Jest ich troje: Ewa, Magda i Marcin. Od kilku miesięcy pracują na ulicy. Zajmują się dziećmi, przede wszystkimi takimi, które swój wolny czas spędzają same lub w grupach, ale na ulicy. Ich pomysł jest prosty. Zabierają koc, gry planszowe, karty do gry, kredki i bloki rysunkowe, i proponują dzieciom najróżniejsze zajęcia. Niektóre znają tylko z opowieści dorosłych, inne pamiętają z dzieciństwa. Przed rokiem w Fundacji „Fundusz Grantowy dla Płocka” pojawił się pomysł na nową działalność. – Mieliśmy już konkurs na organizację „Wakacji na wesoło”, który spotkał się z ogromnym zainteresowaniem dzieci i ich rodziców. Na finansowanych przez nas półkoloniach czy innych zajęciach często brakowało miejsc. Zauważyliśmy jednak, że są dzieci, których na zajęcia, z bardzo różnych względów, nikt nie prowadzi i to my musimy wyjść do nich, na ich ulicę. Zaczęliśmy interesować się pomysłami z innych miast na zagospodarowanie czasu najmłodszym i wpadliśmy na pomysł, by w Płocku też byli streetworkerzy – tłumaczy Iwona Tandecka, prezes Fundacji i szefowa streetworkerów. W Płocku wzorców do naśladowania nie było, ale w wielu miastach Polski już działały Grupy Pedagogiczne Animacji Społecznej, pracujące w dzielnicach, w których dzieciom żyje się najtrudniej. Przedstawiciele przyjechali do Płocka i opowiedzieli, jak pracują, co robią, jak docierają do rodziców i dzieci. Na podstawie ich doświadczeń można było zrealizować podobną akcję. tekst i fot. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze