Przed tygodniem PGNiG Puchar Polski piłki ręcznej mężczyzn wywalczyła drużyna Vive Targi Kielce, pokonując w finałowym meczu Orlen Wisłę Płock 33:32. Zwycięską bramkę zdobył Michał Jurecki, sekundę przed końcowym gwizdkiem arbitrów spotkania. Ale nie on, zdobywca gola, był bohaterem ostatniej akcji, byli nim sędziowie, którzy wydali fatalną w skutkach dla Orlen Wisły decyzję.
Ten temat byłby zamknięty, puchar i pokaźny czek odebrali kielczanie, gdyby nie fakt, że Jurecki rzucił decydującego o końcowym rezultacie gola po sześciu krokach, zaś sędziowie tego nie zauważyli. Gdyby miało to miejsce w trakcie meczu, mało kto pewnie zwróciłby na ten błąd uwagę, ale w tym meczu, niezgodnie z przepisami zdobyta bramka, zadecydowała o zdobyciu Pucharu Polski.
W sieci natychmiast pojawił się film z końcówki finałowego meczu o Puchar Polski, kiedy do zakończenia spotkania zostało 10 sek., a na tablicy był remis 32:32. Po wznowieniu gry Jurecki najpierw zrobił cztery kroki, miał starcie ze Zbigniewem Kwiatkowski, którego ominął, zrobił jeszcze dwa kroki i rzucił gola. Bramka została zdobyta nieprawidłowo, ale sędziwie zdecydowali inaczej. Mecz powinien zakończyć się remisem, zaś zdobywcę Pucharu Polski powinna dopiero wyłonić dogrywka.
Zresztą tych błędów w finałowym meczu było znacznie więcej. Tylko na niekorzyść Orlen Wisły, w ważnych momentach meczów, kibice naliczyli jedenaście, w tym pięć bezdyskusyjnych, ale były też pomyłki na niekorzyść kieleckiego zespołu. Filmik z ich wyliczeniem i opisem można znaleźć na you tube. Zdaniem obserwatorów, to sędziowie byli najsłabszym ogniwem stojącego na bardzo wysokim poziomie meczu piłki ręcznej o Puchar Polski.
Na forach interenetowych i portalach społecznościowych natychmiast rozgorzała dyskusja, bo nie po raz pierwszy sędziowie piłki ręcznej stają się antybohaterami ważnych meczów, bo to oni mają największy wpływ na końcowy wynik spotkania. Wystarczy zatrzymać grę w ważnym momencie, ukarać dwiema minutami zawodnika, nie uznać bramki, odgwizdać rzut karny, wreszcie nie zauważyć błędu kroków przed zaliczoną bramką.
Tylko w jednym finałowym meczu Pucharu Polski Vive Targi – Orlen Wisła zostały zaliczone cztery gole po błędzie kroków kieleckich piłkarzy. Pierwsza bramka została zdobyta w 1 min. przez Grzegorza Tkaczyka, trzy kolejne, w tym ostatnia, najbardziej kontrowersyjna, przez Michała Jureckiego.
„Emerytowany” sędzia, którego poprosiliśmy o zdanie na ten temat powiedział, że to jest właśnie sport, coś nieprzewidywalnego i przez to tak emocjonującego. Bronił sędziów meczu finałowego, że nie popełnili błędu świadomie, po prostu wszystko działo się szybko i w emocjach. Sugerował, że pomyłki nie wypaczyły wyniku spotkania, arbitrzy nie sędziowali po „gospodarsku”, po prostu takie mają umiejętności.
Ma też wątpliwości – Trudno przewidzieć, jak zakończyłaby się dogrywka, ale bezsprzecznie dwie sytuacje, w końcówce 56 min. kiedy to piłkę przejął Petar Nenadic po prawidłowym bloku Marcina Lijewskiego i ostatnia bramka zdobyta po ewidentnych krokach Jureckiego, miały ogromny wpływ na końcowy wynik. Poza tym, w 52 min. miał miejsce ewidentny faul Jureckiego, który popchnął z tyłu zawodnika będącego w wyskoku. Takie zachowanie powinno dyskwalifikować zawodnika Vive, a został on tylko ukarany 2 minutami. W tej sytuacji, w skali 1-6, sędziów oceniam na 2.
Jeden z dwójki arbitrów prowadzących finałowe spotkanie Pucharu Polski z powodu osiągnięcia „wieku emerytalnego” w sierpniu kończy karierę. Drugi będzie jeszcze biegał kilka lat po boiskach Superligi. W ZPRP nikt nie dostrzegł błędów pary, nie było żadnych zastrzeżeń do ich pracy.
Ten mecz to nie była jedyna wpadka polskich sędziów prowadzących mecze Superligi, o niższych klasach rozgrywkowych, nawet nie ma co wspominać. Nie tylko w tym pojedynku skrzywdzili jedną z drużyn, brak reakcji jest niemal we wszystkich sytuacjach, gdy drużyny, które czują się oszukane werdyktami sędziów, próbują składać protesty.
Od lat mówi się o konieczności poprawy pracy polskich sędziów, ale niestety tylko mówi. Mimo rosnącej fali krytyki, nie doszło do znaczących zmian. Arbiter powinien być w czasie meczu niewidoczny, jego zadanie to tylko dyscyplinowanie zawodników i pilnowanie, by były przestrzegane reguły. Jeśli to sędzia jest głównym aktorem widowiska i ma największy wpływ na końcowy wynik, to coś tu jest nie w porządku.
Wielka szkoda, że mijają lata, polska piłka ręczna weszła na salony Europy, ale piłkarzom nie dorównują sędziowie. Może czas na wprowadzenie instytucji zawodowego sędziego, jawnego oceniania ich pracy, rankingów, wymiany międzynarodowej, szkoleń. W polskiej piłce ręcznej najsłabszym ogniwem są arbitrzy i bez konkretnych, ale zdecydowanych działań ZPRP, nie ma mowy o wyeliminowaniu błędów.
Rozgrywki sezonu 2013/2014 dobiegają końca. W maju odbędą się najważniejsze pojedynki, decydujące o miejscach na podium mistrzostw Polski. Z góry można przewidzieć, które drużyny zagrają o I, a które o III miejsce. Najprawdopodobniej spotkania finałowe będą bardzo nerwowe, emocjonujące, przynoszące rozstrzygnięcia w ostatnich sekundach.
Poziom gry polskich zespołów znacznie się podniósł, więcej ekip włączyło się do walki o medale, a mecze są bardziej emocjonujące. Poziom pracy sędziów, utrzymuje się na dawnym, nieprzystającym do dzisiejszej walki na boisku, starym poziomie. Czas to zmienić.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze