Reklama

Ukraiński najazd

09/02/2004 09:40
Blisko tysiąc osób z objawami grypy lub objawami wskazującymi na przeziębienie zgłosiło się w czasie ostatnich kilku dni do gabinetów lekarskich funkcjonujących na Podkarpaciu. Jak wynika z danych uzyskanych w tamtejszej wojewódzkiej stacji sanitarno - epidemiologicznej, w czasie ostatnich czterech miesięcy na tym terenie na grypę zachorowało już ponad sześć tysięcy osób. Z tej liczby zdecydowana większość w czasie ostatnich dwóch tygodni. Od kilku dni znacznie większa liczba pacjentów czeka pod gabinetami lekarzy pierwszego kontaktu także w regionie płockim. Lekarze podstawowej opieki zdrowotnej nie mogą narzekać na brak pacjentów. Wręcz odwrotnie, liczba osób z infekcjami paragrypowymi i przeziębieniami oraz grypą w ciągu ostatniego tygodnia wzrosła co najmniej dwukrotnie.
Na razie nie można mówić o epidemii. Dyrektorzy szpitali potwierdzają, że nie ma także potrzeby wprowadzania zakazu odwiedzin w szpitalach. Jednak epidemiolodzy alarmują, by osoby zdrowe w ciągu najbliższych kilku tygodni podejmowały działania profilaktyczne. W przypadku wirusa grypy zalecane są szczególne środki ostrożności.
- W przypadku wszystkich chorób wirusowych, czyli także i grypy, nie można niczego do końca przewidzieć ani dokładnie określić jak sytuacja rozwinie się. Liczba zachorowań na Podkarpaciu to efekt wyższych temperatur utrzymujących się przez kilka dni. To spowodowało atak wirusa grypy idącego z Ukrainy - powiedziała Ewa Jankowska, z oddziału epidemiologii w Powiatowej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej w Płocku.
Ostatnio notuje się na Mazowszu Płockim większą zachorowalność niż w listopadzie czy grudniu. Potwierdzają to również dyrektorzy płockich szkół i przedszkoli. Od kilku tygodni zauważalna jest znacznie niższa frekwencja. - Obecnie nie ma u nas około jednej trzeciej dzieci. Właściwie mniejsza liczba uczęszczających na zajęcia jest widoczna już od początku stycznia. Nie mieliśmy co prawda informacji o grypie, ale od rodziców wiemy, że z powodu przeziębienia dzieci muszą zostać w domach - powiedziała Małgorzata Wiśniewska, dyrektor Przedszkola Miejskiego nr 3 w Płocku.
Podobnie sytuacja wygląda w Przedszkolu Miejskim nr 14 w Płocku. Jak powiedziała nam dyrektor Agata Matuszewska, obecnie z powodu przeziębień nie ma około dwudziestu procent dzieci. Kilkanaście dni wcześniej procent nieobecnych dzieci był jeszcze wyższy. Chorują nie tylko najmłodsi. Dość niska frekwencja jest zauważalna także w szkołach podstawowych. Od dwóch tygodni w Szkole Podstawowej nr 1 w Płocku liczba chorych uczniów, którzy nie przychodzą na zajęcia utrzymuje się w granicach trzydziestu procent. To, że sporo uczniów choruje w ostatnim czasie potwierdza także dyrektor Szkoły Podstawowej nr 22 w Płocku Małgorzata Kamińska - Juckiewicz.
- Frekwencja jest dość niska. W ostatnim czasie widać, że choruje duża liczba uczniów. Skala zjawiska jest większe niż zwykle.

Tłok w przychodniach
Potwierdzeniem większej liczby chorujących są także spore kolejki przed gabinetami lekarskimi. Przeziębienia, grypa, to problem w równym stopniu dzieci jak i dorosłych. W przychodniach bardzo często można spotkać całe rodziny. To efekt tego, że grypa jest chorobą atakującą nagle. Tu nie jest tak jak w przypadku przeziębienia, którego objawy narastają stopniowo przez kilka dni. Grypa daje o sobie znać nagle i od razu mamy wysoką gorączkę z dreszczami, którym towarzyszy ból głowy, mięśni, stawów.
- Synek miał silny kaszel, temperaturę, katar. Wyglądało to poważnie. Okazało się, że ma grypę. Nie było na co czekać. Trzeba było wybrać się do lekarza - mówiła pani Dorota, która korzysta z opieki medycznej w jednej z przychodni Petroleku.
Chociaż epidemiolodzy uspokajają, to część lekarzy jest pełna obaw. Dodają, że jeżeli w ciągu najbliższych dni nie będzie mrozu, nie jest wykluczone, że liczba chorujących jeszcze wzrośnie. - O epidemii tej choroby nie ma na razie mowy - uspokaja Ewa Jankowska z działu epidemiologii Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Płocku. - Ale rozpoczynające się ferie, kiedy bardzo duża liczba osób będzie przemieszczała się, nie wykluczają tego, iż zachorowalność może wzrosnąć.

Podobnego zdania jest Krystyna Jankowska z oddziału Powiatowej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej w Sierpcu. Na razie co prawda na tym terenie nie odnotowano przypadków zachorowań na typową grypę. - Jednak trzeba pamiętać, że obecna sytuacja może szybko zmienić się. Jeżeli byśmy bazowali na przypadkach z roku ubiegłego, to należałoby się spodziewać, że liczba chorujących może wzrosnąć w połowie lutego. W ubiegłym roku właśnie od lutego do końca marca odnotowywaliśmy zachorowania na grypę.
Jak poinformował nas Janusz Krzysztof Kujawa, powiatowy inspektor sanitarny w Gostyninie, kilka przypadków grypy stwierdzono na terenie podległym gostynińskiemu sanepidowi. Jego zdaniem, w tej sytuacji trudno jest mówić o jakichkolwiek przewidywaniach. - Grypa jest zjawiskiem rozwijającym się dynamicznie. Czy jest dobrze? O stanie dobrym możemy mówić wtedy, gdy nie ma ani jednego zachorowania na grypę. A tak nie jest.
Ale uspokaja, że na razie nic nie wskazuje na potrzebę wprowadzania stanu gotowości epidemiologicznej.

Grypa w Płocku
Jak sytuacja wygląda na terenie miasta i powiatu płockiego? Z danych płockiego sanepidu wynika, że od początku stycznia na grypę zachorowało prawie trzysta trzydzieści osób. Z tej liczby zdecydowana większość, bo trzysta dwadzieścia trzy przypadki, to zachorowania na terenie miasta. Tylko kilka przypadków zachorowań na grypę odnotowano na terenie powiatu ziemskiego. Zdecydowanie częściej choruje młodzież i dorośli, niż dzieci do lat czternastu. Zdaniem lekarzy bardzo prawdopodobne jest jednak, że dane zarejestrowane różnią się od faktycznych. Często zdarza się tak, że wiele osób nie zgłasza się do lekarza. Próbują się kurować na własną rękę. Lekarze przypominają, że grypy nie należy nigdy lekceważyć. Dlaczego? - Przede wszystkim z uwagi na groźne konsekwencje powikłań grypowych atakujących płuca, serce, opony mózgowe. W tym czasie zalecany jest także wypoczynek. Minimum siedem dni. Pamiętajmy, że nie zdarza się tak, aby grypa skończyła się po trzech dniach. To tylko poprawa samopoczucia, bardzo często złudna. Wyjście z domu na taką pogodę grozi wystąpieniem powikłań - powiedział Artur Bachman z przychodni przy ulicy Wolskiego w Płocku.
Potwierdza także, że w ostatnim czasie jest przyjmowanych więcej niż zazwyczaj pacjentów również w poradniach dla osób dorosłych. Podkreśla, że teraz zaostrzają się wszystkie stany zapalne: - stąd więcej pacjentów z zapaleniem zatok, gardła, zapaleniem płuc, oskrzeli. Jest to związane z wyższymi temperaturami, naszą mniejszą odpornością. Myślę, że osoby, które zainwestowały jesienią w szczepionkę przeciwgrypową teraz mogą uniknąć zachorowań i, co najważniejsze bardzo poważnych powikłań pogrypowych.
Także w innych przychodniach dla dorosłych sytuacja nie wygląda o wiele lepiej. W ciągu ostatnich dni liczba oczekujących podwoiła się lub nawet potroiła. - W ciągu czterech, pięciu dni zgłaszalność wzrosła kilkakrotnie. Nie mieliśmy przypadków typowej grypy. Są to raczej ostre zapalenia wirusowe, infekcje paragrypowe, zapalenia oskrzeli - powiedziała doktor Barbara Młynarczyk, dyrektor niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej Profil - Med w Sierpcu.
O ile grypę odnotowano w kilkuset przypadkach, to przeziębienia oraz infekcje górnych dróg oddechowych są jeszcze liczniejsze. Najczęściej są to infekcje paragrypowe, zapalenia oskrzeli, są także pacjenci z zapaleniem płuc. W przychodniach dla dzieci lekarze mówią, że największy szturm pacjentów był na początku ubiegłego tygodnia. Były dni, że przyjmowano i powyżej stu małych pacjentów. Taka liczba dziennych wizyt utrzymywała się kilka dni. U dość dużej grupy dzieci były objawy brzuszne połączone z bólami, biegunkami, wymiotami. Lekarze podkreślają, że obecna pogoda, niestety sprzyja zaostrzaniu wszelkich stanów zapalnych, dlatego też zgłasza się coraz więcej pacjentów z zapaleniem zatok, gardła, zapaleniem płuc. - Skoki temperatur, zmniejszona odporność sprzyjają zachorowaniom. Przy tak dużej jak ostatnio liczbie zachorowań można profilaktycznie zażywać dostępne w aptekach bez recepty leki. Dotyczy to zwłaszcza osób przebywających w dużych skupiskach, mających kontakt chorymi. W ten sposób można uniknąć przykrych konsekwencji w postaci kataru, kaszlu i temperatury - podkreślają lekarze.
O tym, że sezon infekcji i zachorowań trwa, przekonują kolejki w aptekach. Kupujący najczęściej proszą o rutinoscorbin, wapno z witaminą C, polopirynę, syropy wykrztuśne. - W ciągu ostatnich kilkunastu dni liczba pacjentów kupujących leki pozwalające usunąć objawy przeziębień wzrosła. Niektóre osoby dopytują co mogą jeszcze dodatkowo dokupić poza preparatami wskazanymi przez lekarzy. - powiedziała farmaceutka z apteki Arnika, przy ul. Kobylińskiego w Płocku.
Hanna Ostrowska, kierownik apteki przy ulicy Miodowej w Płocku, dodaje, że liczba pacjentów trafiających do apteki nie zwiększyła się w znaczący sposób, ale faktycznie preparaty zwiększające odporność, chroniące przed przeziębieniami i usuwające skutki infekcji są kupowane dość często. Popularny jest także syrop z malin i czarnego bzu oraz różnego rodzaju ziołowe preparaty wykrztuśne. Niestety, zagrożenie zachorowania na grypę na dobre minie jednak dopiero na wiosnę.

rad
Fot. D. Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości