– Mieszkam w bloku przy ulicy Jana Pawła II. Wokół są zadbane osiedla, garaże pod blokami, nowoczesne place zabaw. Mieszkają tu raczej zamożni ludzie, którym jednak ciemną nocą przychodzą różne pomysły do głowy – twierdzi nasz czytelnik. Niedawno kupił sobie samochód. Jego auto garażowane przed blokiem, stało się obiektem wartym każdego aktu wandalizmu.
– Samochód sprowadziłem z innego miasta. Nie spieszyłem się z jego przerejestrowaniem. Niestety, już po około tygodniu za wycieraczką przedniej szyby znalazłem pogróżki, że jeżeli jeszcze raz samochód będzie zaparkowany przed blokiem, zostaną przebite koła – opowiada mężczyzna. Historia powtórzyła się jeszcze raz. Za każdym razem mężczyzna zabierał do domu kartki zza szyby. Samochód nadal zostawiał przed blokiem. Stwierdził bowiem, że przecież nie będzie swojego pojazdu parkować na innym osiedlu. Już wtedy zauważył, że komuś musi przeszkadzać tylko jego samochód na niepłockich rejestracjach. Na innych nie znalazł podobnych pogróżek.
Po kilku dniach nasz czytelnik odkrył, że prawa strona samochodu porysowana jest gwoździem. Pojazd trzeba było oddać do ponownego malowania. Po tym akcie wandalizmu miał nadzieję, że pseudosąsiad odpuści atak na jego samochód.
– Nie minęły jednak 2 tygodnie, a wychodząc rano do pracy w samochodzie ujrzałem przebite opony. Oczywiście, każdy może „złapać gumę”, ale przebite były tylko prawe koła i znajdowały się w nich nowe, lśniące gwoździe. Nie był to więc przypadek. Zastanawiam się, co będzie dalej? Mając takich sąsiadów na osiedlu, strach jest pomyśleć, czy kiedyś nie dostanę cegłówką w głowę, idąc wyrzucić śmieci, bo przecież ktoś może uznać, że jestem nowy na osiedlu i trzeba mi dać nauczkę – zastanawia się mężczyzna, dla którego jest oczywiste, że skoro ktoś od miesiąca parkuje na osiedlu tzn. że musi tu mieszkać.
– Jeśli kogoś rażą w oczy „obce” tablice rejestracyjne, to co za różnica, czy będą się one zaczynały od WP czy KR, a może NO? Czasami ktoś ma samochód służbowy na tablicach innych niż tablice wydawane przez miasto w którym mieszka, co ma wtedy zrobić? Nocami patrzeć przez okna, czy przypadkiem ktoś o płytkiej wyobraźni go za to nie ukarze? A przecież służbowego samochodu nie przerejestrujemy.... – przekonuje czytelnik.
A może w tej sprawie chodzi o zupełni inny aspekt? Jakkolwiek sprawa wygląda może warto wybierać bardziej cywilizowane i mniej destrukcyjne metody. Rozmowa w „cztery oczy” mniej kosztuje, a może przynieść o wiele lepsze skutki.
Na wszelki wypadek (kolejny) radzimy Czytelnikowi skorzystać z parkingu.
BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze