Reklama

Sposób na jesienny mrok

27/11/2018 11:08
Mrok jesiennych popołudni sprawia, że z przyjemnością oddajemy się wspomnieniom. Czasami powracają one niespodziewanie, wywołuje je chociażby zwyczajne zanurzenie w herbacie ciasteczka. Tak było w przypadku bohatera cyklu „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta. To smak rozpływającej się w ustach magdalenki spowodował, że obudziły się w nim wspomnienia o cioci Leonii i o sympatii, jaką ją darzył. Czyżby zatem pamięć „zaklęta” była w maślanych ciasteczkach? Otóż nie. Pamięć umiejscowiona była w mózgu bohatera powieści (podobnie jest i u nas), zaś smak i zapach magdalenek stał się kluczem do zamkniętych „drzwi”, za którymi przechowywał swoje wspomnienia. Ciekawe z jakim smakiem, bądź zapachem utrwalamy się my w pamięci naszych bliskich. Może warto, aby były to aromatyczne, czekoladowe magdalenki z pachnącym latem malinowym sosem.

Czekoladowe magdalenki
z gorącym sosem malinowym


Skład:

magdalenki (na 33 sztuki)

 15 dag mąki pszennej;
 0,5 kostki masła;
 0,5 szklanki cukru;
 100 g gorzkiej czekolady;
 3 jajka;
 4 łyżki słodkiej śmietanki;
 2 łyżki kakao;
 1 łyżka płynnego miodu;
 tłuszcz do wysmarowania foremki do magdalenek;

sos malinowy

 300 g mrożonych malin;
 2 łyżki cukru;
 1 łyżka soku z limonki.

Wykonanie:
Do rondelka przekładamy mrożone maliny, dodajemy sok z limonki i cukier. Pozostawiamy w ten sposób przygotowane składniki sosu malinowego na czas przygotowywania magdalenek, aby owoce lekko się rozmroziły i puściły sok. W drugim rondelku roztapiamy masło, kruszymy czekoladę na drobne kawałki i dodajemy do masła. Mieszamy czekoladę z masłem, aż powstanie jednolita masa. Do miski przesiewamy mąkę i kakao. Jajka ucieramy z cukrem i miodem na puszystą masę. Następnie dodajemy śmietankę i letnią mieszaninę czekolady i masła. Na koniec wsypujemy mąkę z kakao. Tak przygotowanym ciastem wypełniamy wysmarowane tłuszczem foremki do 3/4 wysokości. Magdalenki pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 st. C przez 10-12 minut. W czasie, gdy pieką się magdalenki, podgrzewamy maliny, aż się rozgotują, a cukier się rozpuści. Następnie gotujemy je ok. 10 minut, do czasu aż sos zgęstnieje. Gotowy sos przecieramy przez sitko, aby pozbawić go pestek. Magdalenki serwujemy z gorącym sosem malinowym, choć równie smaczne są i bez niego.

Historycy jedzenia są zgodni, że nazwa „magdalenki” wywodzi się od imienia Magdalena. Spostrzeżenie to nie wydaje się szczególnie odkrywcze. Co do odpowiedzi na pytanie kim była Magdalena, badacze już nie są tak jednomyślni. Według części z nich to młodziutka kucharka, która na dworze polskiego króla Stanisława Leszczyńskiego zastąpiła nieobecnego cukiernika (bliźniaczo podobną historię posiada tort Sachera). Inni twierdzą, że to imię mistrzyni cukiernictwa Madelein Paulmier, która pracowała u córki króla Leszczyńskiego Marii – królowej Francji (żona Ludwika XV). Faktem jest, że królowa uwielbiała ciasteczka w kształcie muszelek i to dzięki niej magdalenki zostały spopularyzowane w całej Francji.

dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
fot. Piotr Chudzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości