Reklama

Stare i nowe wybory

03/06/2020 14:14

Dziwne rzeczy dzieją się w naszym wesołym bantustanie. Stare wybory nie zostały unieważnione, a nowe jeszcze nie zostały ogłoszone. „Starzy” kandydaci, którzy gdzieś się skryli w dniu wyborów, które też z tego powodu ot tak po prostu bez konsekwencji się nie odbyły, nie muszą w „nowych” wyborach zbierać podpisów pod listami poparcia (czyli „nowe” wybory tak naprawdę nie są nowe), natomiast „nowi” kandydaci (ich obecność jest dowodem, że wybory będą jednak nowe) muszą zebrać stosowną liczbę podpisów, ale zgodnie z prawem dopiero wtedy, kiedy wybory będą ogłoszone. Sytuację gmatwa jeszcze i to, że mimo braku ogłoszenia nowych wyborów trwa w najlepsze kampania wyborcza i starych i, co najzabawniejsze, nowych kandydatów, którzy nie mogli dotąd nawet dopełnić formalności rejestracyjnych. A więc jest wesoło i bardzo praworządnie. Ta erupcja praworządności w tych dniach w wykonaniu nowego kandydata bez rejestracji i jego politycznego zaplecza powinna nam zapaść głęboko w pamięć i wprawić w zachwyt. Również to, jak do tej delikatnej sprawy podchodzą wszyscy bezwarunkowi miłośnicy Konstytucji, w tym sam Wielki OTUA.
Zastanawiająca jest też postawa pracowni badań sonadażowych, które kandydatowi bez rejestracji, co do którego nie wiadomo nawet, czy zdoła zebrać w wyznaczonych prawem granicach czasowych (granic tych ludzie praworządni na pewno nie naruszą) wymaganą do rejestracji liczbę podpisów, już pompują wyniki i widzą go nie tylko w drugiej turze, ale prawie na fotelu przyszłego prezydenta. Równie sympatycznie zachowują się media, które kandydata bez podpisów pokazują w nadmiarze, a niektórych kandydatów z podpisami nie pokazują wcale, ale proszę się nie martwić, nie nazywa się tego cenzurą, bo cenzurą jest tylko, kiedy ktoś chachmęci w sprawie tak nieistotnej jak lokata jakiejś tam podrzędnej piosenki na świętej „Liście Przebojów” świętej radiowej Trójki, bez której życie narodu z tysiącletnią tradycją ulegnie straszliwemu zubożeniu. Już ulega, czemu dowód dała pani profesor Ewa Łętowska, absolutna miłośniczka praworządności, dokonując bardzo zabawnej wykładni Konstytucji w sprawie obsady wakującego stanowiska prezydenta po 6 sierpnia, gdyby z powodu jakichś okoliczności nie udało się w terminie wybrać następcy.
Grozi nam bezkrólewie, ale Pani Profesor ma na to radę. Ponieważ święta Konstytucja przewiduje tylko pięć okoliczności, kiedy Marszałkini Sejmu mogłaby zastąpić Prezydenta, a ta okoliczność, która nastąpi po 6 sierpnia, nie jest żadną  z nich, zatem jest sprawą oczywistą, że wakujące miejsce musi zająć Marszałek Senatu. O, jak cudownie, że praworządny, niedający się złamać żadną pokusą materialną Marszałek będzie mógł piastować tę zaszczytną funkcję dla chwały narodu polskiego, który wyrósł ze szczepu Mieszkowego. Pani Profesor i tak zachowała wiele pokory w tej swojej radosnej interpretacji Konstytucji, bo mogła przecież z układu gwiazd na niebie wyczytać, że ten zaszczyt dzierżenia godności następcy tronu powinien przypaść którejś z ościennych głów koronowanych, co już w naszej historii praktykowano, albo któremuś z byłych prezydentów, którzy przecież pozostają w gotowości, a Konstytucja im niczego nie zabrania. Jednym słowem, czy wybory będą, czy ich nie będzie, praworządność i „wartości” w naszym miłującym tradycję kraju będą się umacniać, choćby to były takie „wartości”, jak te, które proponuje kandydat bez rejestracji, czyli takie, które przez wieki nazywano grzechami. A teraz już nie trzeba będzie ich tak nazywać – dla ogólnej szczęśliwości naszego społeczeństwa, już wkrótce totalnie „otwartego”.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości