Minął rok szkolny. Uczniowie udali się na zasłużony wypoczynek, nauczyciele na... dietę.Oj, tu gryzę się w język, na diecie byli właściwie przez cały ten rok, a licząc uważniej – przez całą ostatnią dekadę, a chcąc być jeszcze sumienniejszym w rachunkach – są na niej gdzieś od wielkiej wojny, przed którą, a pamiętają to najstarsi, było trochę znośniej – profesor za pensję mógł kupić nawet książkę, wybrać się do teatru więcej niż raz w roku, obejrzeć film w kinematografie (takie miał dziwne duchowe potrzeby, od ich spełnienia zależał poziom wykształcenia jego wychowanków, a władza to rozumiała, wszak aby uczyć uczestnictwa w kulturze, trzeba samemu w niej uczestniczyć, a to kosztuje), co bardziej rozrzutnych stać było nawet na zatrudnienie gosposi do prowadzenia domu. Ot, prawdziwa klasa średnia! Po wielkiej wojnie, w epoce zniewolenia umysłów, utrzymywanie nauczycieli na diecie stało się podstawowym elementem strategii politycznej władzy. Łatwiej przecież sterować społeczeństwem niewykształconym, ubezwłasnowolnionym, niedojrzałym intelektualnie i moralnie. Przejrzał tę strategię znakomicie już przed wojną Witold Gombrowicz: szkoła to w ręku państwa wygodne narzędzie umysłowej tresury społeczeństwa oraz jego infantylizacji. “Tylko za pomocą odpowiednio dobranego personelu zdołamy wtrącić w zdziecinnienie cały świat – chwali się dyrektor Piórkowski w Gombrowiczowskiej karykaturze szkoły na kartach “Ferdydurke” – Trzymam ich (tj. nauczycieli) na diecie, gdyż tylko wtedy są dostatecznie anemiczni, nauczają tylko tego, co w programach, nie postoi w nich myśl własna; jeśliby zaś i urodziła się w którym myśl własna, już ja przegonię albo myśl, albo myśliciela”. Jak skutecznie przegonić myślicieli? Uczynić zawód nieatrakcyjnym finansowo, podeptać jego społeczny prestiż. Udało się to peerelowskim sekretarzom, powiodło się także reformatorom z ostatniej dekady. Każda próba reanimacji pogrążonej w agonalnych konwulsjach oświaty kończyła się zamrożeniem nauczycielskich płac. Chciałoby się mieć niebo, ale jak najmniejszym kosztem. Poirytowani tą nieporadnością władz żurnaliści “Gazety Wyborczej” ruszyli pełną parą z akcją “Szkoła z klasą”. Co z niej wyjdzie, zobaczymy. Na razie sporo szkół przyłącza się do niej. Jak tu bowiem się nie przyłączyć, skoro gazeta obiecuje, że dzięki tej akcji “szkoły mają uczyć ciekawiej, sprawiedliwiej oceniać, pomagać rozumieć świat, rozwijać wrażliwość społeczną i umiejętność współpracy, pomagać uczniom uwierzyć w siebie i przygotować ich do życia w nowoczesnym świecie”. Tyle osiągnięć z jednej tylko akcji medialnej! Gdybyż ta nasza władzuchna wiedziała, jak się do rzeczy zabrać, dawno już mielibyśmy szkołę z klasą. Gdy te same przecież cele chciała osiągnąć, nikt nie chciał poprzeć. A tu, czytam, do akcji przystąpiło już ponad 600 szkół, a niebawem przyłączy się nowych 300. W tym tempie do zimy przyłączą się pewnie wszystkie. I już innych szkół nie będzie w kraju jak tylko szkoły z klasą. Rewolucja w oświacie! I znowu za darmo, a tylu chętnych! Ta wyraźna próba odciążenia administracji państwowej w jej obowiązkach wobec oświaty utrafiła we właściwy czas. Wiemy przecież, że obecna koalicja połączyła, nie wiadomo czemu, w jednym resorcie edukację i sport, a wyniki ostatniego mundialu muszą zmusić resort do wytężonej pracy na tym odcinku narodowych zaniedbań, bo gdzież nam na razie do tych pięknych stadionów z Korei czy Japonii, gdzież nam do tej pięknej, porywającej gry Azjatów, Senegalczyków, czy nawet większości tubylczych drużyn z Europy? Tamci rzeczywiście grają z klasą, nasi kopacze na razie tylko z klasą zarabiają. Do poprawy pozostało więc doprawdy niewiele. Trzeba wierzyć, że się uda. A jeśli uda się w sporcie, to ma nie udać się w edukacji? Wszak sprawy leżą na tym samym biurku. Trzeba pamiętać tylko, że komu za grę płaci się z klasą, ma grać z klasą, a kto uczy z klasą, ma zarabiać z klasą. Ale o tym już nie raczyli pamiętać koledzy z “Wyborczej”.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze