Nagie drzewa kołyszą się w takt muzyki wygrywanej przez wiatr. Krótkie, pochmurne dni sprawiają, że życie toczy się jakby w lekkim półśnie. Tymczasem na drugiej półkuli, w Brazylii, wszelkie istnienie burzliwie rozwija się w pełnym blasku letniego słońca. W Rio de Janeiro szkoły tańca pulsują w rytmie samby, przygotowując się do corocznego karnawału, który rozpoczyna się w niedzielę przed Tłustym Czwartkiem. Półnagie tancerki (część jest bardziej ubrana, a część bardziej rozebrana, stąd owa średnia w postaci półnagości) doskonalą narodowy, brazylijski taniec – sambę. Podobno taniec ten powstał w latach 20. XX wieku. Wówczas też, tj. w 1921 roku zrodziła się w Brazylii idea postawienia posągu Chrystusa Odkupiciela Świata. Pomnik ten miał upamiętnić 100-lecie uzyskania przez ten kraj niepodległości. Konkurs na projekt posągu wygrał francuski rzeźbiarz polskiego pochodzenia – Poul Landowski (jego ojciec był powstańcem styczniowym).
Zatem najbardziej rozpoznawalne wizytówki Brazylii, tj. Chrystus z Rio i samba, nie mają jeszcze 100 lat. Cóż, korzenie tradycji różnej bywają długości. Stukając sztućcami w ryt samby (tak jest tradycyjnie), uwarzmy sobie brazylijskie danie, przeszczepiając w ten sposób nieco południowo-amerykańskiej egzotyki na nasze, swojskie podwórko. Atoli, nie byłby to pierwszy raz, gdy inspirujemy się Brazylią. W 2010 roku w Świebodzinie zakrólował pomnik Chrystusa, łudząco podobny do tego z Rio (choć z drugiej strony, jeśli ten w Rio to polski koncept, to w Świebodzinie obserwujemy jedynie powrót idei na ojczyzny łono).
Fasola z ryżem po brazylijsku
Skład:
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze