"Kwiaty Wołynia” to coroczna akcja związana z rocznicą rzezi wołyńskiej, a konkretnie „krwawej niedzieli”, czyli jej punktu kulminacyjnego. Miała ona miejsce dokładnie 11 lipca 1943 roku. O akcji, a także tym, że ta straszna zbrodnia nie została nigdy rozliczona, a jej ofiarom, mino upływu 81 lat, nadal odmawia się godnego pochówku, mówili przedstawiciele płockiej Konfederacji. Marek Tucholski odniósł się również do bieżących wydarzeń, m.in. do podpisanego kilka dni temu polsko-ukraińskiego porozumienia.
W ramach akcji „Kwiaty Wołynia” członkowie Konfederacji rozdawali mieszkańcom Płocka ulotki dotyczące rzezi wołyńskiej oraz kwiaty lnu, będące jej symbolem.
- Kwiaty lnu symbolizują przerwane życie. Len jest kwiatem, który kwitnie bardzo krótko, niecały dzień. Można go znaleźć m.in. na Wołyniu. To symbol przerwanego nagle życia. Dotyczy to życia Polaków, którzy zostali w tej straszliwej zbrodni pomordowani kilkadziesiąt lat temu – wyjaśniał Marek Tucholski. - Mówimy tu o „krwawej niedzieli”, która była punktem kulminacyjnym rzezi, ale ta zbrodnia trwała przez niemal dekadę. To był czas mordu, czas potwornej zbrodni popełnionej na Polakach mieszkających na południowo-wschodnich kresach II Rzeczypospolitej. Dziś, tak jak co roku, upamiętniamy to wydarzenie i staramy się oddać hołd ofiarom – wyjaśniał.
Reklama
Marek Tucholski przypomniał, że zbrodnia wołyńska nadal nie została rozliczona.
- Rzeź wołyńska to jedyna wielka zbrodnia popełniona na Polakach, która nie tylko nie została rozliczona, za którą nigdy nie przeproszono, ale także jest to zbrodnia, której ofiar nie udało się pochować i godnie upamiętnić. Ofiary II wojny światowej, nazizmu, komunizmu, doczekały się przeprosin, upamiętnienia, niewielkiej, ale pewnej formy zadośćuczynienia, natomiast ofiary zbrodni wołyńskiej nie zostały godnie upamiętnione, nie zostały nawet pochowane. One dalej spoczywają w bezimiennych grobach. Jeszcze żyją ostatni świadkowie tej tragedii. Oni przez lata wołali o to, aby tę zbrodnię udokumentować, aby w jakiś sposób godnie zamknąć ten temat. Nie chodzi tu o zemstę ani o rewanż, chodzi o godne upamiętnienie ofiar – podkreślił lider Konfederacji.
Reklama
Marek Tucholski odniósł się również do ostatniej wizyty prezydenta Ukrainy w Polsce oraz porozumienia, które podpisano podczas tego spotkania.
- Cały czas apelujemy o większą asertywność względem Ukrainy. I okazuje się, że mieliśmy rację. Uważano nas za agentów Putina, za ruskie onuce, ubliżano nam, a okazuje się, że mieliśmy rację, bo upominanie się o interes Polski to jest po prostu obowiązek każdego polskiego polityka. I tutaj nie ma żadnych wątpliwości, że stoimy na gruncie polskiego interesu narodowego i ten interes każdego dnia staramy się wyrażać, także w odniesieniu do polityki historycznej. Prezydent Ukrainy podpisał z premierem Tuskiem dokument, który daje korzyści właściwie tylko Ukrainie. Ten dokument, podpisany przez premiera Tuska, nie powinien wejść w życie, ponieważ jest nielegalny. W jego przypadku został złamany art. 89 Konstytucji Rzeczypospolitej, który mówi, że umowy międzynarodowe muszą zostać zatwierdzone przez parlament i ratyfikowane przez prezydenta. Czegoś takiego nie było. Jedyną stroną, która ma korzyść z tej umowy, jest strona ukraińska. My, jako Polacy, daliśmy dowód tego, że w czasie wojny ukraińsko-rosyjskiej przyszliśmy Ukrainie z pomocą, ponieśliśmy ogromne koszty materialne, społeczne, polityczne. A co w zamian? W zamian nie mamy nic – komentował Marek Tucholski.
Reklama
Na konferencję członkowie Konfederacji przynieśli baner z przekreśloną postacią Stepana Bandery, podkreślając przy tym, że jako naród polski nie możemy się zgadzać na gloryfikowanie ludzi, którzy nawoływali do mordowania Polaków.
- Ten zbrodniarz, który odpowiada w dużej mierze za to, co się stało na Wołyniu, za te potworne zbrodnie, jest na Ukrainie gloryfikowany. Znajdują się tam 44 jego pomniki oraz 4 muzea. Jedno muzeum jest w Londynie, a więc można powiedzieć, że jest to kult światowy tego bandyty. I my, jako kraj, godzimy się na to, że nie tylko Ukraina nie przeprosiła, nie tylko nie pozwoliła nam ekshumować ofiar, nie tylko nie pozwala nam godnie upamiętnić tych ofiar, ale w dodatku jeszcze czci zbrodniarza – powiedział Marek Tucholski. Jednocześnie przypomniał, że Rada Miejska partnerskiego miasta Płocka – Żytomierza w 2018 roku podjęła decyzję o budowie pomnika Bandery. - Nie wiem, czy to nie był casus belli do tego, żeby zerwać stosunki z takim miastem, które czci neonazistowskiego zbrodniarza, które chce czcić człowieka, który przyczynił się do mordu na Polakach – dodał Tucholski.
Reklama
Marek Tucholski podkreślił, że należy przypominać Polakom o rzezi wołyńskiej i mówić prawdę o tym, co się tam wydarzyło.
- Jako Polska mamy swoje interesy, swoją godność i musimy pamiętać o naszych ofiarach. Te 44 pomniki Stepana Bandery to nie jest przypadek. To, że również na polskich pojazdach pancernych czy czołgach są malowane emblematy neonazistowskie, odwołujące się wprost do zbrodniarzy II wojny światowej z Niemiec, to nie jest przypadek. Musimy o tym pamiętać, że kult zbrodniarzy na Ukrainie nie został wyparty przez nowych bohaterów. Mówiono nam, że Ukraina w tej wojnie będzie miała nowych bohaterów i to oni będą na piedestale. Nic takiego nie ma miejsca. Niezliczona ilość ulic, skwerów, placów na Ukrainie jest nazwana imionami zbrodniarzy, którzy przyczynili się do tego, że kilkadziesiąt lat temu wymordowano tam minimum 150 tysięcy Polaków – mówił Marek Tucholski. - Akcja „Kwiaty Wołynia” będzie kontynuowana. Planujemy ją intensyfikować. To już nie będą tylko symboliczne działania. Będziemy podejmować działania bardziej zdecydowane. Musimy edukować Polaków, musimy Polakom mówić, jaka jest prawda i że dość już hamowania ekshumacji. Skoro w czasie trwania wojny ukraińsko-rosyjskiej można było na Ukrainie ekshumować niemieckich żołnierzy, to dlaczego od 2011 roku nie można ekshumować polskich kobiet, dzieci, mężczyzn, starców, którzy leżą w bezimiennych grobach na Ukrainie? – podsumował Marek Tucholski.
Reklama
(ek)
Fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze