Reklama

Strażnicy pamięci. 1 marca przypada Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

01/03/2026 10:30

Rozmowa z Teresą Trojanowską, mieszkanką podpłockich Ogorzelic (gm. Stara Biała), której rodzina doświadczyła ogromnego cierpienia związanego z historią żołnierzy wyklętych. Wujek Teresy – Wacław Michalski pseudonim Gałązka, żołnierz Ruchu Oporu Armii Krajowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego – został zamordowany na Rakowieckiej w ramach represji władz komunistycznych wobec żołnierzy wyklętych.

Teresko, co roku o tej porze wspominamy tragiczną historię Wacława Michalskiego, okoliczności jego śmierci. Ku przestrodze. Prawda historyczna, czyli odtwarzanie zdarzeń z lat 40. i 50. XX w. jest naszą – żyjących – powinnością. Ten czas , w którym po straszliwej wojnie za sprawą komunistów ponownie rządziły przemoc i strach, powinien być zapisem przeszłości, a wiemy przecież, że zakusy zmanipulowania umysłów Polaków przetrwały, tzw. polityka historyczna powoduje fałszowanie historii, a nieprawdziwa narracja ma na celu zatarcie niewygodnej przeszłości. Nie można jej jednak zakrzyczeć czy ukryć, przemilczeć. Ona w jakiś sposób kształtuje teraźniejszość. Nawet wtedy, gdy jest zakazana czy źle widziana. W osobistej, rodzinnej polskiej pamięci wielu pokoleń trwają traumatyczne wspomnienia rzutujące na losy następnych generacji. Stąd nasze rozmowy na ten temat. Kim był dla Ciebie Wacław Michalski?

To mój wujek, brat mojej mamy, Janiny Michalskiej, zamieszkały w domu rodzinnym w Bromierzu koło Staroźreb.

Reklama

W jakich okolicznościach znalazł się wśród żołnierzy wyklętych?

Wacek działał w grupie Cacki na Mazowszu Północnym: tam znalazł schronienie przed władzą komunistyczną. Poszukiwało go UB, bo sąsiad doniósł, że posiada broń. Obawiając się represji, przyłączył się do niezłomnych. Został ranny w Gałkach koło Nowej Wsi niedaleko Wyszogrodu, w obławie na grupę Cacki. W wyniku donosu MO zorganizowało zasadzkę, doszło do walki, część żołnierzy wyklętych została ranna, a pozostali aresztowani. Za działalność antykomunistyczną Cacko i Wacek dostali wyrok – karę śmierci – który wykonano.

Reklama

Grób na cmentarzu przy ul. Kobylińskiego jest nadal symboliczny?

Tak, wraz z innymi nieodnalezionymi poległymi żołnierzami Cacki. Grób mieści się na Cmentarzu Starym przy ul. Kobylińskiego w Płocku po prawej stronie, jadąc od strony miasta, za kaplicą.

Twoja rodzina była przez lata poddawana represjom.

Po śmierci Wacława UB, najczęściej w porze nocnej, zajeżdżało do domu rodzinnego wujostwa Michalskich, licząc, że żołnierze podziemia wpadną w ich ręce. Sygnałem do wszczęcia rewizji było szczekanie psów, sąsiad konfident był czujny i informował o tym służby. Jednak psy w domostwie nie szczekały, gdy zjawiali się żołnierze podziemia, ale to nie przeszkadzało ubekom w czasie rewizji pod byle pretekstem bić domowników do nieprzytomności, zastraszać ich, konfiskować mienie, urządzać prowokacje, np. poprzez podrzucenie broni. Taka sytuacja zdarzyła się, gdy kolejny raz przetrząsano dom. Jeden z ubeków wrzucił pistolet do dołu, który sami wykopali, siostra Wacka Jadwiga mieszkająca po drugiej strony domu to zauważyła i zaczęła krzyczeć, że ubecy fabrykują dowody. Przerwali działania i wściekli wyjechali z niczym.

Reklama

Wacław to jeden z najmłodszych żołnierzy podziemia powojennego – stracony został, 29 marca 1950 r., w wieku 27 lat. W oddziale Cacki działał w ramach rejonu pierwszego 11 Grupy Operacyjnej NSZ. Członkami oddziału byli również Stanisław Derkus ps. Śmiały, Ludomir Pieczyński ps. Władek, Zygfryd Kuliński ps. Albin, Szczepan Stryjewski ps. Józef, Janina Samoraj ps. Celinka, Elżbieta Kozanecka ps. Basia. Żołnierze podziemia ginęli niejednokrotnie w wyniku donosów. Obława w Gałkach niedaleko Nowej Wsi była również wynikiem denuncjacji w ramach rozpracowywania przez UB środowiska wiejskiego w Staroźrebach i okolicach. Rannego Wacka i pozostałych zawieziono na Rakowiecką, nie mógł się ruszać, był ranny w nogę. Ostatnia wiadomość od niego to list do babci Michalskiej, w którym prosi Boga o szybki wyrok, ciało było odparzone, ran nikt nie leczył, poddawano go torturom, cierpiał bardzo. Krótko po liście był koniec, przyszło powiadomienie, że wyrok został wykonany.

Cała rodzina wiele lat żyła w strachu i pod presją oskarżenia, że są wrogami ustroju.

Reklama

Tak, a przecież Mieczysław z bratem Tadkiem zarabiali na chleb, odbudowując Warszawę. Po wyroku zlicytowano gospodarstwo w Bromierzu należące do matki Wacka, czyli inwentarz żywy, ubrania, okrycia zimowe, meble, zegar, plony, ziemniaki, zboże. Podpalono stodołę z narzędziami. Majątek rodzinny sprzedali za grosze. Było ciężko, z wielkim trudem rodzina wydobywała się z biedy. Młodsza siostra Janiny Jadwiga zmieniła nazwisko, by skończyć szkołę, potem prowadziła sklep, ukrywała przeszłość rodziny. Cała rodzina żyła pod presją, że jesteśmy wrogami ustroju. Ukrywaliśmy wtedy okoliczności śmierci Wacka i represje wobec najbliższych.

Jak potoczyło się Twoje życie?

Reklama

Od lat 60. mieszkamy w Ogorzelicach. Mój tata, Władysław – również represjonowany okresie stalinizmu, ale to już inna historia – prowadził gospodarstwo rolne, które przejęłam z mężem po jego śmierci. Po maturze studiowałam w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. W 1980 r. obroniłam dyplom, potem podjęłam pracę w Wojewódzkim Zarządzie Inwestycji Rolniczych – pełniłam funkcję inspektora do spraw melioracji. Pewnego dnia przyszła wielka choroba. Jednak nie poddawałam się, mam czworo dzieci. Stanowimy kochającą się, solidarną w potrzebie rodzinę. Trzymała i trzyma nas wiara w Boga. Ale też – mimo bolesnych doświadczeń – pamięć o tragicznej przeszłości.

 

Reklama

Małgorzata Ogonowska

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/03/2026 10:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości