Reklama

Skąd brać leki nocą?

05/06/2014 03:15
Co kupują płocczanie po północy w aptekach? – Witaminy, chusteczki, prezerwatywy, leki przeciwbólowe, plastry
– wymieniają płoccy aptekarze. – Najczęściej wszystko to, co można kupić w sklepach spożywczych czy na stacjach benzynowych – dodają. Do nocnych dyżurów, które pełnią, najczęściej muszą dokładać. Dlaczego? Bo zazwyczaj pacjentów jest mało i przychodzą po drobiazgi. Taki model pracy to dla aptek prosta droga do zwiększania strat finansowych. Dlatego także płoccy farmaceuci mówią, że nocny czy świąteczny dyżur na telefon, albo apteki otwarte tylko do północy nie są złym rozwiązaniem. Nie tylko dla aptek, ale także dla pacjentów.
Ewa Dobrosielska z apteki przy ulicy Wolskiego, przedstawiciel Okręgowej Izby Aptekarskiej w Płocku, przyznaje, że tak bardzo często wygląda dyżurowa rzeczywistość aptek. – Do godziny 24.00 jeszcze jest jakiś ruch i praca apteki ma sens. Ale po północy pacjenci pojawiają się już bardzo rzadko. Natomiast apteka musi dyżur pełnić. Co oznacza, że musi mieć odpowiednią obsadę, czyli na dyżurze magistra farmacji. Kolejna sprawa to bardzo dobre zaopatrzenie, które dyżurna apteka musi mieć. A to też są koszty – mówi Ewa Dobrosielska.
I właśnie względy ekonomiczne są jedynym powodem, dla którego farmaceuci tak naprawdę – choć nie chcą – to muszą przyjmować nocne dyżury. Bo taki obowiązek nakłada na nie artykuł 94. prawa farmaceutycznego. W Płocku na razie aptekarze nie wyłamują się z ustalonego przez Radę Miasta harmonogramu. Ale coraz głośniej mówią o tym, że taki model pracy bez jakiejkolwiek rekompensaty w dalszej perspektywie nie jest możliwy. – Swego czasu, jeszcze w minionej kadencji władz miasta, osobiście rozmawiałam o tym, aby apteki za nocne dyżury, do których od zawsze dokładają, miały jakąkolwiek rekompensatę. Ale do dziś nie ma w ogóle o tym mowy – dodaje Ewa Dobrosielska.
A przecież to państwo nakłada na apteki obowiązek pracy, ponoszenia kosztów i nie daje na ten cel żadnych środków publicznych. – Od kilkunastu lat obserwuję rynek i trzeba przyznać, że wszystko rozbija się o koszty. Kilka razy w Płocku kilka aptek próbowało nawet funkcjonować w systemie całodobowym i niestety nie udało się. Nie było to w żaden sposób ekonomicznie uzasadnione – mówi Grzegorz Lewicki, właściciel kilku płockich aptek. Potwierdza, że dyżury opłacają się tylko do północy. Później jest już tylko dokładanie i straty.
Finansowe argumenty podnoszone przez farmaceutów nie do końca przyjmują pacjenci. – Jak to straty? Kiedy przechodzę przez miasto, to widzę, że co chwila powstaje nowa apteka. Mimo że konkurencja jest duża, dla nas pacjentów nic się nie zmienia, bo kieszeń mocno odczuwa, że właśnie zakupiło się leki. I pacjenta nawet sieciówka nie ratuje, bo też drogo – komentuje Marta Urbańska.
Ile tak naprawdę do nocnych dyżurów dokładają apteki? O tym szefowie aptek mówią niechętnie. – Tu należy zapytać raczej, czy obrót uzyskany w czasie nocnego dyżuru jest równy kosztom? I od razu odpowiem, że z pewnością nie. I proszę nie pytać o zyski. Bo nikt nie myśli o tym, że apteka musi utrzymać pełen asortyment leków, że muszą być zamienniki, że część się nie sprzeda, straci termin ważności i trzeba je zutylizować, że za nocny dyżur magistrowi farmacji trzeba zapłacić – tłumaczy Grzegorz Lewicki.
Nieoficjalnie mówi się, że roczny koszt nocnych dyżurów dla aptek to kwota rzędu kilku tysięcy złotych, niekiedy nawet 10–11 tys. zł. Ale pacjenci chcą mieć aptekę w nocy. Niektórzy nawet nie jedną, a dwie. – Przy mieście tej wielkości może nie byłoby to złym rozwiązaniem. Ale przynajmniej jedna z całą pewnością musi być, bo nie wyobrażam sobie, aby zabrakło nocnych dyżurów. Jednak w razie czego mam gdzie ten lek wykupić – mów Marta Urbańska.
Grzegorz Lewicki dodaje, że Płock wzorem innych miast mógłby spróbować wprowadzić rozwiązania aptek mających nocne i świąteczne dyżury telefoniczne.
– W wielu miastach na Pomorzu czy południu kraju taki model działa, sprawdził się. Lekarz wypisujący receptę dzwoni, że np. pacjent musi leki zażyć od razu i farmaceuta otwiera placówkę.
Obecnie w Płocku działa 51 aptek. Jak mówi Ewa Dobrosielska, dla pacjentów przyjęty model dyżurowania w nocy czy w czasie świąt jest bardzo dobry. – Ustalając dyżury, zawsze bierzemy pod uwagę to, aby pacjent miał jak najłatwiejszy dostęp do apteki. Żeby wychodząc z receptą od lekarza w pogotowiu bez problemu mógł dojechać czy dojść do apteki. Nie ustalamy np. dyżuru nocnego aptece w Radziwu, żeby pacjenci nie musieli dojeżdżać kilka kilometrów – mówi Ewa Dobrosielska.
Narzekającym pacjentom mówi także, że od kilku lat płocczanie mogą bez problemu dostać leki w kilku punktach w mieście. – Bo właściwie we wszystkich galeriach handlowych apteki pracują do 22.00 czy 23.00. W centrum miasta jest kilka aptek także czynnych do godziny 22.00, czy nawet 24.00. Uważam, że pacjenci w Płocku szukający leków w nocy są w bardzo dobrej sytuacji. Znam miasta, gdzie ta sytuacja jest znacznie gorsza i apteki mają o wiele krótszy czas pracy – odpowiada narzekającym pacjentom Ewa Dobrosielska.
Jak usłyszeliśmy w ratuszowym zespole do spraw medialnych, harmonogram dyżurów aptek ogólnodostępnych na terenie Płocka na okres od 21.04.2014 r. do 07.09.2015 r. określony został w dniu 25.03.2014 r. (Uchwałą nr 752/XLV/2014 Rady Miasta Płocka). Czy wszystkie apteki współpracują z samorządem miasta i chcą dyżurować w nocy i w święta? – Wśród płockich aptek ogólnodostępnych są takie, które występują z wnioskiem o nieuwzględnianie ich w harmonogramie aptek dyżurujących na terenie Płocka i argumentują to brakami kadrowymi lub problemami zdrowotnymi kadry w aptece. Są takie, które wnioskują o przesunięcie planowanego w harmonogramie dyżuru na inny termin (zamianę terminu swojego planowanego w harmonogramie dyżuru np. z inną apteką). I takie, które bez uwag akceptują terminy planowanych w harmonogramie dyżurów i realizują swoje dyżury. Nie zdarzyło się, aby nie została wyznaczona apteka funkcjonująca na terenie Płocka, która zapewnia dostępność świadczeń w porze nocnej, w niedzielę, święta i inne dni wolne od pracy oraz aby wyznaczona apteka dyżurująca dyżuru nie zrealizowała – słyszymy w wydziale do spraw medialnych Urzędu Miasta Płocka.
Chociaż w Płocku apteki nie wyłamują się jak w innych miastach z dyżurów i stosują się do uchwał Rady Miasta, to mówią w tej kwestii jednym głosem. Ewa Dobrosielska poinformowała nas, że Okręgowe Izby Aptekarskie będą pracowały nad przygotowaniem jednego stanowiska, które zostanie przedstawione Ministerstwu Zdrowia. Podczas prac nad zmianą przestarzałych, jak mówią aptekarze, przepisów Naczelna Izba Aptekarska będzie także postulowała o ograniczenie liczby aptek.
Teresa Radwańska-Justyńska
t.radwanska@tp.com.pl
fot. D. Ossowski
Czy jedna apteka w nocy wystarczy?


Elżbieta Kwiatkowska
To jest sprawa, na którą inaczej patrzą pacjenci, a inaczej właściciele aptek. Uważam, że dla dobra pacjentów, którzy w nocy szukają leków dobrze by było uruchomić w mieście więcej niż jedną aptekę. Żeby nie trzeba było pokonywać kilometrów, aby zrealizować receptę. Kolejna sprawa to np. brak danego leku. I tu druga działająca apteka rozwiązała by problem.

Marianna Michałowska
Najpierw powiem o tym, że aptek jest dużo, pieniędzy za mało, a leki są za drogie. To jest dla kupujących bardzo ważna sprawa. Ale także to, że w ponad 130-tysięcznym mieście w nocy jest jedna apteka na nocnym dyżurze. Przecież tu korzystają z pomocy mieszkańcy Płocka, ale również i powiatu. Mnóstwo osób chce zrealizować recepty po wyjściu od lekarza w pogotowiu. Na szczęście ja  nie musiałam szukać leków w nocy, ale wiem, że wiele osób z takiej pomocy korzysta. Myślę, że dobrze by było, aby miasto pomyślało o zwiększeniu liczby placówek dyżurujących w nocy.

Urszula Ambroziak-Bereszczyńska
Zdecydowanie apteki działające w nocy są potrzebne. Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że nigdy nie miałam potrzeby szukania nocą pomocy medycznej czy kupowania leków. Natomiast myślę, że mnóstwo ludzi ma różnego rodzaju problemy i wymaga natychmiastowego zastosowania leku i nie wyobrażam sobie, aby spotkali się z sytuacją, że nie ma czynnej apteki. Czy jedna apteka wystarczy w Płocku? Uważam, że sytuację najlepiej znają aptekarze, którzy widzą, jaki jest ruch nocą i to na bazie ich obserwacji trzeba ustalić, czy jest potrzeba uruchamiania kolejnej placówki.

Wiesław Kowalski
Uważam, że jedna apteka w czasie nocnego dyżuru to zdecydowanie za mało i jest to złe rozwiązanie, wymagające zmiany. Trzeba pamiętać o tym, jak Płock się już rozrósł. Idealnym rozwiązaniem byłaby apteka działająca w najbardziej newralgicznych punktach Płocka, aby ktoś z Podolszyc nie musiał przejeżdżać całego miasta, żeby zrealizować receptę. Tym bardziej że leki to nie jest sprawa do odłożenia na później. Jeśli ktoś wychodzi od lekarza z receptą o pierwszej czy drugiej w nocy to znaczy, że lek jest mu potrzebny już i powinien mieć stuprocentową pewność, że ten lek wykupi bez zbędnych „wycieczek”.     rad
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości