W słowackich Koszycach odbyła się niezwykła, jubileuszowa edycja tamtejszego maratonu. Niezwykła, gdyż bieg ten rozgrywany jest nieprzerwanie od 1924 roku – rozgrywano go nawet w latach II wojny światowej. Jak łatwo policzyć – była to okrągła, setna edycja imprezy. Co ważne, na świecie organizowany jest tylko jeden starszy i liczący więcej corocznych edycji maraton – w Bostonie.
W związku z jubileuszem organizatorzy zapowiedzieli start bardzo mocnych zawodników i walkę o nowe rekordy trasy. W sumie zgłosiło się 17 000 zawodników z 59 krajów, startujących na różnych dystansach. Numery startowe na jubileuszową edycję rozeszły się bardzo szybko.
Oczywiście taki jubileusz nie mógł umknąć uwadze biegaczy z całej Europy, w tym biegaczy z Stowarzyszenia Płock Biega No Age Limit. Jak powiedział Tygodnikowi Płockiemu prezes klubu Bogdan Makowski, sprawy logistyczne: zapisy, opłaty startowe czy znalezienie transportu i zakwaterowania trzeba było załatwić kilka miesięcy wcześniej.
Na miejscu pogoda dopisała – nie było upału, którego nie lubią maratończycy. Był czas na odebranie pakietów startowych na dosyć pokaźnym EXPO oraz udać się sobotnią uroczystość przy pomniku maratończyka. Otwarcie odbyło się z udziałem polskiego mistrza olimpijskiego – Roberta Korzeniowskiego. Kulminacją tej uroczystości było rozpalenie Ognia Maratonu oraz występy artystyczne.
W niedzielę na starcie na dystansie maratonu stanęli biegacze z Płocka: Dariusz Łomnicki, Edmund Stańczak, Bogdan Makowski, Jola Wieluńska oraz na dystansie półmaratonu Krzysztof Frączkowski.
Organizacja maratonu była doskonała. - Wprawdzie Koszyce nie są na tyle dużym miastem – liczą 250 tysięcy mieszkańców – by można było poprowadzić trasę biegu na jednej, 42-kilometrowej pętli. Ta przygotowana przez organizatorów na dwóch okrążeniach także świetnie sobie poradziła. Wielkie emocje i doznania oferowało oczywiście pokonywanie centrum Koszyc, gdzie umieszczono przy katedrze św. Elżbiety start maratonu, jak i półmetek oraz metę wraz z całym zapleczem – tłumaczy Bogdan Makowski.
Na przedmieściach, mimo braku turystycznych atrakcji, dodatkowej energii dodawali licznie zgromadzeni kibice. Dużo było osób klaszczących, machających, kręcących korbkami i najzwyczajniej w świecie krzyczących przy użyciu gardeł. Zawodnikom podobał się także „obywatelski” punkt z wystawionymi na stole kanapkami, napojami i przekąskami.
Najlepiej z płockiej grupy pobiegł Darek Łomnicki, który z czasem 3 godz 24 min 38 s zajął 560. miejsce wśród mężczyzn i Edmund Stańczak z czasem 3 godz 59 min 2 s, który zajął 1696. miejsce.
Bogdan Makowski zajął w kategorii open 3102. miejsce, a Jola Wieluńska w kategorii open kobiet – 566. miejsce. Krzysztof Frączkowski na dystansie półmaratonu z czasem 1 godz 48 min 38 s zameldował się na 791. miejscu w kategorii open wśród mężczyzn.
Zwycięzcą maratonu został biegacz z Kenii – Cherop Philemon Rono z doskonałym czasem 2 godz 6 min 55 s.
Wszyscy zawodnicy otrzymali na mecie okolicznościowe, specjalnie na ten maraton zaprojektowane przez słowackich grafików medale. - Cieszymy się, że wszyscy bez kontuzji ukończyli zawody. Po zawodach mieliśmy jeszcze czas na odpoczynek i przygotowania do kolejnego wyzwania. Planujemy pobiec w styczniu 2024 r. maraton w Marrakeszu – zapewnia prezes klubu.
I dodaje: - Szkoda tylko, że na taki okrągły, setny jubileusz, długo jeszcze będziemy musieli czekać w Polsce. Nasz najstarszy maraton posiadający ciągłość organizacji – Maraton Warszawski – ma dużo mniej lat; tydzień temu odbyła się „dopiero” jego 45. edycja – zdradza Bogdan Makowski.
Jol.
Stowarzyszenie Płock Biega No Age Limit
Płoccy reprezentanci w Koszycach
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze