Reklama

Urzędnicy dezinformują radnych?

11/08/2004 12:08
Prawdopodobnie jest już wybrana firma, która wykona pierwszy etap dróg dojazdowych do nowego mostu, czyli odcinek od ulicy Wyszogrodzkiej do przeprawy. Taką sensacyjną wiadomość chciała zweryfikować w ubiegłym tygodniu podczas sesji radna SLD Anna Kossakowska. Wszystko dlatego, że miał ją podać na jednej z przedsesyjnych komisji jeden z ratuszowych urzędników. Okazało się jednak, że póki co, nie ogłoszono nawet przetargu na budowę tego odcinka.– Czy to prawda, że został ogłoszony przetarg i wybrano już firmę, która wybuduje pierwszy odcinek? Czy może czekamy na środki z funduszy unijnych i dopiero wtedy zostanie ogłoszony przetarg? – dopytywała Anna Kossakowska. – Jeśli nie było jeszcze ogłoszonego przetargu, to proszę przysyłać na komisje kompetentnych urzędników.
– Mamy dopiero prawomocne pozwolenie na pierwszy etap budowy dróg dojazdowych i jeszcze nieprawomocne na drugi etap. Są przygotowane dokumenty przetargowe, obecnie sprawdzamy dane w specyfikacji, ale przetarg zostanie ogłoszony dopiero, gdy będziemy mieli pieniądze – odpowiedział pełnomocnik prezydenta do spraw budowy nowego mostu Andrzej Hancyk, choć według niego pierwszy etap to odcinek od Wyszogrodzkiej do Dobrzykowskiej. Trochę dziwi takie publiczne stwierdzenie w sytuacji, gdy już wielokrotnie Urząd Miasta informował, że etap pierwszy to odcinek od Wyszogrodzkiej do przeprawy, a drugi od przeprawy do Dobrzykowskiej. Być może to jedynie przejęzyczenie.
Na razie jednak Ministerstwo Infrastruktury nie rozpatrzyło wniosku Płocka o dofinansowanie ze środków unijnych.
– Oczekuję przygotowania alternatywnego dla środków unijnych sposobu sfinansowania budowy dróg dojazdowych, niestety, muszą to być środki z budżetu miasta. Oddanie nowego mostu w lipcu przyszłego roku wydaje się iluzoryczne. Prace nad drogami dojazdowymi są w lesie, ponadto istnieje konflikt pomiędzy wykonawcami, a upływający czas pracuje na niekorzyść. W tej sytuacji oczekiwanie na środki unijne bez przygotowania alternatywnego źródła finansowania wydaje się dodatkowym zagrożeniem – powiedział radny Wojciech Hetkowski.
Zdaniem zastępcy prezydenta miasta, Tomasza Kolczyńskiego, nowy płocki most powinien być zapisany w budżecie państwa tak jak warszawskie metro. Ponadto jego zdaniem stan zaawansowania przygotowań do budowy dróg dojazdowych w chwili, gdy obecna ekipa rządząca miastem przejmowała władzę, nie gwarantował nawet uzyskania pozwoleń na budowę dwóch odcinków.
Nie wiadomo także, co ze środkami z kontraktu wojewódzkiego. Wprawdzie sejmik województwa mazowieckiego przyznał na budowę w Płocku 10 milionów złotych, jednak tę decyzję musi jeszcze zaakceptować wojewoda mazowiecki.
To jednak nie koniec problemów związanych z nowym płockim mostem. Wprawdzie dzięki przesunięciom w budżecie udało się pozyskać 3,3 mln złotych, ale nie wykonano też zaplanowanych wcześniej prac bezpośrednio związanych z nową przeprawą.
– Dlaczego zdjęto ponad dwa miliony złotych i nie wykonano regulacji Kępy Ośnickiej – zastanawia się radna Bożena Musiał.
– Prace regulacyjne podzielono na dwa etapy. Pierwszy to brzegi i udało się to wykonać. Drugim etapem jest regulacja Kępy Ośnickiej. Jest to teren prywatny, leżący w granicach gminy Słupno, a więc za decyzje odpowiadają wójt i starosta powiatu. Prace blokują także ekolodzy z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Pierwotnie na regulację Kępy było przeznaczonych sześć milionów złotych, ale nie było sensu blokować tych pieniędzy – tłumaczy Andrzej Hancyk.
Ekolodzy chcą utworzenia na Kępie Ośnickiej rezerwatu ptaków i wykorzystując przysługujące im prawa powodują uchylanie wielu decyzji. Regulacja Kępy jest niezbędna dla bezpieczeństwa mostu.
(jac)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości