Reklama

Tłumy na plażach! Nowa płocka moda na... morsowanie

17/01/2021 11:26

Co się dzieje z ludźmi? Mamy środek zimy. Może to nie jest zima stulecia, ale ciepło też nie jest na tyle, żeby w weekend zabierać ręcznik i jechać nad jezioro się kąpać! Płock opanowała jednak właśnie moda na morsowanie. Wystarczy w wolny dzień wybrać się choćby do Koszelówki, by zobaczyć na plaży nad Jeziorem Zdworskim grupy śmiałków w strojach kąpielowych i specjalnych dodatkach typu gruba zimowa czapka, rękawiczki i obowiązkowo w butach piankowych na stopach. Najpierw biegają po piasku, a potem dziarskim krokiem wchodzą do lodowatej wody, na której malowniczo rysuje się miejscami kra. Do wody wchodzą po pachy i siedzą tak nawet i po 10 minut.

Po co to robią? Dla zdrowia, lepszego samopoczucia i lekkiego buzowania adrenaliny – odpowiada nam Maciej Kusiński, napotkany ostatnio w Koszelówce mors. Na takie fanaberie pozwala sobie w każdą niedzielę. Udało mu się do takich wypraw zachęcić przyjaciół Piotra Pająka i Natalię Muszyńską. Dla tej trójki to jednak żadna moda, choć faktycznie okazuje się, że zauważyli w ostatnim czasie, iż trudno znaleźć odludny akwen w okolicy Płocka. Ale spokojnie… W dość płytkich przy brzegu wodach jeziora Zdworskiego miejsca wystarczy dla każdego.
Czy trudno zacząć morsować? Ważne jest tutaj nastawienie. Pierwsze morsowanie to na pewno szok dla organizmu. Trzeba jednak wiedzieć, jak się przygotować do morsowania, czego się spodziewać, a najlepiej debiutować pod okiem osoby z doświadczeniem. A po przełamaniu swojej bariery lęku okazuje się, że przypływ energii jest taki, że człowiek myśli o tym, by wejść do lodowatej wody ponownie – opowiadają napotkane przez nas morsy i foczka, bo tak nazywa się w kręgach morsujące kobiety.
Maciej Kusiński dodaje, że zanim zdecydował się pierwszy raz wejść do lodowatej wody, sceptycznie podchodził do tego tematu, a na widok morsów miał jedno określenie – wariaci. To już jednak przeszłość. Teraz każdemu poleca i wymienia zalety. Mam więcej energii. Obecnie żadna kawa takiego kopa energetycznego nie zagwarantuje. Nie choruję, choć po pierwszym wejściu obawiałem się, że skończę w łóżku z zapaleniem płuc. Nic takiego się jednak nie stało. A do tego zupełnie inaczej podchodzę do niskich zimowych temperatur. Nie robią na mnie większego wrażenia – podkreśla.
Oczywiście morsować trzeba z głową. Nie tylko konieczna jest rozgrzewka przed wejściem do wody zimą, ale też sprawne wyjście, szybka zamiana ubrań z mokrych na suche i ciepłe, a do tego przydaje się kubek ciepłej herbaty po wyjściu na brzeg.

Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.

Reklama

BeeS

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości