Reklama

Taka sama od lat

20/12/2006 09:33
W POKiS-ie wystąpiła Martyna Jakubowicz, jedna z najlepszych polskich wokalistek z pogranicza rocka, bluesa i folku. Pomysłowe, akustyczne aranżacje sprawiły, że największe przeboje artystki zabrzmiały wyjątkowo świeżo i wyraziście. Jakby im odjął te 20 lat.
Martyna Jakubowicz zaczynała od śpiewania bluesa, w latach 80-tych współpracowała z kilkoma znakomitościami sceny rockowej (m.in. ze Zbigniewem Hołdysem i Wojciechem Waglewskim) i nagrała kilka piosenek, które trafiły na listy przebojów, a w ostatnich latach trzyma bezpieczny dystans od komercyjnych nurtów, wykonując muzykę z pogranicza folku i rocka. Ostatni album „Tylko Dylan” z własnymi wersjami ballad słynnego piosenkarza nagrała z grupą Voo Voo. W sobotni wieczór płocka publiczność mogła posłuchać utworów powybieranych z całej kariery wokalistki.
Grającej na gitarze akustycznej Jakubowicz towarzyszył zespół w składzie: Łukasz Matuszczyk – akordeon, Jan Gałach – skrzypce, Paweł Mikosz – gitara basowa. Oryginalne instrumentarium i frapujące aranżacje – ocierające się to o blues, to o folklor cygański czy żydowski, to o żywiołowe cajun z delty Missisipi – wydobyły z dobrze znanych utworów wokalistki całkiem nowe rysy. I nadały im egzotycznego uroku. Skala środków wyrazów była imponująco szeroka: od wyciszonego liryzmu, kiedy słychać ledwie szmery smyczka po strunach i jęknięcia akordeonu, aż po gorące, taneczne melodie i rytmy. „Kiedy będę starą kobietą”, „Rosa taka sama od lat”, „Młode wino” czy popularna „Kołysanka dla Misiaków”, wzbogacone o rozbudowane, solowe partie skrzypiec albo akordeonu, nic nie straciły na dawnej przebojowości, a zyskały na szlachetności i czystości brzmienia. Muzycy momentami grali na swingującym luzie jak jazzmani, a momentami jak wytrawni folkowcy ze słynnego „Desire” Dylana.
W ogóle nad występem dyskretnie unosił się dylanowski duch, a wykonane na bis „Pukam do nieba bram” (czyli polska wersja „Knockin’ On Heaven’s Door”) przywołało go otwarcie. Ale publiczność w sali POKiS-u zareagowała najgoręcej kwadrans wcześniej, kiedy po kilku charakterystycznych akordach Martyna Jakubowicz zaczęła śpiewać „W domach z betonu nie ma wolnej miłości”. Są piosenki, które się nie starzeją. I przy których publiczności też jakby odjął 20 lat. 
Maciej Woźniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości