Reklama

Trzy chude lata

22/07/2020 10:33

Trzeba do końca wycisnąć cytrynę, bo następna okazja, jak dobrze pójdzie, za trzy lata.  Toteż pozwolę sobie ponudzić Szanownych Czytelników. Garść refleksji o kampanii wyborczej. Wprawdzie leżącego… Jednak muszę stwierdzić, że opozycję w naszym pięknym kraju mamy pierwsza klasa! Szkoły podstawowej… Wieczór wyborczy po pierwszej turze. Wychodzi najważniejszy rywal urzędującego prezydenta i wygłasza myśl (?), że pięćdziesiąt osiem procent „elektoratu” chce zmiany! Ta liczba to wynik odejmowania: sto  minus sondażowe czterdzieści dwa uzyskane przez tego drugiego. Identyczna operacja rachunkowa po drugiej turze daje wynik czterdzieści dziewięć! Co się stało z brakującymi dziewięcioma procentami? Ludziska zmienili zdanie? Chcieli zmiany i już nie chcą? Owszem, chcieli, ale na innego człowieka. Ich kandydat odpadł, więc wybrali mniejsze zło… Chwyt erystyczny nie zadziałał… Ale jest godny polecenia! Przykład? Ponad sześćdziesiąt siedem procent Warszawiaków chce zmiany na stanowisku prezydenta stolicy (tylu oddało głos za objęciem przez obecnego lokatora ratusza urzędu prezydenta RP)!
Dlaczego się nie udało? Cóż, klasa o której wspomniałem wyżej! Jak brzmiała najważniejsza obietnica kandydata opozycji? Nic nie zostanie Polakom odebrane! Żadnych zmian! pięćset plus, trzysta plus, trzynasta emerytura, czternasta emerytura, obniżony wiek emerytalny… Posadźcie mnie pod żyrandolem, nie bójcie się, niczego nie zepsuję, niczego nie będę dotykał!  Pierwsza klasa… A może nawet przedszkole? Czyż nie tak argumentuje dziecko, kiedy prosi ojca żeby mu pozwolił posiedzieć na motorze? Niczego nie będę ruszał, niczego nie popsuję… Na wybory to jednak trochę za mało. Mimo, że kompetencje prezydenta naszego pięknego kraju konstytucja określa mniej więcej na podobnej zasadzie. Tak naprawdę jedyne zagrożenie ze strony Pałacu Namiestnikowskiego to weto do ustawy! Prezydent może tym, którzy mają prawdziwą władzę zepsuć zabawkę, którą mu dają do ręki. A muszą mu dać każdą (z jednym wyjątkiem, do sprawdzenia w Wikipedii), to nie mogą tak do końca go traktować jak „strażnika żyrandola”…
A swoją drogą to ciekawe, jak wszelkiego rodzaju celebrytki (oraz ich męskie odpowiedniki), rozpaczające że „pięćset plus” odebrało im nasze piękne morze, które teraz muszą dzielić z beneficjentami tego pomysłu rządzących, mogą bez mrugnięcia okiem głosować na człowieka, solennie zapewniającego, że to rozwiązanie będzie utrzymane. Że nadal będą ciągnąć nad Bałtyk tabuny amatorów piwa i frytek smażonych na starym oleju, że będą po skonsumowaniu tych specjałów dalej załatwiać pilne potrzeby życiowe na okolicznych wydmach… Nawet to by Wam nie przeszkadzało, byle „nasz” wygrał?


Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości