Przejście na przejściu - No, nareszcie ktoś poszedł po rozum do głowy; szkoda, że tak późno. Pamiętam, że Tygodnik Płocki także wiele razy monitował, że zlikwidowanie przejścia dla pieszych na ulicy Kwiatka, naprzeciw przejścia przez starą bramę to chybiony pomysł. Choćby ze względu na tę właśnie bramę, którą przechodzi mnóstwo ludzi, także dzieci do Szkoły Podstawowej Nr 1.Niestety, 2 lata temu ktoś wpadł na mało genialny pomysł i przejście w tym miejscu zlikwidował. Przeniósł je 100 metrów dalej, za kiosk Ruchu. Po co? Chyba tylko ta osoba o tym wiedziała. Teraz wracam po urlopie, patrzę, a przejście mam właśnie tu, gdzie codziennie przechodziłem (jeszcze bez pasów). Co się stało, że zarządzający płockimi drogami nagle zmienili zdanie? Odpowiada Andrzej Niewczas, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Płocku: Jeśli chodzi o przejście na Kwiatka logiczne było, żeby to przejście było... wzdłuż przejścia. Mam pewną koncepcję przejść dla pieszych w całym Płocku. To musi być kompleksowe rozwiązanie. Przykład: przymierzamy się do likwidacji przejścia dla pieszych na Jachowicza obok Teatru. A to dlatego, że we wrześniu będziemy na Jachowicza realizowali projekt tzw Zielonej Fali, jeśli chodzi o cykl świateł. I w kontekście tej inwestycji każde niesygnalizowane przejście jest przeszkodą w płynności ruchu. A wracając do Kwiatka, jeśli kiedyś popełniono błąd, to trzeba go było naprawić. Cieszy mnie to, że ludzie widzą także pozytywy. Chociaż o to trudno, bo drogi nie są pozytywne medialnie. **** Dla kogo ogródek jordanowski? Ponieważ jestem stałą czytelniczką Tygodnika Płockiego, więc mam prawo wnieść swoją uwagę. Od dłuższego czasu nie otwiera się bramki do ogródka jordanowskiego od ulicy Wyszogrodzkiej. Przecież w wakacje dzieci z ulicy Słonecznej i okolicznych ulic także chcą korzystać z bliższego dojścia do placu zabaw. Trzeba im to umożliwić chociażby ze względu na ich bezpieczeństwo. Przecież ta brama nie została chyba zrobiona dla czyjegoś kaprysu... *** Plastikowa Starówka Zdegustowany jestem wyglądem płockiej Starówki. Mam na myśli ulicę Kwiatka oraz budynki, które się stawia od Synagogalnej i Jerozolimskiej. Plastikowe okna – kto to widział na Starym Mieście?. We wszystkich miastach dba się o takie detale jak: okna, drzwi, klamki itp. U nas wszystko robi się według sztampy. Czy jest jakiś plastyk miejski, który odpowiada za wygląd Starówki? *** Pręty na Słowiczej Chciałabym poruszyć sprawę jednej, bardzo dziwnej ulicy w Płocku. Chodzi mi o ulicę Słowiczą, usytuowaną na osiedlu Wyszogrodzka. Metalowe pręty uniemożliwiają przejazd tą ulicą. Czegoś takiego nie widziałam nigdzie indziej. Jeżdżę dużo taksówkami, bo zmusza mnie do tego moja praca. Tymczasem do naszej ulicy trzeba dojeżdżać naokoło – Wiatrakami i do Słonecznej, to oczywiście podraża koszty. Byłoby bliżej Akacjową, ale ta z kolei jest jednokierunkowa. Czy naprawdę nic nie można zrobić w tym temacie? Odpowiada Andrzej Niewczas, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Płocku: Musimy to sprawdzić, na razie ten temat jest mi nieznany. Staramy się na bieżąco załatwiać tego typu sprawy. Dlatego tę panią serdecznie do siebie zapraszam, będę miał lepszy pogląd na ten problem. A niezależnie od tego, w poniedziałek ekipa zainteresuje się ulicą Słowiczą. Nie wiem, co pani rozumie pod pojęciem pręty. Czy chodzi o betonowe płyty z wystającymi prętami, bo tę sprawę da się szybko załatwić, czy o barierki. Jeszcze raz powtarzam, w poniedziałek to sprawdzimy. *** Dlaczego Telekomunikacja nie sprząta? Jeżdżę czasami nad jezioro Zdworskie do Koszelówki. Choćby dlatego, że nie można tam narzekać na infrastrukturę. Jest gdzie zjeść dobry obiad, napić się piwa, dzieciaki też nie mogą narzekać, bo mają zjeżdżalnię na miejscu. Boli mnie jednak jedno, nie wszystkie ośrodki w jednakowym stopniu dbają o czystość terenów położonych bezpośrednio nad jeziorem. Mierzi mnie, gdy muszę przechodzić obok ośrodka Telekomunikacji Polskiej. Butelki, puszki, inne śmieci nie sprzyjają dobremu wypoczynkowi. Czy naprawdę nie można nic w tym temacie zrobić. Przecież wystarczą rękawice, parę worków i pół godziny pracy. A wszystkim nam wypoczywało by się zdecydowanie przyjemniej... *** Auchanowscy wasale Okazuje się, że właściciele hipermarketu Auchan doskonale znają historię Polski. A szczególnie tę jej część o feudalnych powinnościach chłopa wobec swojego pana. Pamiętamy zapewne, że w pewnym okresie Polski feudalnej chłopi za pracę w gospodarstwie swojego pana nie dostawali żadnych pieniędzy, z którymi mogliby zrobić to, co im się żywnie podobało. Dostawali za to talony do karczmy... będącej własnością tegoż pana. Podwójny biznes: siła robocza za darmo i brak podstaw do narzekania na obroty w karczmie. W Auchanie postanowiono pójść tym śladem. Uruchomiono automatyczny punkt skupu butelek. Pomysł bardzo chwalebny. Odetchnie przecież środowisko naturalne a i butelki będą wykorzystane po raz kolejny... Ciekawe jednak, że za butelki nie dostaniemy żadnych pieniędzy – co to, to nie. Otrzymamy talon, który do samiutkiego końca trzeba wykorzystać... w hipermarkecie Auchan. I niech mi ktoś powie, że historia nie lubi się powtarzać...
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze