– Odejście z Wisły, ostatniej drużyny w tabeli, do zespołu lidera, to była łatwa, czy trudna decyzja? – Bardzo trudna, bo najlepiej wiem, ile zawdzięczam Wiśle Płock. Muszę powiedzieć, że bardzo dobrze czułem się w mieście, podobnie jak moja rodzina i wcale nie chciałem odchodzić, ale pojawiła się bardzo dobra oferta i nie mogłem z niej nie skorzystać. – Stawiałeś warunek, że transfer musi być zakończony do dnia rozpoczęcia zajęć po przerwie zimowej? – Tak, chciałem przede wszystkim by trenerzy wiedzieli, czy mogą na mnie liczyć, czy nie. Nie dopuszczałem do takiej sytuacji, że się waham, czekam na lepsze warunki, trenuję tutaj, by pewnego dnia powiedzieć, odchodzę. Chciałem od początku mieć jasną sytuację. Taki warunek postawiłem podczas rozmowy z prezesem GKS-u, bo uważałem, że muszę mieć spokojną głowę by przygotować się rundy rewanżowej. – Zmieniasz barwy klubowe, a to wiąże się z przeprowadzką. Od razu z rodziną opuszczasz Płock? – Nie, na razie wyjeżdżam sam, w Płocku zostaje żona z córeczką. Ja muszę tam znaleźć mieszkanie, zagospodarować się i wtedy moje panie przyjadą do mnie. – Jak będziesz wspominał Płock, Wisłę i kibiców? – Bardzo dobrze. Zresztą ja miałem to szczęście, że zawsze mogłem dobrze wspominać klub, z którego odchodziłem. Dobrze się czułem wśród kolegów, miałem uznanie kibiców i dlatego nie mam żadnego powodu do złych wspomnień. – A co najbardziej zapamiętasz z gry w Wiśle? – To był bardzo ważny etap w mojej karierze. Przede wszystkim Puchar, a potem Super Puchar Polski, co było dla mnie największym sukcesem sportowym. Oczywiście będę pamiętał, że to z Wisły trafiłem do reprezentacji Polski. Muszę się przyznać, że odradzano mi przyjście do Płocka, ale ja uznałem, że to jest dobre miejsce na rozwój i dziś mogę powiedzieć, że nie żałuję tamtej decyzji. W tym klubie są bardzo dobre warunki i jeśli ktoś tylko chce, to może zrobić tu duży krok w swojej karierze. Ja swoją szansę wykorzystałem. Przecież wszyscy wiedzą, że w wielu miejscach w Polsce, w innych klubach jest dużo gorzej, dlatego nie rozumiem zawodników, którzy odchodzą, a potem źle mówią o swoim poprzednim miejscu pracy. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze