Czy rodziców stać na przedszkola? W Płocku nie było takich awantur jak w Biskupcu, gdzie okupowano przedszkole. Ale część rodziców przyznaje, że wzrost opłat za przedszkola mocno uderzy ich po kieszeni. Władze Płocka zapewniają, że miejskie przedszkola są jednymi z najtańszych w kraju. Rzeczywiście w innych miastach jest drożej, jednak w porównaniu z poprzednimi stawkami opłaty poszły w górę. Dla niektórych rodziców wzrosły nawet o 100 proc.
Dotychczas było tak, że rodzice płacili tzw. opłatę stałą. Do tego dochodziły koszty związane z wyżywieniem i ewentualnie za zajęcia dodatkowe (rytmika, gimnastyka korekcyjna, język obcy). Ale opłaty stałe zaczęły trafiać przed oblicze sądów administracyjnych. Ich wyroki wskazywały, że niedopuszczalne jest ustalanie jednej, ryczałtowej opłaty, niezależnej od czasu, w jakim każde dziecko korzysta ze świadczeń w przedszkolu. To wymusiło zmianę przepisów o systemie oświaty. W nowelizacji ustawy, uchwalonej przez Sejm w lipcu 2010 r., zapisano, że przedszkolem publicznym jest przedszkole, które zapewnia bezpłatne nauczanie, wychowanie i opiekę w czasie ustalonym przez gminę, ale nie krótszym niż pięć godzin dziennie. Wysokość opłat za godziny przekraczające ten limit samorządy ustaliły same. Pożegnanie ze stałą opłatą nastąpiło 1 września. W zdecydowanej większości nowe stawki podwyższyły opłaty za przedszkole. W Płocku od 2006 r. opłata stała wynosiła 50 zł. Po zmianach, jeśli zadeklarujemy, że nasze dziecko będzie w przedszkolu dłużej o godzinę, zapłacimy 32 zł, dwie godziny - 59 zł, trzy - 81 zł, cztery - 100 zł, a powyżej czterech – 116 zł. W Płocku stawka za godzinę jest więc malejąca. Wiele samorządów zdecydowało się ją utrzymać na stałym poziomie. Oczywiście do tych opłat zazwyczaj trzeba doliczyć koszty wyżywienia i ewentualnych zajęć dodatkowych. Rodzice, z którymi rozmawialiśmy (prosili o zachowanie anonimowości), nie mają wątpliwości, że zmiany uderzą ich po kieszeni. Pani Aniela, której córka kończy przedszkolną edukację, wylicza, że jej dziecko jest w placówce dziewięć godzin. To oznacza, że zapłaci 100 zł. - To dwa razy tyle, ile było do tej pory. Na pewno wpłynie to na domowy budżet - mówi. Pola, córka pani Joanny, dopiero zaczęła chodzić do przedszkola. Ale właśnie dlatego jej mama ze szczegółami interesowała się opłatami. - Dziecko zazwyczaj jest znacznie dłużej w przedszkolu niż te pięć bezpłatnych godzin. Uważam, że trzeba liczyć osiem – dziewięć godzin. Wpadamy więc w najwyższe stawki - mówi. Dodaje, że jeśli doliczyć do tego wyżywienie, rytmikę, gimnastykę korekcyjną i język, to za miesiąc przedszkole będzie nas kosztować ponad 300 zł. Zwraca też uwagę na fakt, że zajęcia dodatkowe nie mogą się odbywać w ramach pięciu bezpłatnych godzin. - Opłaty się zmieniły zgodnie z ustawą. Musieliśmy to zrobić. Ale i tak radni, za co jestem im wdzięczny, podjęli uchwałę, w której opłaty w Płocku są jednymi z najniższych w Polsce. To prawda, że niektórzy rodzice zapłacą więcej, ale będą też tacy, którym opłaty się zmniejszą - mówi prezydent Płocka Andrzej Nowakowski. Prezydent dodaje, że miesięczne koszty utrzymania dziecka w przedszkolu to ok. 780 zł. W budżecie miasta na ten cel jest kwota ponad 30 mln zł. Ale czy bogatego Płocka nie stać na utrzymanie opłat na poprzednim poziomie? - Przedszkola mogłyby być nawet za darmo. Ale wtedy zabraknie pieniędzy np. na pomoc społeczną, kulturę, inwestycje czy remonty - mówi Andrzej Nowakowski. Prezydent zapewnia, że samorząd ma na względzie dobro rodziców, dlatego np. kontrowersyjne kwestie związane ze zwrotem opłat za wyżywienie oraz za dni nieobecności dzieci w przedszkolu albo możliwości ustalenia różnych godzin przyprowadzania i odbierania dzieci w poszczególne dni tygodnia są rozstrzygane na ich korzyść. W najbliższym czasie samorząd planuje zakup sprzętu do elektronicznej ewidencji i rozliczania czasu pobytu dzieci w przedszkolach. W innych miastach Mazowsza Płockiego też wzrosły opłaty. W Gostyninie stawka za godzinę to ponad 6 zł. Jeśli dziecko jest w przedszkolu osiem godzin, a jak zapewniają w Urzędzie Miasta, takich maluchów jest 90 proc., to opłata wynosi 194 zł. Jednak tam przed zmianami poprzednia opłata stała była wysoka i wynosiła 160 zł.
W Sierpcu stawka godzinowa to 3 zł. Za osiem godzin zapłacimy więc 198 zł. Ale w Sierpcu jest inaczej. - U nas system opłat, który teraz wprowadza większość gmin, funkcjonuje trzeci rok - mówi Joanna Bilska, naczelnik wydziału oświaty. - Te pięć bezpłatnych godzin gwarantowało już rozporządzenie z lat 90. Teraz zostało to podniesione do rangi ustawy. Dość długo przymierzaliśmy się do opłat godzinowych. Były dyskusje, symulacje. I w końcu wprowadziliśmy nowy system. W poprzednim roku szkolnym stawka godzinowa wynosiła 2,5 zł. Ale jak zaznacza Joanna Bilska, w tej opłacie są już zawarte zajęcia dodatkowe. Rodzice za nie już nie płacą. W Gąbinie dzisiaj osiem godzin pobytu dziecka w przedszkolu kosztuje 125 zł. Poprzednia opłata stała wynosiła 80 zł. W Drobinie za ten sam czas pobytu zapłacimy 99 zł, a poprzednia opłata to 67 zł. W Wyszogrodzie za osiem godzin trzeba zapłacić 120 zł, a poprzednio 50 zł. W gminach powiatu płockiego w Bielsku osiem godzin to wydatek 146 zł (poprzednia opłata 70 zł), w Słupnie 132 zł (poprzednio 50 zł). W Starej Białej są stawki identyczne jak w Płocku, a o podwyżce nie można mówić, bo samorządowe przedszkole dopiero ruszyło.
Grzegorz Szkopek g.szkopek@tp.com.pl
Czy opłaty za przedszkola są za wysokie?
Czy opłaty za przedszkola są za wysokie? Płocczanie są w zasadzie zgodni, że nowe opłaty za przedszkola są za wysokie. Ich zdaniem pięć bezpłatnych godzin to za mało. Większość jest zdania, że dzieci powinny chodzić do przedszkola, bo to pozytywnie wpływa na ich rozwój.
Ewa Mliczek, emerytka Uważam, że przedszkola powinny być dostępne dla wszystkich dzieci. Bo zupełnie inaczej rozwijają się w grupie. Widzę to po swoim wnuczku. Matki powinny mieć możliwość, aby ich dzieci chodziły do przedszkola, a z informacji, jakie do mnie docierają, wiem, że są z tym problemy. Piotr Olejnik, młody tata Z mojej perspektywy i mojej żony, bezpłatne pięć godzin to za mało. Przecież pracujemy po osiem godzin, a do pracy trzeba jeszcze dotrzeć. Nie ma więc szans, żeby odebrać dziecko po pięciu godzinach. Jeśli zostaje dłużej, to trzeba płacić albo w przedszkolu, albo niani. Jeśli chodzi o opłaty, to są na takim poziomie, z którym mój budżet rodzinny jeszcze da sobie radę. Michalina Darowska, gospodyni domowa Uważam, że opłaty za przedszkole są stanowczo za wysokie. A jeśli chce się posłać dziecko na dodatkowe zajęcia, to są kolejne koszty. Jeśli ma się więcej niż jedno dziecko i zarabia się niewiele, zaczyna być ciężko. Uważam też, że te pięć bezpłatnych godzin to za mało. Ten limit powinien być wydłużony przynajmniej do ośmiu godzin. Moim zdaniem poprzedni system był lepszy. Sylwia Ziemińska, bezrobotna Nie posłałam swojego dziecka do przedszkola, bo jest za drogo. Mam wrażenie, że te opłaty robiono dla osób dobrze zarabiających. A jeśli samotna matka zarobi te tysiąc złotych, to jak ma jej wystarczyć na utrzymanie dziecka. Bo przecież opłaty za przedszkole to nie wszystko. Jeśli są one wysokie, to brakuje na inne rzeczy. Piotr Nowicki, płocki radny Uważam, że dostępność przedszkoli w Polsce powinna być powszechna. Wszystkie dzieci od 3. roku życia powinny mieć szansę na pójście do przedszkola. Państwo powinno przeznaczać subwencje na przedszkola, ale tego nie robi. I to jest wielki błąd. Dlatego często samorządy wprowadzają wysokie opłaty. Mam nadzieję, że w nowym Sejmie lewicy uda się to zmienić. Halina Zarzycka, emerytka Moim zdaniem obecne opłaty są za wysokie. Za mały jest też limit pięciu bezpłatnych godzin. Jeżeli przedszkole jest drogie, to nie opłaca się dziecka do niego posyłać. Wtedy zatrudnia się nianię albo liczy się na babcie. A dziecko powinno chodzić do przedszkola, bo lepiej się rozwija. Uczy się nowych rzeczy i przede wszystkim integruje się z innymi dziećmi. GSZ
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze