Wszyscy doskonale wiedzą, jak trudno jest wyjść z domu, gdy w komputerze można znaleźć tyle ciekawych rzeczy. Najlepiej człowiek by usiadł, obejrzał jakiś film, pograł w grę bez wychodzenia z domu. Na początku mało kto myśli o konsekwencjach – otyłość. Wydaje się, że brak ruchu nie jest problemem. A jednak jest i to nie tylko dla dzieci w pełni sprawnych, także dla tych sprawnych inaczej.
Pani Karolina pomyślała, że musi coś dla siebie zrobić i wpadł jej do głowy pomysł, by wreszcie nauczyć się grać w tenisa ziemnego. Zaczęła szukać informacji o możliwości zatrudnienia nauczyciela, który nauczyłby ją wreszcie, jak trzymać rakietę, jak uderzać w piłeczkę i zapewnić dużo ruchu.
Pierwsze informacje, które zdobyła, nie były zbyt zachęcające. Okazało się, że nie jest to sport dla ludzi, którzy nie mają zbyt dużo pieniędzy. Szybko doszła do wniosku, że raczej nici z jej nauki. Wpadł jej jednocześnie pomysł do głowy, że może dałoby się coś zrobić dla córki.
Córka pani Karoliny jest niepełnosprawna intelektualnie, przedkłada siedzenie w domu nad bieganiem po podwórku. Niestety widać już efekty, trzeba było coś z tym problemem zrobić. Tenis mógł być rozwiązaniem dla nich obu. Zaczęła dopytywać i odkryła, że w Płocku jest klub sportowy dla osób niepełnosprawnych. – Prezes Stowarzyszenia powiedział mi, że jeśli zbiorę grupę i postaram się, by matki zaangażowały się w zajęcia, to może powstać sekcja – twierdzi pani Karolina.
Daliśmy zielone światło
Prezes Stowarzyszenia Integracyjnego Klubu Tenisa Wiesław Chrobot potwierdza. – Inicjatywa wyszła od pani Karoliny, poprosiła o pomoc, a my postanowiliśmy dać zielone światło i powstała sekcja. Osoby niepełnosprawne intelektualnie mają swoje odrębne struktury od niepełnosprawnych fizycznie. Mają też swoje olimpiady sportowe, ale nic nie stało na przeszkodzie, żebyśmy zrobili coś razem. Pierwsze zajęcia pokazowe poprowadził Jacek Wilczyński z Arturem Adamczukiem. Okazało się, że mamy z tymi dziećmi dobry kontakt, że fajnie się bawiły, a zajęcia były zabawą z elementami tenisa. Potem zaproponowaliśmy, by prowadzić w czasie wakacji bezpłatne zajęcia, a potem zobaczymy, jak się wszystko potoczy.
Okazało się, że dzieci były bardzo zadowolone. Początkowo było ich piętnaścioro w wieku od 8 do 15 lat. Powoli grupa się wykruszała, ale do końca zostało siedem osób już zakochanych w tenisie z zamiarem trenowania na poważnie.
– Wstępnie zaproponowaliśmy taką drogę, że rodzice przedstawią nam zaświadczenia o niepełnosprawności i swoją zgodę na uczestniczenie w zajęciach. Sprawni Razem, którzy zajmują się niepełnosprawnymi intelektualnie, rozgrywają olimpiady w tenisie dla osób o ilorazie inteligencji poniżej 75. Nie myślę już dziś, że oni kiedyś będą startować, ale nie jest to wykluczone. Cieszę się, że na dziś są w naszych strukturach, a jak to będzie później, zobaczymy – tłumaczy prezes.
Na razie póki jest pogoda, zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu. We wrześniu mogą być trudności, bo dzieciaki będą chodzić do szkoły, ale istnieje szansa, że wszystko uda się poukładać. – Przygarniemy ich do klubu, na pewno wszyscy będziemy mieli z tego tytułu pożytek – zapewnia W. Chrobot.
Zapraszamy chętnych
Grupa z 15 osób skurczyła się do 7, ale ci co w niej zostali, chcą trenować na poważnie. Zajęcia z tenisistami prowadzą trzej niepełnosprawni trenerzy: Stefan Dobaczewski, Marcin Niepogoda i Cezary Chmura. Dzieciaki trenują dwa razy w tygodniu.
– Na początku to była głównie zabawa, teraz to jest już poważna sekcja. Wakacje miały być sprawdzianem, czy dzieciaki będą chciały trenować na poważnie. Bo treningi to nie tylko zabawa, także skupienie, zaangażowanie również rodziców – wyjaśnia pani Karolina.
Na razie grupa liczy 7 osób, ale pani Karolina czeka na dalsze zgłoszenia rodziców. Można ją znaleźć na facebooku na stronie: płockie dzieci niepełnosprawne – grupa wsparcia. Informacje o spotkaniach, treningach można znaleźć też na innych stronach.
– Dużo dzieci zostaje w domu. Siedzą godzinami przy komputerze, rodzice też często nie mają czasu, by przyjechać z synem czy córką na zajęcia. Ale jeśli tylko będą chcieli, to czekamy na nich i obiecujemy, że ruchu im nie zabraknie. Mamy wiele różnych pomysłów, chcemy sobie pomagać, by nie trzeba było naszych dzieci leczyć z otyłości. Dlatego myślę, że warto przyjść do nas, zobaczyć jak trenujemy, a potem zapisać się na zajęcia. Im będzie nas więcej, tym łatwiej będzie dotrzeć do ludzi, którzy zechcą nam pomóc nie tylko finansowo – twierdzi pani Karolina.
Zapraszamy zainteresowanych rodziców i ich dzieci na zajęcia. Jak się komuś spodoba, może dołączyć do grupy.
Jol.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze