Reklama

Spłonęli po raz drugi

12/06/2013 08:05
– To cud, że przeżyłyśmy – mówi Danuta Sufranek ze Szczytna w gm. Radzanowo. Wspólnie z córką była w środku budynku gospodarczego, w który uderzył piorun.
Danuta i Jan Sufrankowie prowadzą 27-hektarowe gospodarstwo w Szczytnie. To wielopokoleniowa rodzina. Mieszkają razem z wnukami, dziećmi i mamą pana Jana. O dramatycznych wydarzeniach z końca maja opowiada Jan Sufranek: – Właśnie włożyłem bałdę słomy do krów, gdy zaczęło padać. Walił potężny grad. Schroniłem się w ciągniku, który stał obok budynku gospodarczego. Nagle usłyszałem potężny huk. Pomyślałem, że piorun musiał uderzyć gdzieś blisko.
Okazało się, że piorun uderzył w dach budynku, który stanął w płomieniach. W momencie uderzenia pioruna w środku była Danuta Sufranek i jej córka. – Teściowa akurat patrzyła przez okno. Gdy zobaczyła, co się stało, myślała, że już po nas. Na szczęście nic się nie stało, ale to chyba jakiś cud – mówi pani Danuta.
W budynku gospodarczym, którego dach się palił, było ok. 30 krów. Zwierzęta udało się uratować. Państwo Sufrankowie mówią, że to dzięki temu, iż wiedzieli co robić. A to dlatego, że to nie był ich pierwszy pożar. – Ten budynek spalił się trzy lata temu. Został praktycznie zbudowany na nowo. I dzięki temu, że był nowy, udało się uratować bydło. Wiedzieliśmy też, co robić, żeby ogień nie dostał się do środka – mówi Jan Sufranek. I dodaje niemal ze łzami w oczach: – Człowiek pracuje, odbudowuje i właściwie nic z tego nie ma, tylko długi. Czasami chciałoby się to wszystko rzucić.
Pożar pochłonął dach budynku, ponad sto bel słomy, a pięć ton zboża zostało zalane podczas akcji gaśniczej. Jan Sufranek pokazuje zalaną słomę wyrzuconą z budynku. – A widzi pan za nią taką górkę porośniętą zielskiem? To słoma z poprzedniego pożaru – opowiada. Na szczęście państwo Sufrankowie byli ubezpieczeni. Ale, jak mówią, kwota od ubezpieczyciela na pewno nie pokryje wszystkich kosztów związanych z odbudową. Jan Sufranek wylicza, że potrzebne będą materiały budowlane, drzewo, cegła i pokrycie na dach. W sumie dobre kilkadziesiąt tysięcy złotych. – Znowu trzeba będzie szukać pieniędzy na odbudowę – mówi.    (gsz)
fot. Grzegorz Szkopek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości