Reklama

Targowisko przy Królewieckiej - to miejsce zna każdy mieszkaniec Płocka. Właśnie idzie pod młotek! Wyrosną w tym miejscu apartamentowce?

Od kilkudziesięciu lat zawsze tam było. Kolejne pokolenia Płocczan właśnie tam kupowały najświeższe warzywa i owoce, nabiał, kury i kaczki, grzyby czy kwiaty od większych i mniejszych producentów, kupców, rolników i działkowców. Z biegiem lat zajętych stoisk na targowisku było coraz mniej, coraz mniej przychodziło kupujących. Wreszcie pojawiła się informacja, że targowisko zniknie z mapy handlowej Płocka. Spółka Targpol, właściciel czterech działek, na których kupcy mieli swoje stoiska, chce sprzedać cały teren. Cena – 6 995 000 zł netto, ponad 1000 zł na 1 m kw.

Targowisko między Alejami Jachowicza i ul. Królewiecką istniało od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Mało kto pamięta, że powstało przy okazji likwidacji obiektów wojskowych. Kiedyś tam były stajnie.

Przez lata było to największe zielone targowisko Płocka. Sprzedawano tam tylko płody rolne. Tuż obok, na Nowym Rynku, kupującym były oferowane lokalne usługi i inne artykuły, głównie rzemieślnicze. W latach 60-tych XX wieku w miejscu drewnianych kramów zwanych „Podkową” postawiono pawilon handlowo-usługowy, zwany „Antypodkową”. Wkrótce i ten obiekt pewnie zniknie z mapy handlowej Płocka.

Reklama

Targowisko, w zmienionej formie, przetrwało do dziś, choć widać, że cieszy się coraz mniejszym zainteresowaniem Płocczan. Podobnie jak wszystkie obiekty w centrum miasta.

Przed laty, a dokładniej przed powstaniem galerii handlowych, supermarketów i hipermarketów, to właśnie centrum Płocka było często odwiedzane przez mieszkańców. To na Tumskiej można było kupić eleganckie ubrania znanych marek, iść do kina na film lub do kawiarni, głównie do Horteksu na desery lodowe, także zjeść pizzę.

Dziś to samo oferują w jednym miejscu galerie handlowe. Na dodatek nie trzeba przechadzać się po ulicy, wystarczy wjechać na piętro i już mamy zakupy, gastronomię, także kino. Co ważne, to wszystko bez względu na pogodę. Deszcz, zimno czy upał nie przeszkadzają w zakupach.

Reklama

Nie da się ukryć, że żyjemy szybciej, wygodniej, mamy mniej czasu, a tempo życia sprawia, że szukamy możliwości załatwienia różnych spraw w jednym miejscu. Właśnie dlatego rzadziej odwiedzamy miejsca takie, jak targowisko Targpolu, czyli spółki kupieckiej.

Prawdopodobnie te powody sprawiły, że spółka postanowiła sprzedać cały teren, czyli cztery działki, na których kupcy mają obecnie swoje sklepy i stoiska, gdzie mogą sprzedawać swoje towary.

Nieruchomość ma powierzchnię 6 336 m kw. i zdaniem szefów spółki, którzy przygotowują ją do sprzedania, stanowi interesującą propozycję pod realizację projektu mieszkaniowego w centralnej części miasta, z bardzo dobrą ekspozycją i dostępem komunikacyjnym.

Reklama

 

Teren na sprzedaż

Bo w taki właśnie sposób, ogłaszając się na jednym z portali, spółka reklamuje ten teren:

„Na sprzedaż unikalny teren inwestycyjny o ogromnym potencjale, położony w ścisłym centrum Płocka – w miejscu, które od dekad funkcjonuje w świadomości mieszkańców jako naturalne serce handlu i usług. Rynek TARGPOL to lokalizacja o niepowtarzalnym charakterze, doskonale rozpoznawalna i trwale zakorzeniona w miejskiej tożsamości. To rzadka okazja do realizacji nowoczesnej, wielofunkcyjnej inwestycji, która harmonijnie połączy funkcję mieszkaniową z przestrzeniami handlowo-usługowymi, odpowiadając zarówno na potrzeby rynku, jak i oczekiwania mieszkańców. To miejsce, które nie wymaga budowania ruchu od zera. Przez lata funkcjonowania rynku wytworzył się tu: stały przepływ pieszych, naturalne przyzwyczajenia zakupowe mieszkańców, silne skojarzenie z handlem, usługami i codzienną aktywnością miejską.

Reklama

Dzięki temu partery handlowo-usługowe nowej inwestycji mają gwarantowany potencjał komercyjny, a lokale użytkowe będą intuicyjnie postrzegane jako „właściwe miejsce” na sklepy, usługi, gastronomię czy punkty lokalne”.

 

Zdaniem szefów spółki ten teren to idealna przestrzeń pod nowoczesne mieszkalnictwo, bo jest blisko centrum, posiada pełną infrastrukturę i prestiż lokalizacji śródmiejskiej.

Dlatego deweloperzy mogą zapoznać się z tą propozycja, by potem wybudować choćby mieszkania miejskie klasy premium, apartamenty inwestycyjne na najem długoterminowy lub mieszkania dla osób ceniących „miasto na wyciągnięcie ręki”.

Reklama

Nie wszystkie te zalety faktycznie nimi są, ale może inwestor spoza Płocka zainteresuje się „możliwościami”, jakie daje to miejsce. Bo faktem jest, że leży w centrum miasta, ale należy zaznaczyć, że jest to – podobnie jak większość centrów dużych miast – wymarłe centrum.

Poza tym w latach 60-tych działka pod targowisko była regularnym, choć długim prostokątem, z dwoma krótkimi bokami od strony głównych ulic miasta. Ten nieregularny kształt może mocno zniechęcić deweloperów. Do długiej listy wad działek można dorzucić brak miejsc parkingowych oraz sąsiedztwo niskiej zabudowy wokół sprzedawanych działek.

Reklama

Bardzo trudno będzie zaaranżować ten teren tak, by korespondował z otoczeniem i jednocześnie był wyjątkowy, zbudowany pod potrzeby wymagających klientów. Dodajmy, że działki nie mają planu zagospodarowania przestrzennego, co daje duże pole do popisu dla kreatywnych architektów, z którymi mogą się nie zgodzić urzędnicy.

 

Targowisko zawsze wzbudzało wiele emocji

Skoro targowisko zniknie z mapy handlowej Płocka, a jest to przesądzone, bo żaden inwestor nie właduje niemal 7 mln zł +VAT, by reanimować upadającą placówkę handlową, warto dla potomnych zostawić skróconą historię istnienia targowiska.

Reklama

Wspominałam, że powstało ono w miejscu terenów wojskowych i działało przez lata, a Płocczanie chętnie wybierali się tam, by kupić artykuły mające ceny niższe niż w sklepach, można też było trafić na coś zupełnie nowego, czego nie oferowały jeszcze sklepy. Przynajmniej tak było w latach 90-tych.

Największym problemem targowiska, mającego wówczas status miejskiego, był bałagan, fatalny stan stoisk, brak zadaszenia, a przede wszystkim gospodarza z prawdziwego zdarzenia. Do tej listy dodać trzeba także nieprzestrzeganie regulaminu – zamiast sprzedawać nadwyżki wyprodukowane przez rolników i działkowców, na stołach oferowany był sprzęt elektroniczny oraz towary przywożone zza granicy.

Reklama

Na początku 1991 roku ratusz postanowił zrobić porządek z targowiskiem. Projekt hali był wykonany już w 1987 roku, ale długo nie dochodziło do jego realizacji. Kupcy długo nie potrafili się zorganizować i wybrać swoich przedstawicieli do negocjacji z ratuszem.

Żeby nie przynudzać szczegółami, dodajmy, że po miesiącach dyskusji, waśni, zrywania spotkań teren przy ul. Królewieckiej 19 miasto oddało w 30-letnią dzierżawę spółce Targpol, która podjęła się wybudowania hali targowej, co ostatecznie zrobiła.

Reklama

Pomijamy tu spory, problem z tym, gdzie mieli handlować kupcy w czasie remontu i jakie miejsca na targowisku otrzymali po oddaniu obiektu do użytku, także dotyczące powiększającej się z dnia na dzień liczby kupców, którzy chcieli wrócić na targowisko po ukończeniu remontu, praw własności stoisk.

To tylko część problemów, z którymi miasto i nowa spółka musiała się uporać, a w które zostali zaangażowani nawet płoccy senatorowie RP. Obawa o brak gwarancji powrotu na nowe już targowisko była wyjątkowo duża.

Reklama

Spółka Akcyjna Targpol ze 151 udziałowcami powstała w czerwcu 1991 roku, a kancelaria prawnicza z Gdańska przygotowała umowę z miastem o dzierżawie terenu na 30 lat, czyli do 2021 roku. Czynsz dzierżawny miał wynosić od 120 mln zł w pierwszym roku działalności do 200 mln zł w 1994 roku. Decyzja o przekazaniu targowiska spółce Targpol zapadła, ku niezadowoleniu kupców, 23 stycznia 1992 roku.

Wbrew obawom kupców, udało się wybudować halę targową, a przez lata targowisko było miejscem bardzo często odwiedzanym przez Płocczan. Poprawiły się warunki handlowania, a położenie w centrum miasta ułatwiało prowadzenie interesów. Niestety, te czasy to już przeszłość. Dziś chętnych na kupno oferowanych towarów jest coraz mniej, większość stoisk jest zamknięta, a i ceny wcale nie są konkurencyjne w stosunku do super czy hipermarketów.

XXI wiek przyniósł nowe wyzwania, nowe standardy i nowe oczekiwania klientów. Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na inwestora i jego decyzję, co tam może powstać. Czy będą to pawilony handlowe, czy może nowoczesne apartamentowce. Najpierw jednak musi się znaleźć nabywca. Ogłoszenie na portalu „wisi” od stycznia 2026 roku.

Zgodnie z reformą planowania przestrzennego w Polsce gminy (w tym miasta) mają obowiązek uchwalenia nowego dokumentu planistycznego – planu ogólnego – do 30 czerwca 2026 roku. Czasu na decyzje pozostało niewiele.

 

Fot. D. Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Płocczanka - niezalogowany 2026-04-09 11:33:45

    Jeżeli apartamentowce w tym miejscu to świetny pomysł.Jak domek to blisko miasta a mieszkanie w centrum. Pozdrawiam najlepszą Dziennikarz w Płocku i wspaniałą kobietę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości