Za oknem mrozi, właśnie skończył się styczeń, i jak tu nie myśleć o Syberii. Tej mroźnej krainie, gdzie marzeń o wolnej Polsce mieli wyzbyć się zesłani tam powstańcy styczniowi. Czasami przemyka mi przez myśl refleksja, że jakby nie oni, to poznanie przyrodnicze i geologiczne tego rejonu świata byłoby w zupełnie innym miejscu. Gdyż to nasi zesłańcy, aby móc znieść ciężar zsyłki zainteresowali się swoim otoczeniem. I tak B. Dybowski prowadził badania m.in. nad rybami jeziora Bajkał, a skazany na 12 lat katorgi W. Godlewski zajął się pomiarami głębokości tego jeziora i jego fauną. Natomiast A. Czekanowski podjął się studiów nad geologią terenów od jeziora Bajkał po morze Łaptiewów. I wreszcie najbardziej uhonorowany (nazwami na mapie Syberii) Jan Czerski, prowadził badania geologiczne i paleontologiczne. To m.in. jego nazwiskiem ochrzczono łańcuch górski północnej Jakucji, jemu też zawdzięcza swą nazwę Czerskij – niewielkie miasto nad Kołymą. Ci wszyscy badacze znaleźli się tam za udział w powstaniu styczniowym. Dla nauki to dobrze, nawet bardzo dobrze, i na tej myśli poprzestańmy. W celu lepszego zniesienia niskich temperatur proponuję coś z kuchni rosyjskiej i to coś co ma w nazwie przymiotnik syberyjski. Może na syberyjski mróz najlepsze będzie syberyjskie danie.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze