Pogotowie strajkowe, które w gostynińskim PPKS-ie ogłoszono w październiku 2005 r., trwa do tej pory. Do konsensusu nie mogą dojść dwaj główni rozgrywający: zarządca komisaryczny Bolesław Justyński i przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Transportu Samochodowego Edward Chojnacki.W rozwiązaniu sporu do chwili obecnej na nic zdał się nawet udział w rozmowach negocjatora z Konfederacji Związków Zawodowych w Warszawie. Justyński i Chojnacki są przekonani o własnych racjach, każdy z nich zgromadził wokół siebie wierne grono zwolenników.
Przypomnijmy: Bolesław Justyński został zarządcą komisarycznym firmy w 1998 r. Po negocjacjach z ZUS-em, PFRON-em i miastem udało się rozłożyć zadłużenie na raty i stopniowo je spłacać. W 2001 r. zakład stanął na tyle na prostej, że mógł pozwolić sobie na inwestycje (m. in. zakup nowego taboru). Do dziś zakupiono np. pięć autobusów o podwyższonym standardzie podróżowania i wybudowano stację tankowania gazem. Nie powiódł się jednak pomysł jej prywatyzacji, Jak twierdzi B. Justyński m.in. z powodu wygórowanych żądań pakietu socjalnego, wysuwanych przez związki zawodowe. Póki co zakład nie chce też zgodzić się na jego przejęcie przez przedsiębiorstwo w Płocku.
Zdaniem zarządcy komisarycznego pogotowie strajkowe jest prowadzone nielegalnie i nie służy firmie, a jego jedyną przyczyną jest groźba zwolnienia z pracy karanego naganami przewodniczącego Chojnackiego: – Policja i prokuratura potwierdzają jego nielegalność – mówi B. Justyński. – Ale związkowcy się uparli i wciąż walczą z pracodawcą. Chociaż jakichś namacalnych szkód z tego tytułu przedsiębiorstwo nie odczuwa, to jednak tak długotrwałe pogotowie strajkowe splendoru nam nie przynosi. Ten spór zbiorowy został wywołany sztucznie. W żądaniach, które wysuwają związkowcy, nie ma punktu, którego byśmy nie spełnili, a mimo to stan sporu zbiorowego wciąż trwa.
Przeciwnego zdania jest Edward Chojnacki. Mówi, że zarządcę cechuje brak dobrej woli. Związki nie widzą go w roli inwestora strategicznego. Choćby dlatego, że wprowadził tzw. przerywany czas pracy, co pomniejsza zarobki kierowców: – Podwyżka płac wyniosła zaledwie około 20 zł, zablokowane zostały wybory społecznego inspektora pracy, wobec związkowców stosowany jest mobbing. Czterech z nich już złożyło w tej sprawie doniesienie na policji – wymienia E. Chojnacki. – Zarządca złamał też prawo, wywieszając dane osobowe przewodniczącego związku oraz upubliczniając jego zarobki.
W PPKS Gostynin jest więc wet za wet. Dwaj antagoniści są w swych działaniach bardzo konsekwentni. U wojewody leży już wniosek związkowców o odwołanie zarządcy. A odręcznie wykonane napisy o pogotowiu strajkowym, wywieszone w oknach dworca PKS w Gostyninie przy ul. Zamkowej, jak wisiały, tak wiszą.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze