Reklama

Strajk na zawsze?

02/03/2006 16:05
Pogotowie strajkowe, które w gostynińskim PPKS-ie ogłoszono w październiku 2005 r., trwa do tej pory. Do konsensusu nie mogą dojść dwaj główni rozgrywający: zarządca komisaryczny Bolesław Justyński i przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Transportu Samochodowego Edward Chojnacki.W rozwiązaniu sporu do chwili obecnej na nic zdał się nawet udział w rozmowach negocjatora z Konfederacji Związków Zawodowych w Warszawie. Justyński i Chojnacki są przekonani o własnych racjach, każdy z nich zgromadził wokół siebie wierne grono zwolenników.
Przypomnijmy: Bolesław Justyński został zarządcą komisarycznym firmy w 1998 r. Po negocjacjach z ZUS-em, PFRON-em i miastem udało się rozłożyć zadłużenie na raty i stopniowo je spłacać. W 2001 r. zakład stanął na tyle na prostej, że mógł pozwolić sobie na inwestycje (m. in. zakup nowego taboru). Do dziś zakupiono np. pięć autobusów o podwyższonym standardzie podróżowania i wybudowano stację tankowania gazem. Nie powiódł się jednak pomysł jej prywatyzacji, Jak twierdzi B. Justyński m.in. z powodu wygórowanych żądań pakietu socjalnego, wysuwanych przez związki zawodowe. Póki co zakład nie chce też zgodzić się na jego przejęcie przez przedsiębiorstwo w Płocku.
Zdaniem zarządcy komisarycznego pogotowie strajkowe jest prowadzone nielegalnie i nie służy firmie, a jego jedyną przyczyną jest groźba zwolnienia z pracy karanego naganami przewodniczącego Chojnackiego: – Policja i prokuratura potwierdzają jego nielegalność – mówi B. Justyński. – Ale związkowcy się uparli i wciąż walczą z pracodawcą. Chociaż jakichś namacalnych szkód z tego tytułu przedsiębiorstwo nie odczuwa, to jednak tak długotrwałe pogotowie strajkowe splendoru nam nie przynosi. Ten spór zbiorowy został wywołany sztucznie. W żądaniach, które wysuwają związkowcy, nie ma punktu, którego byśmy nie spełnili, a mimo to stan sporu zbiorowego wciąż trwa.
Przeciwnego zdania jest Edward Chojnacki. Mówi, że zarządcę cechuje brak dobrej woli. Związki nie widzą go w roli inwestora strategicznego. Choćby dlatego, że wprowadził tzw. przerywany czas pracy, co pomniejsza zarobki kierowców: – Podwyżka płac wyniosła zaledwie około 20 zł, zablokowane zostały wybory społecznego inspektora pracy, wobec związkowców stosowany jest mobbing. Czterech z nich już złożyło w tej sprawie doniesienie na policji – wymienia E. Chojnacki. – Zarządca złamał też prawo, wywieszając dane osobowe przewodniczącego związku oraz upubliczniając jego zarobki.
W PPKS Gostynin jest więc wet za wet. Dwaj antagoniści są w swych działaniach bardzo konsekwentni. U wojewody leży już wniosek związkowców o odwołanie zarządcy. A odręcznie wykonane napisy o pogotowiu strajkowym, wywieszone w oknach dworca PKS w Gostyninie przy ul. Zamkowej, jak wisiały, tak wiszą.
(eg)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości