprzedają taniej. Wszyscy politycy mają usta pełne frazesów, chcą dobrze, ale im się nie udaje. Tu pracują ludzie, którzy kiedyś stracili pracę i nie mogą znaleźć nowej. My sobie zdajemy sprawę, że nasze dzieci też będą miały problemy ze znalezieniem pracy. Tego wszystkiego wysłuchał senator Struzik wraz z towarzyszącymi mu osobami. – Jest to problem krajowy, nie dotyczy tylko Płocka. Dziwi mnie, że tu interesy kupców są nieważne. Jestem zwolennikiem rozwiązań z udziałem naszych przedsiębiorstw. Zdecydowanie lepiej byłoby, żeby kupcy realizowali tę koncepcję wspólnie z Rynexem. W końcu wszystkim chodzi o to, by rozwijać własną przedsiębiorczość. Podobnego zdania był obecny na targowisku Krzysztof Rolirad, członek PSL, radny z Komitetu Wyborczego „Przede wszystkim Płock”. – Nie traktujmy tej sprawy jako problemu przedwyborczego – powiedział. – Pamiętajmy, że Rynex to nie tylko ulica Rembielińskiego, ale także wiele parkingów, to obszar, na którym stoi Polomarket. Sprzedaż udziałów w Ryneksie pozwoli załatać dziurę w budżecie miasta, ale w ten sposób na zawsze pozbędziemy się najlepszych terenów. Wszyscy na tym stracimy. Naszym zdaniem najlepsze byłoby wydzielenie z Rynexu spółki córki, która wybudowałaby halę dla naszych kupców. Jol., szat
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości