Reklama

Sekrety dworskiej apteczki

23/02/2011 08:41
Znawca kultury staropolskiej Zygmunt Gloger zaobserwował, że w połowie XIX wieku w każdym dworze szlacheckim znajdowało się urządzenie zwane alembik. Alembik ten służył gospodyniom do oczyszczania gorzałki. Wódka w ten sposób oczyszczona nazywała się alembikówką i służyła do przygotowywania różnego rodzaju nalewek oraz likierów. Dawniej w dworach w zasadzie nie pito czystej wódki, uważano, że w tej formie może być jedynie napitkiem furmańskim. Jednym z pierwszych polskich napojów wzmacnianych mocnym alkoholem był krupnik. Krupnik przygotowywano poprzez wymieszanie spirytusu, bądź wódki, z dobrze przyprawionym miodem. A nazwę swą wziął od litewskiego napitku alkoholowego – krupnikas. W następnej kolejności pojawiły się w dworskich apteczkach różnego rodzaju nalewki owocowe i ziołowe. Receptury na ich przyrządzanie przekazywano sobie z pokolenia na pokolenie, niekiedy dopiero poprzez testament. O tym jak dużą wagę przykładano do wyrobu takich domowych specjałów, można się przekonać czytając wydaną w 1937 roku w Żninie (Pałuki) „Praktyczną kuchnię domową” autorstwa Danuty Wyrybkowskiej. W niej to można przeczytać takie oto słowa „Jak miło jest, gdy pani – ze słuszną dumą – oznajmi, że piękny, kryształowo-czysty płyn jest nalewką domową własnej fabrykacji”. Bo dobra nalewka postawiona na śnieżnobiałym obrusie, w świetle, powinna najpierw zachwycić klarowną barwą, później mile podrażnić powonienie, aby wreszcie przyjemnie popieścić język. Póki co nie czas na nalewki owocowe, czy ziołowe, one powinny już dojrzewać w naszych kredensach, ale za to jest najwyższy czas na krupnik, gdyż doskonale rozgrzewa.
Krupnik
Skład:

szklanka wody;
szklanka miodu;
1/4 l spirytusu;
goździk;
kawałek gałki muszkatołowej;
pół laski wanilii;
kawałek kory cynamonu.

Wykonanie:
Zagotowujemy wodę z miodem i przyprawami. Następnie ostrożnie wlewamy spirytus i całość mieszamy. Gorący krupnik podajemy w małych filiżankach. Gotowe – na zdrowie!

W VIII wieku arabscy alchemicy poddali destylacji wino i otrzymali pierwszy w historii bimber. Rozpowszechniali go jako aqua vitae, czyli wodę życia. To stąd, gdy w XVI wieku w Polsce zaczęto „palić wódkę” nazwano ją okowitą, a dopiero później gorzałką, czy w końcu wódką. We wczesnym średniowieczu spirytus winny używany był tylko do produkcji leczniczych eliksirów. Później dopiero Włosi zaczęli go aromatyzować różnymi ziołami, owocami, zaczęto też go słodzić. W efekcie na rynku pojawiły się różnego rodzaju wódki i likiery. Niemniej leczniczy charakter nalewek nigdy nie został zapomniany w polskich domach. Pamiętam jeszcze z czasów mojego dzieciństwa, jak Babcia przygotowywała orzechówkę (nalewka na niedojrzałych orzechach włoskich), która świetnie sprawdzała się przy wszelkich dolegliwościach żołądkowych. Z kolei dziurawcówka (nalewka na zielu dziurawca), podobno świetna jest na kaca, przynajmniej zdaniem górali. W każdym razie podczas kuracji dziurawcowej należy pamiętać, aby unikać kąpieli słonecznych, bo w przeciwnym razie na skórze pojawią się plamy wątrobowe. W obecnych czasach przeżywamy renesans w dziedzinie produkcji domowych nalewek. Można je kupić na prawie każdym festynie. I te wykonane zgodnie ze starą, odnalezioną gdzieś w domowych szpargałach recepturą i te których skład dyktowała jedynie fantazja wykonawcy. Do większych imprez poświęconych przede wszystkim nalewkom należy „Ogólnopolski Turniej Nalewek Kresowych”, który odbywa się 15 września w Kazimierzu Dolnym. Jeśli więc temat nalewek nas pasjonuje, to może warto się tam wybrać.
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości