Reklama

Solidarność pójdzie na bruk?

09/02/2011 08:51
„Oddajcie nasze mienie” – taki napis zawisł na budynku w alejach Jachowicza 30, w którym od 20 lat mieści się siedziba płockiej „Solidarności”. Przez 10 kolejnych lat organizacja żyła w przeświadczeniu, że połowa nieruchomości jest jej własnością. Teraz okazuje się, że jedynym właścicielem budynku jest samorząd województwa mazowieckiego, a „Solidarność” musi go opuścić.
Zarząd Regionu Płockiego NSZZ „Solidarność” dostał nakaz opuszczenia siedziby do dnia 1 lutego br. Związkowcy nie posłuchali i tego dnia zorganizowali konferencję prasową. – 30 lat temu wprowadzono stan wojenny w Polsce, zagrabiając tym samym mienie związku. Niestety, pomimo upływu tego czasu, region płocki jest jedynym w skali kraju, który nie otrzymał zadośćuczynienia od wojewody, a jedynie zapewnienia w przypadku nieusunięcia się „Solidarności” z zajmowanej siedziby o skutecznej eksmisji. Czy tak winno wyglądać państwo prawa, czy o takie prawa walczyła „Solidarność”? Jak to możliwe, aby w demokratycznym państwie, zakupując mienie od skarbu państwa, można pozbawić nabywcę tej nieruchomości, nie gwarantując nic w zamian ani zwrotu zapłaconych środków finansowych – mówił Wojciech Kępczyński, przewodniczący Zarządu Regionu Płockiego NSZZ „Solidarność”. Przewodniczący podkreślał, że związek przez cały czas liczył na pomyślne rozwiązanie tej sprawy, dlatego spotykał się z parlamentarzystami oraz pierwszym przewodniczącym „Solidarności” Lechem Wałęsą.
Obecni na spotkaniu reprezentanci emerytów i rencistów w płockiej „Solidarności”, których siedziba od 15 lat mieści się właśnie w budynku w al. Jachowicza, zapowiedzieli, że nie pozwolą, aby ich wyeksmitowano. – Jak może tak być, że związek, który pomaga ludziom pracy, jest wyrzucany na bruk? To jest hańba dla wszystkich rządzących. Do ostatniej chwili będziemy tu siedzieć, ponieważ tu jest nasze miejsce kupione za nasze pieniądze. Jeśli zajdzie potrzeba, będziemy okupowali ten budynek — zapowiedziała Danuta Strzelecka, przewodnicząca płockiej sekcji regionalnej Związku Emerytów i Rencistów w NSZZ „Solidarność”.
Przypomnijmy, że w lipcu 2001 r. Zarząd Regionu Płockiego NSZZ „Solidarność” podpisał akt notarialny z wojewodą mazowieckim, na podstawie którego zakupił prawa do połowy nieruchomości w al. Jachowicza 30. Nabycie prawa do nieruchomości wynikało ze zobowiązania skarbu państwa nałożonego wyrokiem Społecznej Komisji Rewindykacyjnej z października 1998 r. za mienie zagrabione w czasie trwania stanu wojennego. Po zawarciu umowy Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego zgłosił, iż nieruchomość winna być przekazana na rzecz samorządu województwa z mocy ustawy o reformie administracyjnej. W tym momencie zaczęła się gehenna płockiej „Solidarności”, ponieważ Urząd Marszałkowski skierował pozew do sądu cywilnego o unieważnienie aktu notarialnego, a w 2002 r. minister skarbu państwa unieważnił decyzję wojewody i cofnął sprzedaż połowy nieruchomości dla związku zawodowego.
Po tej decyzji rozpoczęło się postępowanie sądowe pomiędzy „Solidarnością” i województwem mazowieckim. Postępowanie administracyjne przed Naczelnym Sądem Administracyjnym zakończyło się w listopadzie 2009 r. Zgodnie z wyrokiem to województwo mazowieckie jest właścicielem nieruchomości. W tej sytuacji administrator nieruchomości, czyli Mazowieckie Biuro Planowania Regionalnego (jednostka podległa Urzędowi Marszałkowskiemu), wypowiedział umowę najmu lokali płockiej „Solidarności” z dniem 1 lutego br.
Jak tę sprawę komentuje marszałek województwa mazowieckiego? Marta Milewska, rzecznik prasowy Adama Struzika, podkreśla, że samorząd rozumie trudną sytuację „Solidarności” i zgadza się z tym, że związkowi należy się rekompensata za utracony majątek. – Rozwiązanie tego problemu leży jednak w gestii wojewody, nie marszałka województwa. Przypomnę, że Urząd Marszałkowski przedstawił Związkowi propozycję wykupu tej nieruchomości w drodze bezprzetargowej. Niestety, do dnia dzisiejszego urząd nie otrzymał w tej sprawie żadnej odpowiedzi. W związku z trudną sytuacją finansową, województwa nie stać na utrzymywanie budynku, który nie jest wykorzystywany do celów statutowych, a jego stan techniczny wymaga szeregu remontów. Dlatego zarząd województwa mazowieckiego postanowił o sprzedaży nieruchomości na wolnym rynku. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby nieruchomość tę nabył właśnie związek Solidarność. Związkowy zaznaczają jednak, że nabyli połowę tej nieruchomości na podstawie aktu notarialnego, zapłacili za niego pieniądze i nie zamierzają dwa razy płacić za to samo.
Ivetta Biały, rzecznik prasowy wojewody mazowieckiego, podkreśla, że w umowie pomiędzy przedstawicielem skarbu państwa, czyli wojewodą, i szefostwem płockiej „Solidarności” dotyczącej sprzedaży części budynku przy ul. Jachowicza wystąpiły wady prawne. Dodaje, że obecny wojewoda Jacek Kozłowski czuje obowiązek moralny i próbował naprawić błędy swojego poprzednika. - Chciał doprowadzić do czterostronnej ugody pomiędzy marszałkiem województwa mazowieckiego, prezydentem Płocka, wojewodą i Solidarnością, ale nic z tego nie wyszło, ponieważ Związek nie chciał się zgodzić na żaden kompromis. Zdecydował, że zaczeka na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego. Okazało się jednak, że nieruchomość w al. Jachowicza przeszła na własność województwa mazowieckiego i związkowcy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji - mówi Ivetta Biały.
Rzecznik wyjaśnia, że wojewoda jest świadomy tego, że Solidarność została w całej tej sprawie pokrzywdzona, ale dodaje również, że nie może swobodnie dysponować majątkiem skarbu państwa i wypłacić związkowcom rekompensaty. – Wojewoda musi działać w oparciu o przepisy i aby to zrobić, musi mieć ku temu podstawę prawną. W tej sytuacji Solidarność może wystąpić do sądu z pozwem cywilnym przeciwko skarbowi państwa i jeśli wygra, wojewoda będzie mógł taką rekompensatę wypłacić. Trzeba podkreślić, że Solidarność miała taką możliwość już wcześniej, ale z niej nie skorzystała. Ivetta Biały podpowiada jeszcze jedno rozwiązanie. Twierdzi, że wojewoda w ramach rekompensaty może przekazać związkowcom z Solidarności inną nieruchomość, ale zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami organizacja musi udowodnić, że realizuje jeden z celów publicznych określonych w przepisach.
Okazuje się, że wojewoda czeka na reakcję ze strony „Solidarności”, a związek na reakcję wojewody, uważając, że to on powinien czuć potrzebę zadośćuczynienia za krzywdy. Sytuacja jest więc patowa.
Marcin Śmigielski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości