Reklama

Śmiertelne ofiary zimy

04/02/2010 00:45
Niech nikogo nie zwiedzie fakt, że w ubiegłym tygodniu zima dała nam trochę odpocząć. Siarczyste mrozy mają być także i w lutym. Ta pora roku szczególnie daje się we znaki bezdomnym. Oni są najbardziej narażeni na zamarznięcie. Dlatego wszystkie służby apelują o zwracanie uwagi na osoby śpiące na ławkach czy przystankach i informowanie o takich przypadkach. Wszystko po to, aby nie wzrósł tragiczny bilans zimy. Do tej pory na Mazowszu Płockim zamarzły trzy osoby, a w całym kraju już ponad 200.

Pierwsza ofiara mrozów była już w połowie października ubiegłego roku. Pracownicy kolei poinformowali policję, że w poczekalni na stacji Płock Trzepowo znaleźli martwego mężczyznę. Lekarz pogotowia stwierdził zgon na skutek wyziębienia. Ofiarą był 63–letni bezdomny. Kolejnego zamarzniętego znaleziono w połowie grudnia. 47–letni mężczyzna pomieszkiwał w pomieszczeniu gospodarczym przy ul. Przeskok. Gospodarz posesji zgodził się, aby schronił się tam na zimę. Ostatni raz widział mężczyznę, kiedy ten wchodził do budynku. Ale później nie dawał znaku życia. Zaniepokojony gospodarz zawiadomił policję. W pomieszczeniu były zwłoki bezdomnego. Znaleziono przy nim butelkę alkoholu. Prawdopodobnie alkohol był też przyczyną tragedii, do której doszło już w tym roku w gminie Zawidz. – 10 stycznia na polu zostały znalezione zwłoki 45–letniego mężczyzny – opowiada Mariusz Słupecki, oficer prasowy sierpeckiej policji. – Ciało było przysypane śniegiem. Mężczyzna mieszkał we wsi Milewko. Nie był bezdomny. Jak udało nam się ustalić, wybrał się do sklepu. Tam widziano go po raz ostatni. Wiemy, że pił alkohol. Jego ciało znaleziono dwa dni po tym zdarzeniu. Prawdopodobnie wracał na skróty przez pola do domu i przysiadł, żeby odpocząć.
Sierpecka policja kilka dni temu uratowała życie 63–letniemu bezdomnemu. Patrol znalazł mężczyznę w opuszczonych budynkach po dworcu kolejowym. – Był już w kiepskim stanie – mówi Mariusz Słupecki. – Był też nietrzeźwy. Doszedł do siebie w komendzie i został odwieziony do Płocka.
Do Domu dla Bezdomnych Mężczyzn prowadzonego przez płocki Caritas odwożone są też osoby z powiatu gostynińskiego. Chociaż czasami schronieniem staje się dla nich komenda policji. – Wtedy taka osoba może liczyć na gorącą herbatę od dyżurnego – mówi Zbigniew Bartosiak, rzecznik gostynińskiej policji.
Wszystkie służby apelują, aby nie przechodzić obojętnie obok bezdomnych. – Jeśli zauważymy kogoś śpiącego na ławce w parku, przystanku autobusowym, w pustostanie, piwnicy, na klatce schodowej, węźle ciepłowniczym, w szałasie, leżącego na ziemi albo mamy informację o osobach bezdomnych, które nie radzą sobie i wymagają pomocy, prosimy dzwonić do dyżurnego Straży Miejskiej pod bezpłatny numer 986 – apeluje Jolanta Głowacka, rzecznik płockiej Straży Miejskiej. – Czasami jeden telefon wystarczy, by komuś uratować życie.
Każdego dnia strażnicy interweniują nawet po 10 razy w sprawie osób bezdomnych. Ale nie zawsze takie osoby chcą pomocy. Tak było w przypadku dwóch mężczyzn, którzy mieszkali w szałasie przy ul. Bielskiej. Twierdzili, że grube ubrania i kilka kołder wystarczą im, aby przetrwać noc. Podczas kontroli strażników zawsze byli trzeźwi i odmawiali jakiejkolwiek pomocy.
– Nawet się kilka razy awanturowali, kiedy w nocy po raz kolejny strażnicy sprawdzali, czy u nich wszystko w porządku. Jeden z nich podczas ostatniej kontroli stwierdził, że muszą znaleźć sobie inne miejsce na nocleg, bo za często ich „odwiedzamy” – opowiada Jolanta Głowacka. Strażnicy wzywają też karetki do osób z odmrożeniami. Tak było w przypadku bezdomnego, który zasnął w śniegu i prawdopodobnie odmroził sobie palce u ręki. Kolejny spał na ławce i odmroził stopy.
Także policja zwraca szczególną uwagę na bezdomnych. Dzielnicowi regularnie odwiedzają miejsca, gdzie przebywają takie osoby.
Ale służby mają pewien problem z bezdomnymi. Jeśli ktoś jest pod wpływem alkoholu, można go odtransportować do izby wytrzeźwień. Jednak jeśli jest trzeźwy, to nie można go na siłę zabrać do noclegowni. Policjanci albo strażnicy mogą jedynie przekonywać bezdomnego, że to najlepsze rozwiązanie. Mężczyźni mogą znaleźć pomoc w domu prowadzonym przez Caritas. Jest tam miejsce dla maksymalnie 70 osób. Wicedyrektor płockiego Caritas ks. Adam Przeradzki zapewnia, że nikt nie zostanie bez pomocy. – Przyjmujemy wszystkich, nawet osoby, które są pod wpływem alkoholu. To niezgodne z naszym regulaminem, ale przecież nie zostawimy kogoś na ulicy – mówi. W Caritasie można też liczyć na ciepły posiłek. Śniadanie i gorącą herbatę bezdomny dostanie także w Stowarzyszeniu św. Brata Alberta. Kobiety mogą liczyć na pomoc w noclegowni przy ul. Misjonarskiej.
Według statystyk Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, w Płocku jest ok. 130 bezdomnych. Ale to tylko ci, których znaleźli pracownicy socjalni, albo tacy, którzy zgodzili się na pomoc. Nikt nie wie jednak, jaka jest rzeczywista liczba takich osób.
Grzegorz Szkopek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości