Największym zwycięzcą plebiscytu na najlepszego sportowca, trenera i imprezę 2003 roku był klub MUKS Płock, który dopiero od niedawna znajduje się na mapie sportowej miasta i nie ma na swoim koncie jeszcze oszałamiających sukcesów. A jednak najlepszą zawodniczką okazała się lekkoatletka Dorota Udałow, najlepszym trenerem Jarosław Dobrzeniak, szkoleniowiec lekkiej atletyki, a najlepszą imprezą, zorganizowaną w 2003 roku - Grand Prix LA. Wydawać by się zatem mogło, że Płock jest potęgą lekkoatletyczną.
- To była dla mnie wielka niespodzianka, konkurowałam przecież z bardzo dobrymi sportowcami, Ireneuszem Jeleniem, Andrzejem Marszałkiem, a także z lekkoatletami, Kamilem Poczwardowskim, medalistą Mistrzostw Polski. Ja aż takich wyników nie osiągnęłam, medalu jeszcze nie mam. Tak poważnie o sporcie zaczęłam myśleć dopiero wtedy, gdy trenowałam u Jarosława Kalaszczyńskiego, wtedy zdobyłam dwa razy tytuł Mistrzyni Mazowsza i I klasę sportową - powiedziała na balu w restauracji Tango Dorota Udałow.
Dorota trochę spóźniła się na rozdanie nagród, a to dlatego, że startowała w Mistrzostwach Polski seniorów w Spale. Przyjechał po nią brat i dowiózł na bal. - Nie mogłam się doczekać uroczystości, wiedziałam, że jestem wśród laureatów, bo otrzymałam zaproszenie, ale nie wiedziałam, że wygrałam plebiscyt. - Dorota jest na I roku studiów magisterskich na AWF Warszawa i jak sama mówi, na razie godzi naukę i uprawianie sportu. Swój sukces zawdzięcza trenerowi Kalaszczyńskiemu i swojej rodzinie. - Pomagała mi także rodzina trenera. Jego mama przygotowywała mnie do matury, a jego syn jest moim chłopakiem. Wszystko zostaje w rodzinie.
Tytuł trenera roku 2003 otrzymał Jarosława Dobrzeniak. Nie trzeba dodawać, że szkoleniowiec także był zaskoczony wyborem. - Cieszę się, choć zdziwiłem się, że aż tyle osób na mnie głosowało.
Lekka atletyka nie jest w Płocku młodą dyscypliną sportu, ale na pewno dopiero od niedawna ma odpowiednie warunki do trenowania. Jest stadion, a dzięki temu, dużo chętnej młodzieży. - Jest to bardzo trudny sport - wyjaśnia J. Dobrzeniak. - Dużo łatwiej jest biegać za piłką niż dookoła stadionu, za niczym.
J. Dobrzeniak ma dopiero 27 lat, ale w lekkiej atletyce jest znany od lat, jeszcze od czasów, kiedy sam uprawiał tę dyscyplinę sportu, a do czego namówił go tata, działacz sportowy. - Najpierw trenowałem u Eugeniusza Roja, a najlepsze wyniki osiągnąłem na studiach w Gdańsku, Mistrzostwo Polski, wicemistrzostwo Polski, udział w Klubowym Pucharze Europy, to moje indywidualne sukcesy. Na razie moim szkoleniowym sukcesem jest zdobycie złotego medalu sztafety na Światowych Igrzyskach Szkolnych w Graz. To są bardzo fajni chłopcy, w tym roku mają najlepszy wynik w Polsce, myślę, że wszystko przed nimi. Trener Dobrzeniak przede wszystkim zajmuje się biegami sprinterskimi oraz skokiem w dal i trójskokiem. Jego grupa liczy 12 osób, młodzi zawodnicy, dopiero od trzech lat wspólnie pracują. - Na większe sukcesy musimy jeszcze trochę poczekać – uważa trener.
Najbardziej znanym w gronie laureatów był Andrzej Marszałek, piłkarz ręczny, bramkarz zespołu Wisły. - II miejsce w plebiscycie to jest wyróżnienie. Może ktoś powiedzieć, że my wiecznie jesteśmy drudzy, ale jestem pewien, że po tym sezonie, to się zmieni i będziemy niezmiennie pierwsi.
Ogłoszenie wyników było głównym punktem balu. Po gratulacjach i wywiadach, wszyscy ruszyli na parkiet. Muzyka była przednia, goście cały czas doskonale się bawili, a w wolnych chwilach delektowali jedzeniem. Restauracja Tango, współorganizator Balu i gospodarz imprezy, zaproponowała wspaniałe menu. Były doskonałe dania gorące, między innymi polędwiczki po prowansalsku i filet z kurczaka w sosie koperkowym, był pasztet domowy z sosem żurawinowym, sery, ryby, jaja faszerowane, był także stół polski z bigosem na gorąco, szynką, boczkiem wędzonym, kaszanką i kiełbasą, nie brakowało także słodkości, owoców i deserów. A na parkiecie królowali nie tylko laureaci, ale także ci, którzy wspierali laureatów. Doskonale bawili się piłkarze ręczni, którzy do Tango przyszli tuż po zwycięskim meczu ligowym, także tenisiści na wózkach, którzy udowadniali, że kochają i tango i rocka.
Gdyby przyznawany był tytuł Króla Balu pewnie zdobyłby koronę Piotr Jaroszewski, VIII zawodnik w plebiscycie na swoim koncie ma w tym roku fantastyczny sukces, tytuł Drużynowego Mistrza Świata w swojej dyscyplinie. Prawdopodobnie będzie faworytem przyszłorocznego plebiscytu. Na razie jako jedyny z płockich sportowców ma wywalczony występ w Atenach.
Plebiscyt na najlepszego sportowca i trenera 2003 roku jest już historią i doskonałym doświadczeniem dla organizatorów. Na pewno za rok ponownie będziemy wspólnie wybierać najlepszych, a potem wspólnie się bawić na płockim balu sportowców.
Laureaci plebiscytu, spośród wszystkich kuponów, wylosowali zwycięzców, na których czekają: karnety na mecze piłki nożnej i ręcznej oraz basen i piłki z autografami zawodników Wisły. Zostali nimi: Jerzy Udałow (Płock), Łukasz Kalaszczyński (Płock), Radosław Wiśniewski (Krubic Nowe), Andrzej Myckowski (Zalesie) Monika Piotrowska, Dawid Ganc i Bernardeta Chrobot z Płocka.
Nagrody można odebrać w Oddziale Kultury, Sportu, Turystyki i Rekreacji UM, ul. Stary Rynek 2.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze