Na szczęście, bez poważniejszych konsekwencji zdrowotnych zakończył się dla kolonistów z Płocka, przebywających w Murzasichlu, pobyt w zakopiańskim szpitalu. Początkowo jednak sprawa wyglądała groźnie. Objawy obserwowane u dwudziestu czterech dzieci wskazywały na zatrucie pokarmowe. Po wstępnym, przeprowadzonym przez służby epidemiologiczne badaniu i dochodzeniu sanitarnym wykluczono jednak salmonellę. Łącznie do szpitala w Zakopanem (w nocy z poniedziałku 9 sierpnia na wtorek 10 sierpnia) trafiło czterdziestu sześciu kolonistów między innymi z Krakowa, Stargardu Szczecińskiego. W tej grupie było także dwudziestu czterech kolonistów, dzieci pracowników PERN „Przyjaźń” z Płocka. Wraz z nimi do szpitala przyjęto również jednego z wychowawców, u którego wystąpiły niepokojące objawy. – Już w poniedziałek wieczorem dzieci zgłosiły wychowawcom, że czują się źle. Miały wymioty, nudności i podwyższoną temperaturę, były osłabione. Z uwagi na to, że objawy wskazywały na zatrucie pokarmowe dzieci natychmiast przewieziono do szpitala – powiedział Grzegorz Stec, kierownik biura zarządu PERN „Przyjaźń”.
Dzieci, które trafiły do zakopiańskiego szpitala, szybko przyszły do siebie i jak podkreślają lekarze, na szczęście nie było żadnego ciężkiego przypadku. W środę wypisano jedną trzecią chorych. Zaraz po udzieleniu pomocy w szpitalu pozostało piętnaścioro dzieci. W środę rano wypisano już ośmioro z nich. Jeszcze tego samego dnia wieczorem do ośrodka w Murzasichllu wróciła ze szpitala czwórka kolejnych kolonistów. Dwoje dzieci pozostało na obserwacji do czwartku, ale ich stan był stabilny. Pierwsze badania wykluczyły zatrucie salmonellą. Lekarze określili, że przyczyną jest nieżyt żołądkowo – jelitowy. Oficjalny komunikat określający przyczynę zachorowania dzieci zakopiański sanepid miał przygotować na początku bieżącego tygodnia. W momencie przekazania informacji z PERN pojechała pielęgniarka. We wtorek na miejscu, do opieki nad kolonistami, został zatrudniony lekarz. Dla rodziców utworzono punkt informacyjny, w którym na bieżąco mogli uzyskać informacje o stanie zdrowia dzieci i podejmowanych działaniach.
Zarówno w PERN-ie, jak i w sanepidzie podkreślają, że ośrodek w Murzasichlu był wcześniej sprawdzany. Zgodnie z ustaleniami sanepidu personel miał wszystkie wymagane badania i aktualne książeczki zdrowia. Jedzenie było właściwie przechowywane i przygotowywane w odpowiednich warunkach. Sam obiekt, przed rozpoczęciem sezonu wakacyjnego, był sprawdzany przez pracowników sanepidu i zakwalifikowany jako obiekt wczasowo – kolonijny na sto siedemdziesiąt dwie osoby.
rad
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze