Spacer nowo budowanymi ulicami Północną, Strażacką i Chabrową w Staroźrebach może przypominać spacer po ruchomych piaskach. Przez nieumocowane płyty chodnikowe prześwitują dziury, zejścia do posesji są ruchome, a same chodniki górują nad położonymi niżej posesjami. Zbulwersowani mieszkańcy nie rozumieją, czemu nowe ulice budowane są byle jak, wójt tłumaczy, że wszystko da się jeszcze poprawić.Praca przy Północnej, Chabrowej i Strażackiej wre. Równiarki i koparki pracują tak głośno, że trudno rozmawiać. Ale wystarczy przejść kilka metrów tymi ulicami, by stwierdzić, że wszystko tu jakoś dziwnie wygląda, jak drogowy bubel: – Droga i chodniki budowane są na piasku, bez żadnych podkładów cementowych. Wszystko się buja, powstają szpary, szczeliny. A przecież powinna tu być zrobiona sucha podsypka betonowa, wtedy wszystko by się skleiło i trzymało. Zastanawiamy się, co będzie z tą drogą za rok – mówią mieszkańcy. I podczas spaceru przez wymienione ulice pokazują, co pachnie drogową tandetą: studzienka odpływowa jest niższa od już zbudowanego chodnika, te są położone wyżej niż działki, więc woda z szosy i chodników będzie spływać do domostw, z kolei od wewnątrz działek wykończenie chodnika wygląda fatalnie (rzeczywiście, widać poszczególne warstwy piasku, betonu, płyt chodnikowych), między chodnikiem a ogrodzeniami działek są duże szpary, sam chodnik budowany jest z płyt starego typu, gdy tymczasem wszędzie buduje się już chodniki z polbruku. Na środku nowego już chodnika pozostawiono nieeksploatowany już słup elektryczny. Bezmyślność czy brakoróbstwo? Zdaniem mieszkańców błędem jest budowanie drogi wyżej od działek: – Ta droga powinna najpierw zostać wykorytowana. Gdyby wybrano z niej ziemię na 20 cm i dopiero zaczęto budowę, wtedy droga byłaby na wysokości działek, a nie wyżej od nich. To fakt, że teren jest tu nierówny, na przykład jedna strona ul. Północnej jest wyższa, a druga niższa, ale gdyby to wyrównano, wtedy właściciele niżej położonych posesji nie byliby zalewani przez wodę z jezdni – twierdzą staroźrebianie. Ich zdaniem za pieniądze podatników robi się inwestycję, która nie została odpowiednio zaplanowana: – Skoro wójt dostał pieniądze na inwestycję, to najpierw powinien powstać porządny projekt. Jeśli mnie nie stać na dwie ulice, to robię jedną, ale porządną. A z porządnością nic wspólnego nie mają także podjazdy do posesji, niektóre wyglądają jak górki. – Niedawno obserwowałem scenę, jak sąsiad chciał wjechać na swoją posesję, pilotowała go matka, która uklękła na kolanach, obserwowała podwozie samochodu i mówiła, czy może jechać czy nie. To był po prostu cyrk! A samochód prawie został wniesiony – opowiada jeden z mieszkańców. On i inni nie są w stanie pogodzić się z tym, że po zbudowaniu nowej drogi woda będzie im spływać do podwórka. Uważają, że ich problem zaczął się już wcześniej, gdy na tych ulicach budowano kanalizację, robiono głębokie wykopy, a gliny nie wywieziono, lecz zawalono piaskiem: – Jak nas „utopiono” tą gliną, to potem zaczęto ją nawozić piaskiem, żużlem i tak podniesiono drogę o 30 cm. Stąd biorą się nasze obecne problemy – przekonują. Wójt Staroźreb Józef Stradomski nie zgadza się z negatywnymi opiniami mieszkańców wspomnianych ulic. Na budowę czekały 30 lat, więc gdy udało się pozyskać środki (50 % od marszałka województwa), to trzeba je wykorzystać: – Uważam, że droga budowana jest bardzo dobrze, trzeba tylko poczekać na efekt końcowy – stwierdza jednoznacznie. – Nowo budowane ulice muszą mieć spadki do posesji, żeby na jezdni nie stała woda. Mieszkańcy muszą ją sami zagospodarować. Droga nie mogła mieć innego położenia, ponieważ trzeba było ją odnieść do tych ulic, które już wcześniej zostały zbudowane. Wójt przyznaje, że w kilku przypadkach chodnik rzeczywiście jest za wysoko, ale wszystko da się jeszcze poprawić, podobnie jak ruszające się płyty. Uważa, że mieszkańcy nie powinni skarżyć się na szpary między chodnikiem a ogrodzeniami, ponieważ żaden z nich... nie ma pozwolenia na budowę ogrodzenia. Poza tym chodnik wszędzie ma szerokość 1,5 m, więc w niektórych miejscach trzeba było przekroczyć teren posesji, a wjazd do każdej posesji jest robiony kostką brukową. Józef Stradomski przekonuje, że wszystko robione jest profesjonalnie, kierownik nadzoru to człowiek kompetentny i że wbrew temu, co twierdzą mieszkańcy, droga była najpierw wykorytowana na głębokość 60 cm: – Nowa droga będzie piękna, zaprosimy panią na przecięcie wstęgi – obiecuje J. Stradomski. W jego opinii protesty mieszkańców w rzeczywistości są inspirowane przez jedną osobę. W opinii naszych rozmówców nowa droga to ewidentna prowizorka. Pora więc czekać na finał inwestycji, choć niektórzy już teraz deklarują, że będą szukać pomocy w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego. Elżbieta Grzybowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze